Obserwuj nas

Newsy

Wade: jestem lepszy od większości rywali, ale gadać to każdy potrafi…

James Wade w rozmowie po wygranej 2:1 nad Joe Cullenem w 1. rundzie World Grand Prix 2026 podkreślił trudność formatu, którym cechuje się ten turniej. Zwrócił uwagę na wysoki poziom rywali, ale stwierdził również, że on sam prezentuje się nad wyraz dobrze i jest w stanie dołożyć do swojego dorobku triumf w kolejnym turnieju telewizyjnym.

James Wade wierzy w zwycięstwo w kolejnym turnieju telewizyjnym (fot. Kieran Cleeves / PDC)

Po pierwszym secie meczu Jamesa Wade’a z Joe Cullenem było jeszcze prawdopodobne, że powtórzy się zeszłoroczny scenariusz, w którym Rockstar wyeliminował starszego rodaka w pierwszej rundzie World Grand Prix. The Machine zdołał jednak wrócić do żywych. I choć nie prezentował się na podwójnych najlepiej, to siódmą meczową lotką przypieczętował zwycięstwo nad Cullenem.

–  Jestem zadowolony z przebiegu całego spotkania – stwierdził James Wade. Pochwalił także rywala. – Zmierzyłem się z kimś, kto zagrał naprawdę wyjątkowo dobrze jak na swoją obecną pozycję w rankingu. [Cullen] był prawdopodobnie trudniejszym przeciwnikiem niż 70-80% składu tego turnieju.

Anglik nie zgodził się, jakoby trudności z przygotowaniem się do pojedynku z Rockstarem miały wynikać z jego nieprzewidywalnej w ostatnich czasach dyspozycji. – Każdy mecz jest trudny, bo wszyscy grają świetnie. Każdy, kto wchodzi na tę scenę, jest w stanie zagrać na stupunktowej średniej. Nie jest to bardzo prawdopodobne, ale każdy z nich to potrafi.

Przereklamowani rywale

Zapytany o to, czy doświadczenie daje jakąś przewagę w World Grand Prix, Wade podkreślił trudność tego turnieju. – Kiedyś myślałem, że to coś znaczy. Teraz jednak jest naprawdę wielu świetnych graczy. Jest bardzo ciężko. Są też przeciętni gracze, którzy grają całkiem dobrze. Widziałem to wcześniej. Nie będę wymieniał nazwisk, żeby nie wyjść na palanta.

– Wcześniej też był pewien zawodnik, który pokonał doświadczonego gracza. PDC i Sky Sports zrobiły koło niego mnóstwo szumu. A potem przyszedł ktoś inny, zagrał solidnie i go pokonał. To jest naprawdę trudny format. Niewielu miało szczęście wygrać ten turniej – opowiedział Wade. Jednak i w tym przypadku nie padły żadne nazwiska.

Gadać każdy potrafi

Obecna forma Jamesa Wade’a pozwoliła też na pytanie o to, czy wierzy on, że mógłby ją przekuć na rychłe zwycięstwo w turnieju telewizyjnym. – To naiwne pytanie. Ale myślę, że idzie mi lepiej niż innym zawodnikom. Uważam więc, że jestem w stanie to zrobić.

– Myślę, że ogólnie idzie mi lepiej niż większości rywali. Jednak nie tak dobrze, jak niektórym. W tym turnieju także gram lepiej niż wielu, lecz gorzej od niektórych. Patrząc na moją formę – jestem lepszy od większości z nich. Ale gadać to każdy potrafi, a ja kocham tanią gadkę.

– Jeśli jednak spojrzeć na średnie… Bo media kochają średnie, prawda? Więc jeśli spojrzeć na nie, to jestem w TOP 20. Może TOP 15. Jest kilku zawodników lepszych ode mnie. Ale wiem, że wciąż mogę wygrywać turnieje – podsumował kwestię swojej dyspozycji James Wade.

Najcięższe przejście w WGP

Od pierwszego zwycięstwa Jamesa Wade’a w World Grand Prix minęło już dziewiętnaście lat. Po raz kolejny triumfował w 2010 roku. Cztery lata później zagrał w tym turnieju jeden z meczów, które najbardziej wryły mu się w pamięć. Było to spotkanie drugiej rundy, starcie z Robertem Thorntonem. Obaj zaliczyli w nim dziewiątą lotkę. Finalnie zwyciężył Wade, ale nie było łatwo.

– Dzień wcześniej Thornton pochował swoją mamę. Wszyscy mówili mi: „nie będzie w stanie zagrać dobrze”. A ja zmierzyłem się prawdopodobnie z najlepszą wersją Thorntona. Myślę, że to był najtrudniejszy mecz ze wszystkich, które rozegrałem w World Grand Prix.

Mający za sobą przeszłość triumfów w WGP Wade jest jednak zmęczony dywagowaniem na temat czy jest w stanie jeszcze to powtórzyć. – Nudzi mnie już to „może jesteś w stanie, może nie jesteś…”. Każdy z nas wie jak dobry jest w tym co robi. Czasem idzie lepiej, czasem gorzej. To samo można powiedzieć o pracy mediów.

Pragmatyczne spojrzenie

Uwagę francuskiego dziennikarza zwróciła darterska długowieczność Jamesa Wade’a. – Jeśli chodzi o to, jestem prawdopodobnie drugim najlepszym zawodnikiem w historii. Pierwsze miejsce należy do Phila Taylora, jest niesamowity – przyznał Anglik. – Głęboko wierzę, że prawdopodobnie jestem jednym z najlepszych darterów wszech czasów. Jest wielu lepszych zawodników ode mnie, lecz nie w kwestii długowieczności.

Kariera Jamesa Wade’a zdecydowanie nie chyli się ku końcowi. Są ku temu również bardziej pragmatyczne powody. – Wciąż tu jestem, bo muszę tu być. Nie zarobię tyle poza sportem. To prosta matematyka i prosta odpowiedź. (…) Chcę dać swoim dzieciom wszystko czego ja nie miałem. Pragnę lepszego życia dla moich dzieci.

Wade, który wcześniej był mechanikiem, wyjawił także francuskiemu dziennikarzowi, co takiego wprowadzało życie w jego codzienną pracę. – Gdyby nie francuskie samochody, w moim warsztacie byłoby dużo spokojniej. Francuskie auta są najgorsze na świecie. Ale to dobre dla ludzi jak ja, bo są naprawdę fatalne – zażartował.

James Wade kolejny krok w drodze o trzeci tytuł World Grand Prix będzie miał szansę postawić w środę, 1. października. W drugiej rundzie turnieju zmierzy się ze Stephenem Buntingiem.

5 1 głos
Oceń artykuł!
Skomentuj
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama