Obserwuj nas

PDC

Brody Klinge – drugi Heta czy objawienie jednego sezonu?

Choć na własnym podwórku buduje swoją markę od lat, fanom darta na całym świecie „pokazał: jestem” dopiero podczas turnieju cyklu World Series of Darts 2026 w Wollongong. Fantastycznym sezonem w ADA Tour zapewnił sobie debiut w mistrzostwach PDC. Kim jest i co zamierza dalej Brody Klinge?

Brody Klinge, Australian Darts Masters 2026
Czy Klinge da popis umiejętności także w Ally Pally? (fot. PDC)

Brody Klinge to z pewnością jedno z gorętszych nazwisk wśród debiutantów nadchodzących mistrzostw świata PDC 2027. Australijczyk do czempionatu zakwalifikował się dzięki wygranej w rankingu Australian Darts Association Tour, w którym zdeklasował takich rywali jak Raymond Smith czy Joe Comito. Być może nie dominował tak, jak Beau Greaves w Women’s Series, ale przelotne spojrzenie na liczby wciąż robi wrażenie. Dziewięć tytułów i jedynie 15 porażek na 115 meczów rozegranych w ADA Tourze. Czyli niemal 87% wygranych meczów w cyklu. A 55 z tych spotkań zagranych na średniej 90+.

Droga do grona najlepszych

To nie był jednak premierowy przebłysk Brody’ego Klinge’a w lokalnych rozgrywkach na najwyższym poziomie. Klinge swój pierwszy mecz w DPA Tourze zagrał w 2019 roku. W 2023 roku, po covidowej przerwie, zanotował pierwszy występ w finale tego cyklu. W kolejnym sezonie już bardziej regularnie pojawiał się w decydujących fazach turniejów. Dziewiąta odsłona DPA Touru 2024 zakończyła się natomiast premierowym tytułem dla Klinge’a.

Pierwszym zwycięstwem w Tourze zapewnił sobie także debiut w cyklu World Series of Darts. Z Australian Darts Masters 2024 musiał się jednak wycofać z powodów rodzinnych. Rok 2025 przyniósł Klinge’owi wiele więcej sukcesów – trzy tytuły w debiutującym ADA Tourze i kolejne cztery w ostatnim sezonie DPA Touru. Tym razem także zakwalifikował się do Australian Darts Masters. Pożegnał się jednak z turniejem już w pierwszej rundzie. Choć zagrał na wysokim poziomie, to Stephen Bunting pokonał go 6:1.

Pierwszy tytuł dla Wade’a, duży krok dla Klinge’a

Oczy darterskiego świata zwróciły się na Klinge’a dopiero w sierpniu tego roku. Australian Darts Masters, Wollongong. Reprezentant gospodarzy zdołał w pierwszej rundzie turnieju zatrzymać szalejącego Rossa Smitha, który zagrał na niemal 103-punktowej średniej. Spotkanie rozstrzygnęło się wtedy w deciderze, w którym Klinge potrzebował przełamania. Zrobił to. Jedenastą lotką. Po dwóch lotkach meczowych przeciwnika. Mówił potem, że nigdy w życiu nie czuł takiej adrenaliny.

Kolejna w turnieju z rąk (lotek?) Klinge’a padła światowa dwójka. Także Gian van Veen musiał bowiem uznać wyższość lokalnego gracza. W półfinale natomiast „pękła” setka, a także triumfator sprzed tygodnia z Nowej Zelandii. To znaczy: Klinge zagrał doskonałe spotkanie na ponad 101-punktowej średniej i wyeliminował z gry Jonny’ego Claytona, przy tym wszystkim rzucając big fisha na mecz.

W finale przyszedł czas na starcie z Jamesem Wade’em. Można sobie było zdecydowanie zacierać na nie ręce, bo The Machine w tym turnieju grał jak z nut. W pierwszej rundzie zdominował Tima Puseya 6:0 produkując kosmiczną średnią, 112,73 punktu. Pokonał także Stephena Buntinga i Gerwyna Price’a. Wydawało się, że dość łatwo pójdzie mu z Klinge’em. Australijczyk jednak ze stanu 2:6 zdołał zbliżyć się do Anglika na dystans jednego lega. Wade jednak wygrał dwie kolejne odsłony i zdobył tytuł Australian Darts Masters.

Liczby mówią same za siebie

Świat dowiedział się więc o Brodym Klinge’u. Bo kto przecież zwracałby uwagę na to, co Australijczyk wyprawia u siebie, tam na drugim końcu świata? Okazuje się jednak, że jego forma regularnie zwyżkuje i poza kolejnymi tytułami w lokalnych rozgrywkach potwierdzają to także liczby. Na przestrzeni ostatnich niemal trzech lat, czyli od początku 2024 roku, półroczna średnia punktowa gry Australijczyka wzrosła o nieco ponad 6 oczek. W kwartale poprzedzającym zmagania w Wollongong natomiast jego średnia pierwszych dziewięciu lotek sięgnęła 104,30 punktu.

OkresŚrednia
01.2024 – 06.202486,83
07.2024 – 12.202487,37
01.2025 – 06.202585,47
07.2025 – 12.202588,87
01.2026 – 06.202688,56
07.2026 – 10.202692,62

Klinge na przestrzeni kilku lat gry w najbardziej prestiżowych cyklach w Australii i Oceanii wypracował sobie miano jednego z topowych australijskich zawodników. Są tytuły, są liczby, jest też w końcu światowy rozgłos, który także pomaga w rozwoju kariery. Na Brody’ego Klinge’a czeka więc teraz występ na największej scenie – w grudniu zadebiutuje on w mistrzostwach świata PDC w Alexandra Palace. To jednak tylko (i, w tym przypadku, aż) jeden turniej. W najgorszym wypadku – jeden mecz. Pozostaje więc pytanie…

Co dalej, Brody?

Patrząc na rozwój Brody’ego Klinge’a nie sposób nie pomyśleć o ścieżce kariery Damona Hety. Tam przecież było bardzo podobnie. Budowana przez kilka lat dominacja na lokalnym podwórku, a potem światowe boom. Boom, to znaczy Brisbane Darts Masters 2019. Turniej z cyklu World Series of Darts, do którego Heta wszedł jako jedynka rankingu DPA Touru, a który wygrał. Heta poszedł wtedy za ciosem. Przeprowadził się do Wielkiej Brytanii i zawalczył w Q-Schoolu o kartę zawodniczą, której posiadaczem – właśnie od 2020 roku – jest aż do dziś. Zresztą, nie jest też przecież byle jakim posiadaczem karty PDC, a topowym zawodnikiem.

Ale czy zawsze warto podejmować takie ryzyko? Dla zawodników spoza Europy rzucenie wszystkiego i walka o kartę PDC to duże poświęcenie. Zdobycie takiej kariery może być także bronią obosieczną. Przypadki różnych zawodników pokazywały niejednokrotnie, że może się ono równać z porzuceniem dawnego życia lub wiecznym życiem na walizkach tylko po to, by regularnie obrywać w inicjalnych rundach ograniczonego wachlarza turniejów dla posiadaczy kart. No, albo można być Damonem Hetą.

Są też jednak alternatywne opcje. Można wciąż być wśród najlepszych na własnym podwórku i tą drogą piąć się do udziału w wielkich turniejach. Jest Challenge Tour, który także otwiera wiele drzwi. Viaplay miało podać, że Q-School 2027 ma odbyć się bez udziału Australijczyka. Wydaje się więc, że ten znalazł dla siebie ścieżkę dalszego rozwoju. W takim razie następny przystanek: Alexandra Palace. I kto wie, co będzie dalej…

5 1 głos
Oceń artykuł!
Skomentuj
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama