Newsy
Lauby o brutalnych “urokach” gry w ProTourze: sam się na to pisałem
Osiedlił się w Wielkiej Brytanii, by zarabiać na życie grą w darta. Danny Lauby w drugim sezonie z kartą zawodniczą, przyznał w wywiadzie dla kanału “Tungsten Tales”, że choć wiedział, na co się pisze, to nic nie jest w stanie przygotować gracza na brutalny szok kulturowy, jaki wiąże się z grą wśród najlepszych na świecie.

Dla Amerykanina sezon 2025 jest drugim z kartą. W PDC Order of Merit zajmuje 79. miejsce, a więc piętnaście pozycji poniżej granicy gwarancji przedłużenia bytu w elicie. Lauby nie ukrywa, że miał problemy z osiąganiem dobrych wyników i historia jego występów zdaje się potwierdzać te słowa. Na 30 turniejów Players Championship w zeszłym roku zdołał dziewięciokrotnie wygrać mecz otwarcia, a tym samym zainkasować wygraną pieniężną (najlepszy wynik – czwarta runda w PC18). Podobnie jest na razie i w tym sezonie – na osiem prób zdołał trzykrotnie zameldować się w drugiej rundzie.
Droga do perfekcji?
Z czego to wynika? Lauby twierdzi, że to rezultat nadmiernych prób poprawienia tych miejsc, gdzie dostrzega swoje braki. – Grasz na wysokim poziomie i próbujesz znaleźć sposób, aby wskoczyć na jeszcze wyższy oraz być bardziej konsekwentnym. Zawsze tak myślałem. Potrafię grać genialnie, ale mogę też być bardzo nieregularny. Kiedy wracasz do domu, zastanawiasz się: co mogę zrobić? Może lekko zmienić rzut? Coś poprawić, żeby być bardziej konsekwentnym? Nauczyłem się, że to wszystko kwestia psychiki i rytmu. Myślę, że każdy gracz ma swoją własną historię o tym, jak próbował coś doskonalić – powiedział w rozmowie z kanałem Tungsten Tales.
Wszystko siedzi w głowie
Starty w ProTourze spowodowały stopniową zmianę nastawienia Amerykanina. – Zawsze byłem typem gościa, który myśli, że nie ma żadnych granic, ale realistycznie patrząc, chcę po prostu wygrywać. Nie chcę tego nadmiernie komplikować. Gdy zaczynasz wygrywać, zaczynasz zdobywać miejsca w większych turniejach i wszystko się poprawia – powiedział, po czym dodał: – to brutalne, ale taki jest ten sport. To najlepsi gracze na świecie. Na to się zapisywałeś. To frustrujące.
Lauby podkreślił, że presja jaką zawodnicy sami nakładają na siebie nie pozostaje bez wpływu na ich kondycję mentalną. – Miło jest odejść od tarczy z podniesioną głową, nawet jeśli przegrałeś, ale grałeś dobrze i po prostu ktoś był lepszy. Gorzej jest, gdy odchodzisz i wiesz, że nie pokazałeś pełni możliwości. To właśnie wtedy jest najtrudniej. To powoduje problemy psychiczne w tej grze. Ludzie wiedzą, jak dobrzy są, a gdy grają źle, zadają sobie pytania: co poszło nie tak, co się stało, jak to naprawić. To może cię zniszczyć, doprowadzić do poważnych problemów psychicznych. Zaczynasz za dużo analizować, a to cię miażdży wewnętrznie.
Dart po amerykańsku
Stany Zjednoczone nie są krajem, w którym dart cieszy się wielką popularnością. Lauby ma nadzieję, że dzięki fenomenowi Luke’a Littlera uwaga, jaka globalnie została skierowana na ten sport, może doprowadzić do większego sukcesu również w USA. – W Stanach nie możesz wejść do pubu, jeśli nie masz 21 lat. Musisz być dorosłym mężczyzną, żeby móc wypić pierwsze piwo. Dart nie jest jeszcze tak popularny jak w Europie. Uprawiamy inne sporty, bardziej fizyczne. Myślę, że to zaczyna się zmieniać, ale wciąż jest to bardziej gra barowa. Bilard i kręgle są u nas dużo popularniejsze. To się jednak zmienia, a Littler jest jednym z powodów. Gdy dart stanie się „cool” w Stanach, wtedy dopiero zobaczymy prawdziwy szok kulturowy w USA – stwierdził Amerykanin.
