Obserwuj nas

Newsy

„Powinienem był wygrać gładko 2:0”. Niedosyt Joyce’a po wygranej z MvG

Ryan Joyce sprawił, może nie sensację, ale na pewno niespodziankę wracając z niekorzystnego wyniku i wyrzucając z World Grand Prix Michaeala van Gerwena. Po meczu przyznał jednak wprost, iż ma świadomość, że to nie ten sam Holender, co jeszcze kilka lat temu.

Ryan Joyce, World Grand Prix 2026
Ryan Joyce wyeliminował Michaela van Gerwena w pierwszej rundzie World Grand Prix 2026 (fot. Kieran Cleeves / PDC)

Michael van Gerwen drugi turniej telewizyjny z rzędu – i niemalże tydzień po tygodniu – odpadł w pierwszej rundzie. Wcześniej z Darylem Gurneyem w Amsterdamie, zaś teraz z Ryanem Joyce’em w Leicester. Holender prowadził 1:0, po to jednak, aby przegrał kolejne dwa sety. Nie zagrały przede wszystkim zamknięcia, a na tych – jak to przeważnie bywa – bezlitosny był Anglik.

Zwycięzca meczu na konferencji prasowej był oczywiście zadowolony z wyniku, lecz ma świadomość, że wersja rywala jest daleka od najlepszej. – Żeby być wobec Michaeala szczerym… myślę, że gdybyśmy się cofnęli o pięć czy dziesięć lat to po prostu by mnie zmiażdżył. Ale dzisiaj tego nie zrobił. Był daleki od optymalnej dyspozycji, a ja zresztą też. To nie był wybitny mecz darta, ale jeden z tych, po których dziękujesz gwiazdom, że ułożyły się pomyślnie i mówisz: „dobra, biorę to, uśmiechnęło się do mnie szczęście, spróbuję zagrać lepiej w kolejnej rundzie”.

Było to trzynaste spotkanie Joyce’a z MvG i zarazem… czwarte wygrane. Wcześniej tylko raz udało mu się go pokonać w „majorze” – podczas Grand Slama w 2024 roku. – Grałem z Michaealem przez ostatnią dekadę. Wtedy, gdy był w szczytowej formie i wtedy, gdy szło mu słabiej. Pokonywałem go w obu tych scenariuszach. Dzisiaj wiem, że nie zagrałem dobrze i przez to mam poczucie, że po prostu miałem szczęście. Wolałbym pokonać go w meczu, w którym obaj wykręciliśmy 100-punktowe średnie. Nie patrzę jednak na spotkania przez pryzmat nazwiska rywala. Nie ma znaczenie czy to Michael van Gerwen, czy ktokolwiek inny.


Turniej skrojony pod Joyce’a

Powszechnie wiadomo, że Joyce jest specjalistą od podwójnych. Dlatego też World Grand Prix, w którym obowiązuje format double in, double out, sprawia, że czuje się komfortowo. – Jestem pewny siebie. Dlatego też jestem rozczarowany, że nie potrafiłem dziś tego w pełni pokazać. Gdybym zagrał tak, jak na treningu, to wygrałbym gładko 2:0. Wiem, brzmi to zarozumiale i może nawet głupio, gdy mówię tak po meczu z van Gerwenem, ale patrząc na to, jak zagrał, powinienem był wygrać to spokojniej, zamiast liczyć, że w kilku legach spudłuje masę lotek na podwójnych.

– Powtarzam to już od lat, [World Grand Prix – red.] to moja największa szansa na wygranie majora. Szczególnie teraz, w czasach, gdy mamy takich graczy jak Luke Humphries czy Luke Littler, supergwiazdy z wrodzonym talentem. Ja nie jestem w stanie dorównać im poziomem na punktacji, nigdy nie byłem i prawdopodobnie nie będę. Ale w tym specyficznym formacie mam swoją szansę. Gdybym grał z Littlerem w World Matchplay to nie miał bym większych szans, ale w tym turnieju, jeśli wpadnę na niego w ćwierćfinale, czuję, że będę miał realną szansę go pokonać – skwitował.

Wyeliminowanie Littlera nie będzie jednak potrzebne, bo tego dokonał już Luke Woodhouse. To więc z nim lub z Aspinallem zagra Joyce w ćwierćfinale, jeśli przejdzie przez Danny’ego Nopperta. Ten mecz odbędzie się w środę. Zanim jednak to, we wtorek turniej rozpocznie kolejnych ośmiu graczy, w tym Luke Humphries czy Gian van Veen. Sesja ruszy ok. 19, a z polskim komentarzem można obejrzeć ją na antenie CANAL+ SPORT 5 lub w serwisie streamingowym CANAL+. Mecze dostępne są także w Superbet.

0 0 głosy
Oceń artykuł!
Skomentuj
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama