Newsy
Humphries: nienawidzę, gdy Littler odpada. Presja spada wtedy na mnie
Luke Humphries awansował do drugiej rundy World Grand Prix 2026. Aby tego dokonać nie musiał wchodzić na najwyższy poziom. Mimo nienajlepszej dyspozycji, po odpadnięciu Luke’a Littlera, pozostaje faworytem numer jeden do zgarnięcia tytułu.

Zdaje się, że Humphries naprawdę musiałby się postarać, aby przegrać we wtorek z tak słabo wyglądającym Dave’em Chisnallem. Starszy z Anglików okazał się najsłabszym zawodnikiem całej pierwszej rundy, kończąc ze średnią 75,38. Były mistrz świata więc, mimo że sam nie grał dobrze, wygrał i nie musiał drżeć o wynik.
Na pomeczowej konferencji nie był usatysfakcjonowany z przebiegu meczu. – Po prostu cieszę się z wygranej. Jestem naprawdę rozczarowany tym, jak zagrałem. Na treningach przez ostatnie parę tygodni wszystko wyglądało dobrze. To po prostu jeden z takich dni, kiedy gra się nie klei. Na koniec dnia jedyne, co się jednak liczy, to wygrana.
𝗥𝗮𝗻𝗻𝘆, słaby… ale zwycięski 🤐
— Łączy Nas Dart (@LaczyNasDart) September 29, 2026
👉 Luke Humphries pokonał Dave'a Chisnalla, choć ciężko byłoby tego nie dokonać. Chizzy był najsłabszym z dotychczasowych uczestników turnieju i nie miał prawa liczyć na cokolwiek więcej.#łączynasdart pic.twitter.com/DEDUzXiJ1Y
Skąd ta rana?
Uwagę widzów przykuła też rana widniejąca na głowie byłego mistrza świata. Po meczu nie mógł oczywiście nie wytłumaczyć skąd się ona wzięła. – Naprawdę chciałem wymyślić jakąś niesamowitą historię, jak to pobiłem się z pięcioma facetami i wyszli z tego w gorszym stanie ode mnie. Niestety prawda jest o wiele bardziej prozaiczna. We wtorek brałem udział w nagraniach do programu Bullseye, a w środę rano obudziłem się z wielką wysypką na czole. Wyglądało to coraz gorzej, w końcu porobiły się strupy.
– Jedyne wytłumaczenie to charakteryzacja w telewizji, nakładają ci te wszystkie pudry, kremy i prawdopodobnie dostałem jakiejś reakcji alergicznej. Niestety nie mam żadnej bohaterskiej opowieści. Czuję się w pełni zdrowy, po prostu mam ślad na głowie. Wolałbym powiedzieć, że znokautowałem dziesięciu gości „z główki”, ale niestety nic takiego się nie wydarzyło – zamknął temat.
Szansa…
Po odpadnięciu z turnieju Luke’a Littlera wszystkie oczy skierowane są właśnie na Humphriesa, jako – przynajmniej według bukmacherów – głównego faworyta do końcowego triumfu. Jak zapatruje się na to sam zainteresowany? – Szczerze mówiąc, grając tak jak dzisiaj, nie zabawię tu długo. […] Nienawidzę kiedy on [Littler – red.] odpada. Wtedy cała presja spada na mnie. Nagle wszyscy mówią, że teraz to mój turniej. Nienawidzę, gdy tak się dzieje. Chcę grać z nim w finałach, chcę go ogrywać w decydujących meczach. Zdecydowanie wolałbym, żeby to on był w turnieju dalej głównym faworytem, a ja mógłbym po cichu przebrnąć tylnymi drzwiami do finału. Kiedy więc on odpada, wcale nie skaczę z radości. To tylko zdejmuje uwagę z niego i skupia ją na mnie, a to nie pomaga.
World Grand Prix to dla niego wyjątkowy turniej. – Dokładnie trzy lata temu rozpoczęła się moja droga na szczyt. Osiągnąłem od tamtej pory naprawdę wiele. Chciałbym zatoczyć pełne koło wygrać ten puchar ponownie.
– Kiedy wówczas wygrałem pierwszy duży turniej, pomyślałem, że chciałbym wygrać chociaż jeszcze jeden w karierze, żeby nikt nie mówił, że to był jednorazowy wystrzał. Parę tygodni później wygrałem kolejny [Grand Slama – red.], a potem PC Finals. Następnym celem były mistrzostwa świata i je też wygrałem. Zrealizowałem cele, o których nawet nie śmiałem marzyć. Chcę zapisać swoje nazwisko w panteonie legend, obok Taylora, van Gerwena, Littlera czy Bristowa. Pewnie nie dogonię ich pod względem tytułów mistrza świata czy wygranych majorów, ale jeśli zakończę karierę z 20-25 tytułami i 2-3 mistrzostwami świata, będę z siebie ogromnie dumny – dodał.
Co dalej?
W drugiej rundzie zmierzy się z Jermaine’em Wattimeną. Niedawno miał okazję zagrać z nim w World Series of Darts Finals, gdzie ostatecznie go pokonał po zaciętym spotkaniu. – Spodziewam się tego samego. Jermaine to mój dobry kolega, a przy okazji świetny darter. Często trenujemy razem podczas turniejów. Jest bardzo dobry na dystansie. To nie będzie łatwy mecz i żeby go pokonać, będę musiał zagrać na średniej wyższej o 5 czy 10 punktów niż dziś.
To spotkanie odbędzie się w czwartek. Będzie to druga sesja drugiej rundy, pierwsza rozegra się natomiast w środę i rozpocznie się ok. 20. Transmisję z polskim komentarzem można oglądać na CANAL+ SPORT 5 i w serwisie streamingowym CANAL+. Mecze WGP dostępne są również w Superbet.

















































