Newsy
Humphries: znów udowodniłem, że zawsze potrafię się podnieść
Drugi raz w karierze Luke Humphries sięgnął po tytuł w World Grand Prix. Wrócił z bardzo niekorzystnego wyniku i ostatecznie ograł Gerwyna Price’a. Dla Anglika to pierwszy wygrany rankingowy turniej rangi major od… World Masters 2025.

Świetny turniej ma za sobą Humphries. W sposób wręcz idealny wykorzystał fakt wczesnego pożegnania się z World Grand Prix przez Luke’a Littlera. Mimo że wielokrotnie potem wspominał o tym, że gdy „jedynka” odpada, cała presja spada na niego, to... wcale nie było po nim tego widać.
Pierwszego seta w turnieju oddał… dopiero w półfinale, gdy 5:3 wygrywał z Jamesem Wade’em. Wcześniej do zera ogrywał Chisnalla, Wattimenę czy Zonnevelda. Najciężej było faktycznie w ostatnim meczu, gdzie rozgrywano powtórkę finału z 2023 roku. Zdawało się, że Gerwyn Price ma wszystko pod kontrolą, prowadził bowiem już 3:0. Wpuścił jednak Humphriesa do meczu i to ostatecznie on wygrał 6:4.
Wielkie trudy
Ostatni wygrany rankingowy turniej telewizyjny? World Masters 2025. Ostatni wygrany w ogóle (singlowy) turniej telewizyjny? Premier League 2025. Jak sam Humphries przyznał w pomeczowej rozmowie ze SkySports… ostatni okres nie był dla niego łatwy. – Potrzebowałem tego, żeby dodać sobie trochę pewności siebie. To było trudne kilkanaście miesięcy, przegranie tylu finałów „majorów”. I muszę przyznać… czułem, że dziś nie miałem zbyt wiele do zaoferowania. W pewnym momencie pomyślałem sobie, że po prostu nie chcę przegrać 0:6. I… nagle zrobiło się 3:3, a potem 4:3 i wtedy wiedziałem, że to moja szansa.
Smakiem – po raz kolejny już – musiał się natomiast obejść Price, który rozegrał kapitalny początek spotkania. Warto podkreślić, że w pierwszej partii jego średnia wyniosła 132,62. Humphries docenił oczywiście postawę rywala. – Gezzy był niesamowity w pierwszych trzech setach. To było absolutne szaleństwo. On wkrótce wygra „majora”. I nie mówię tego ot tak, to jest zapisane w gwiazdach, nie da się grać tak dobrze jak on i nie wygrywać. Nie sądzę, że byłem dziś lepszy, ale czasem tak jest, że nie wygrywa ten, który powinien. On na pewno jednak coś wygra, może mistrzostwa świata. Ja natomiast cieszę się, że odzyskałem to trofeum i zostawiłem za sobą pasmo porażek w finałach.
Price z kolei po rankingową „telewizję” sięgnął ostatnio w 2021 roku. Przed World Grand Prix przegrał trzy kolejne takie finały, a ten był czwartym. – Cóż, chyba wcale nie chcę wygrać tego „majora”, co? – rozpoczął z uśmiechem rozmowę. – Luke zagrał genialnie w środkowej części meczu, a ja zmarnowałem zbyt wiele szans. Czułem, że był to świetny mecz, a zawsze wygrywa ten, który wykorzystuje szanse. Brawa dla Luke’a. Publiczność też była świetna. Ale tak wkurza mnie, że przegrałem kolejny finał, ale tak jak mówiłem, nie przejmuję się… albo może się przejmuję.
Warto przypomnieć, że dwa tygodnie wcześniej przegrał w finale World Series of Darts Finals z Rossem Smithem. – A tak szczerze… tak jak mówiłem ostatnio, nie obchodzi mnie to. Cieszę się dartem, cieszę się życiem. Zostanę sobie rolnikiem, więc naprawdę mam to w d*pie. Zarabiam dobre pieniądze, mam najlepszą rodzinę, mam to gdzieś – skwitował.
Cel… mistrzostwo świata?
Przed trzema laty, triumfem w World Grand Prix, Humphries rozpoczął swoją złotą serię, która zaowocowała tytułem mistrza świata. Czy liczy na to, że historia zatoczy pełne koło? – Nie... Nie no, żartuję. Oczywiście, że może tak być. Teraz jednak te wszystkie trofea znaczą o wiele więcej. Kiedy wygrywałem seryjnie, nie sądzę, żeby wokół było aż tylu wspaniałych graczy. Było po prostu paru dobrych. Teraz są wybitni, więc i te sukcesy zdarzają się rzadziej. W tym roku zdobycie tego jednego, to już świetny wynik.
– Będzie ciężko wygrywać znów seriami, ale nie jest to niemożliwe. Ale czuję, że zasłużyłem choć na ten jeden. Może on był ode mnie lepszy, ale pokazałem charakter i determinację. Takie wygrane smakują nawet lepiej – dodał.
Zwycięzca z mediami rozmawiał jednak nie tylko na scenie, ale i podczas konferencji prasowej. A tam podkreślił jak wiele znaczy dla niego triumf w Leicester. – To prawdopodobnie jedno z najważniejszych zwycięstw w mojej karierze. Pierwsze było niesamowite, mistrzostwo świata było niesamowite, Premier League także, ale to jest wyjątkowo ważne. Czuję, że zamknąłem usta wszystkim tym, którzy we mnie nie wierzyli. Chyba tylko Mark Webster stawiał, że wygram turniej. Niewielu wierzyło, że dojdę chociaż do finału. On zna się na rzeczy, nie skreślił mnie i wiedział, że mam szansę. To jeden z moich ulubionych turniejów. Udowodniłem po raz kolejny, że zawsze potrafię się podnieść.
Zaznaczył również, że triumf nie zmienia jego planów na resztę sezonu. – Chciałem wygrać dwa „majory” w tym roku. Jeden już mam, więc pora dołożyć kolejny. Oby to były mistrzostwa świata, ale jeśli nie, to wezmę mistrzostwa Europy, Grand Slama albo PC Finals. Marzę jednak o kolejnym tytule mistrza świata. Drugie mistrzostwo to jedyne, czego mi brakuje. Gdybym wygrał po raz drugi, osiągnąłbym wszystko, o czym marzyłem.
Kolejny turniej rangi major to właśnie wspomniane przez Humphriesa mistrzostwa Europy. Rozegrają się w Dortmundzie w dniach 22-25 października. Transmisję przeprowadzi CANAL+. Mecze dostępne będą także w Superbet.
















































