Obserwuj nas

Newsy

Kolejny dublet Greaves! Spektakularny występ Angielki w Women’s Series 13 & 14

Beau Greaves była dziś o dwie klasy lepsza od reszty stawki. 13 meczów, 13 zwycięstw i kolejny w tym sezonie dublet. Na dobrą sprawę, tego dnia ani przez chwilę nie dało się pomyśleć, że 19-latka może przegrać którekolwiek ze spotkań – to był po prostu pogrom.

Źródło: Professional Darts Corporation

Women’s Series 13

Nieszczęśliwe losowanie i papierowy szlagier

Początek dnia to przede wszystkim obiecująco zapowiadające się spotkanie pomiędzy Lisą Ashton a Kirsi Viinikainen. Choć jeszcze do niedawna nikt nie doszukiwałby się w tym zestawieniu jakiegokolwiek potencjału, to przez kilka ostatnich tygodni Finka zanotowała imponujący progres – najlepszym tego dowodem półfinał ostatniego turnieju, poprzedzony wygraną z Mikuru Suzuki na średniej 95. W tym przypadku podobnej niespodzianki jednak nie było – czterokrotna mistrzyni świata zagrała jedno z najlepszych spotkań w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, nie tracąc choćby lega i osiągając ponad 100-punktową średnią. Fince możemy jedynie współczuć pechowego losowania – przy punktacji z tego meczu, Viinikainen zapewne ograłaby 90% rywalek.

Pierwsza runda nie obfitowała w żadne większe niespodzianki. Wśród zawodniczek z szeroko rozumianej czołówki, po bardzo słabych występach odpadły jedynie Lorraine Winstanley i Laura Turner.

Druga runda stała pod znakiem hitowego spotkania pomiędzy Detą Hedman a Beau Greaves. Hitowego – naturalnie bardziej ze względu na nazwiska, niż realne oczekiwania. Mecz potwierdził, że obie panie są po prostu w innych momentach swoich karier – Greaves po dobrym występie wygrała 4:0, choć napotkała na nieco większy opór, niż mogłoby wynikać z samego wyniku.

Rozczarowujący okazał się pojedynek pomiędzy dwiema uczestniczkami ostatniego Matchplaya – Noa-Lynn van Leuven bez choćby cienia problemu rozprawiła się z Robyn Byrne. 22 punkty różnicy w średnich przełożyły się na gładkie zwycięstwo Holenderki, która nie była nawet blisko straty lega.

Podobnie jak w poprzedniej rundzie, niespodziewanie słaby poziom zaprezentowała Suzuki. Fakt faktem, Miracle bez trudu pokonała anonimową szerszej publice Patricię Wright, ale nieco ponad 60-punktowa średnia Japonki nie napawała wielkim optymizmem. Dość powiedzieć, że na zamknięcie dwóch pierwszych legów panie potrzebowały 57 lotek. Na tym poziomie to istna tragedia, ale przynajmniej w dalszej części spotkania było już trochę lepiej.

Słaba gra poskutkowała odpadnięciem paru co ciekawszych nazwisk – na drugiej rundzie z turniejem pożegnały się legendarna Trina Gulliver, Natalie Gilbert czy wicemistrzyni świata WDF Kirsty Hutchinson.

Potknięcie Suzuki

Od trzeciej rundy wreszcie zaczęło się poważne granie dla Fallon Sherrock. Po dwóch łatwych zwycięstwach, Angielce przyszło się mierzyć ze wcześniej wspomnianą Suzuki. Spotkanie od samego początku nie zachwycało poziomem. Po dwóch wzajemnych przełamaniach, Queen of the Palace znalazła w końcu wyższy bieg, na co Japonka nie miała już odpowiedzi. Średnia powyżej 80 wielkiej chwały może i nie przynosi, ale na wynik 4:1 Sherrock narzekać nie mogła – w przeciwieństwie do znowu słabej Suzuki.

 

 

 

 

 

Najwyższą średnią 1/8 finału – co nie stanowi niespodzianki – wykręciła Beau Graves. Triumfatorka tegorocznego Matchplaya gładko poradziła sobie z wyjątkowo kiepsko dysponowaną w tym roku Tori Kewish. Tym jesteśmy akurat trochę rozczarowani – Australijka pokazywała się z dobrej strony jeszcze podczas ostatnich mistrzostw świata WDF, ale dobra forma gdzieś po drodze zniknęła. Dość powiedzieć, że średnia Angielki – ponad 91 punktów – była prawie dwa razy wyższa od średniej Australijki.

Do 1/8 finału bez większych problemów awansowały też Rhian O’Sullivan, Aileen de Graaf i Lisa Ashton. Szczególnie dobrze zaprezentowały się Irlandka Aoife McCormack oraz – po raz kolejny – van Leuven, wygrywając swoje spotkania bez straty lega, na 85-punktowych średnich.

(Prawie) najlepszy występ w historii

Rzeczona van Leuven dostała okazję do rewanżu za porażkę sprzed tygodnia – jej rywalką w 1/8 finału była Beau Greaves. Holenderka grała tego dnia naprawdę dobrze, więc nie spodziewaliśmy się tak jednostronnego pojedynku, jak w Winter Gardens. Oczekiwania zbiegły się z rzeczywistością – po czterech legach na tablicy widniał wynik 2:2. O końcowym rezultacie zadecydowały detale – w piątym legu van Leuven nie zamknęła 50 punktów, z czego skorzystała Angielka, przełamując, a później zamykając spotkanie. Fakt, że dla Holenderki był to jeden z najlepszych występów w historii jej zmagań w PDC (94-punktowa średnia), wciąż okazał się niewystarczający. Świetnym występem Greaves po raz kolejny potwierdziła, że gra tym lepiej, im większa jest presja ze strony rywalek.

W pozostałych spotkaniach większych niespodzianek nie było – do ćwierćfinału bez problemów awansowały de Graaf, Ashton i O’Sullivan.

Awans wywalczyła też Sherrock, choć jej występ był małym zaskoczeniem. Queen of the Palace gładko poradziła sobie z Almudeną Fajardo Ayuso. Hiszpanka nie zagrała może źle, ale nie miała większych szans ze świetnie dysponowaną Sherrock, która zanotowała drugą najwyższą średnią w historii Women’s Series. Wynik 107,36, dwa legi zakończone 12. lotką i jasne przesłanie w stronę rywalek. Szczególnie, że było do kogo to przesłanie kierować, bo w kolejnej rundzie na Sherrock czekała już Greaves – bariera, której do tej pory przejść się nie udało.

Greaves kontra Sherrock, czyli wszystko po staremu

Mecz zaczął się zgodnie ze znanym już scenariuszem. Greaves bez większego trudu wygrała trzy pierwsze legi, na co potrzebowała zaledwie 47 lotek. Patrząc na historię pojedynków obu pań, ciężko było oczekiwać jakiegokolwiek zwrotu akcji – triumfatorka tegorocznego Matchplaya miała w mgnieniu oka dorzucić dwa kolejne legi, gładko wygrywając kolejne bezpośrednie starcie. Czy tak było? Cóż… i tak, i nie. Bo przez chwilę naprawdę zapowiadało się na comeback. Świetny finisz na czerwonym środku doprowadził Fallon do stanu 2:3, gdzie odwrócenie losów spotkania stało się całkowicie realne. Na jej nieszczęście, Beau ponownie aktywowała tryb wzmożonej czujności w momencie zagrożenia, zamykając dwa kolejne legi kolejno w 15 i 11 lotkach, kończąc spotkanie wynikiem 5:2 na średniej 99. Po raz ósmy z rzędu górą Greaves.

 

 

 

 

 

Stawkę półfinalistek uzupełniły McCormack, O’Sullivan i Ashton. Ze szczególnie dobrej strony pokazała się czterokrotna mistrzyni świata, po raz kolejny przekraczając 90-punktową średnią – co pokazywało, że turniej wcale nie musiał być jeszcze rozstrzygnięty.

Formalności stało się zadość

Po tym co widzieliśmy w poprzednich fazach, ciężko było oczekiwać, że McCormack będzie dla Greaves jakąkolwiek przeszkodą. W statystyce dotychczasowej średniej z tego dnia, Angielka przebijała rywalkę o ponad 20 punktów. W tym konkretnym spotkaniu fajerwerków może nie było, ale stało się to, co stać się musiało, czyli gładkie zwycięstwo faworytki.

W drugim półfinale nie było może o wiele ciekawiej, ale, co znaczące, po raz kolejny zobaczyliśmy świetny występ Ashton. Znowu średnia powyżej 90 punktów i znowu łatwe zwycięstwo – tym razem 5:1. Ba, gdyby nie fantastyczny finisz O’Sullivan ze 141, zapewne skończyłoby się nawet bez straty lega. The Lancashire Rose potwierdziła niezłą tego dnia dyspozycję i gotowość do rywalizacji z Greaves.

Greaves po raz szesnasty

Dobra forma Ashton zdecydowanie pozwalała wierzyć w wyrównany finał. Nie był to może scenariusz najbardziej prawdopodobny, ale całkiem realny. Co jednak stawiało czterokrotną mistrzynię świata na straconej pozycji – Beau nie przegrała z nią od prawie roku.

Samo spotkanie stanowiło jednak swego rodzaju déjà vu z pojedynku Greaves z Sherrock. Znów zaczęło się od 3:0, znów spektakularne zamknięcia dały nadzieję na comeback i znów skończyło się przekonującym 5:2. Patrząc na same statystyki – młodsza z Angielek nie zdominowała może meczu, ale od początku do końca miała nad nim pełną kontrolę. Szesnasty tytuł Women’s Series stał się faktem. Zaskoczonych raczej brak.

 

 

 

 

Wyniki Women’s Series 13:

Ćwierćfinały:
🇮🇪 Aofie McCormack (72,94) 5:4 🇳🇱 Priscilla Steenbergen (74,70)
🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Beau Greaves (99,33) 5:2 🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Fallon Sherrock (90,47)
🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Lisa Ashton (92,94) 5:2 🇳🇱 Aileen de Graaf (85,43)
🏴󠁧󠁢󠁷󠁬󠁳󠁿 Rhian O’Sullivan (75,02) 5:2 🇦🇺 Corrine Hammond (72,40)

Półfinały:
🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Beau Greaves (79,87) 5:2 🇮🇪 Aoife McCormack (73,89)
🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Lisa Ashton (92,31) 5:1 🏴󠁧󠁢󠁷󠁬󠁳󠁿 Rhian O’Sullivan (78,95)

Finał:
🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Beau Greaves (93,31) 5:2 🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Lisa Ashton (90,76)

 

Women’s Series 14

Problemów Suzuki ciąg dalszy

Pierwsza faza czternastej edycji to przede wszystkim pojedynek Turner z Suzuki. Na nieszczęście, dostaliśmy kolejny dowód słabej dyspozycji Japonki. Średnia poniżej 70, wynik 2-4 i brak większych powodów do optymizmu. Innymi słowy, gra o drugą pozycję w rankingu i miejsce w Grand Slamie rozpoczęła się na nowo.

Druga runda to z kolei pojedynek Greaves z Byrne. Mecz bardzo obiecujący, jeśli wziąć pod uwagę zeszłotygodniowy Matchplay i pozycje obu pań w rankingu Women’s Series. Praktyka okazała się jednak nieco odmienna od teorii – Angielka, jak to ma w zwyczaju, przeszła przez mecz bez straty lega.

Szybkie odpadnięcie z turnieju tym razem zaliczyła van Leuven, przegrywając 3:4 z O’Sullivan. Holenderce trzeba jednak po raz kolejny oddać, że zaprezentowała naprawdę dobry poziom. Więcej szczęścia miała wreszcie Viinikainen, awansując do 1/16 finału po zwycięstwie nad McCormack.

Jednak najbardziej szokujące obrazki zobaczyliśmy na tarczy piątej, podczas pojedynku Sandry Page z Jo Andrews. Ktoś może w tym miejscu zapytać: co szokującego może się wydarzyć w spotkaniu dwóch, mimo wszystko anonimowych zawodniczek? Otóż – przekonaliśmy się, że ze średnią 39 wciąż da się awansować do grona 32 najlepszych graczy turnieju. Kurtyna.

Na granicy sensacji

Najciekawszym pojedynkiem trzeciej rundy okazało się starcie Hutchinson z Sherrock. Zeszłoroczna wicemistrzyni świata WDF nie była oczywiście faworytką, ale połączenie jej nieprzewidywalności i średniej formy Sherrock miało prawo dać niespodziewany rezultat. I przez zdecydowaną większość meczu rzeczywiście zapowiadało się na sporą niespodziankę – do przełamania rzutu Hutchinson doszło dopiero w deciderze, kiedy to Fallon odjechała na punktacji, wygrywając ostatecznie 4:3.

Do bólu przewidywalna była jednak 1/8 finału, w której faworytki – O’Sullivan, Greaves, Ashton i Sherrock – straciły łącznie dwa legi, przy czym każda z nich zagrała w zasadzie jednakowo, czyli poprawnie. Ciekawiej było jedynie w pojedynku Laury Turner z Aileen de Graaf, wygranym przez Angielkę po deciderze.

Pojedynek legend

Największy hit ćwierćfinałów bezapelacyjnie stanowiło spotkanie między Gulliver a Ashton. Nie tylko ze względu na fakt, że panie dzielą między sobą 14 tytułów mistrzyni świata – na papierze było to też spotkanie zapowiadające się na najrówniejsze w tej fazie. Cóż, nic bardziej mylnego – The Lancashire Rose szybko zdobyła pierwsze przełamanie, ostatecznie tracąc w tym pojedynku zaledwie jednego lega.

Tymczasem w grze Beau Greaves po raz kolejny w tym roku zaczęły się ujawniać oznaki znużenia – charakterystyczna sytuacja, w której Angielka gra słabo, bo po prostu… nie ma z kim przegrać. Ciężko odebrać tę sytuację inaczej – Samantha Kirton, Almudena Fajardo Ayuso czy Sandra Page to nie są zawodniczki zdolne do postraszenia 19-latki, co poskutkowało względnie słabym, ale w pełni wystarczającym poziomem gry.

Stawkę półfinalistek uzupełniły O’Sullivan i Sherrock, które swoje spotkania wygrały bez większych problemów.

 

 

 

 

 

Ashton kontra Sherrock, odcinek 2176

Weekend z Women’s Series bez starcia Ashton z Sherrock byłby weekendem wybrakowanym. Jeszcze przed tym spotkaniem, w 2023 roku panie mierzyły się sześciokrotnie – bilans 3:3. Tym razem mecz nie zawiódł. Nie brakowało ani poziomu (obie panie skończyły mecz na średniej 90+), ani dramaturgii. Kluczowy okazał się leg trzeci, w którym Queen of the Palace wykorzystała nieskuteczność Ashton na podwójnych, zdobywając jedyne w tym meczu przełamanie.

Drugi półfinał – pomiędzy Greaves a O’Sullivan – nie miał większej historii. Znowu sprawdził się stary, dobry scenariusz – Greaves gra dobrze wtedy, gdy zagrać dobrze trzeba. Dobrze trzeba było zagrać też w finale – raz jeszcze przeciwko Sherrock.

Deklasacja

A finał po raz kolejny okazał się być koncertem Greaves. Średnia 104,96 i wynik 5:1. Nokaut. Choć fakt faktem, spotkanie mogło potoczyć się nieco inaczej, gdyby nie nieskuteczność Fallon na podwójnej 20. Przy dwudziestopunktowej różnicy w średnich ciężko jednak doszukiwać się większego znaczenia w pojedynczych sytuacjach – Greaves po raz kolejny potwierdziła, że na swoim najwyższym poziomie jest po prostu nieosiągalna dla którejkolwiek z rywalek.

 

 

 

 

 

Wyniki Women’s Series 14:

Ćwierćfinały:
🏴󠁧󠁢󠁷󠁬󠁳󠁿 Rhian O’Sullivan (81,83) 5:1 🇮🇪 Katie Sheldon (68,47)
🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Beau Greaves (76,18) 5:2 🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Samantha Kirton (72,49)
🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Lisa Ashton (83,36) 5:1 🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Trina Gulliver (68,78)
🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Fallon Sherrock (89,45) 5:3 🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Laura Turner (76,92)

Półfinały:
🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Beau Greaves (88,91) 5:1 🏴󠁧󠁢󠁷󠁬󠁳󠁿 Rhian O’Sullivan (84,74)
🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Fallon Sherrock (90,90) 5:3 🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Lisa Ashton (90,93) 

Finał:
🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Beau Greaves (104,96) 5:1 🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 Fallon Sherrock (83,89)

 

Ranking Women’s Series 2023 (po 14 z 24 turniejów)

LPZawodniczkaKrajZarobki
1Beau GreavesENG£20,300
2Mikuru SuzukiJPN£8,900
3Fallon SherrockENG£7,900
4Rhian O’SullivanWAL£5,700
5Robyn ByrneIRL£5,400
6Lisa AshtonENG£4,650
7Aileen de GraafNED£3,400
8Noa-Lynn van LeuvenNED£3,300
9Corrine HammondAUS£2,550
10Kirsi ViinikainenFIN£2,350
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Maksymalny rozmiar przesyłanego pliku: 2 GB. Możesz przesłać: zdjęcie, audio, video, dokument, etc. Linki do YouTube, Facebooka, Twittera i innych serwisów wstawione w tekście komentarza zostaną automatycznie osadzone. Drop files here

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama



Rankingi






Moja Strona