Newsy
Świetny Humphries i pierwsza pięciosetówka. W World Grand Prix zostało ośmiu
3:1, 3:1, 3:0, 3:2 – czwartkowe mecze 1/8 finału World Grand Prix potrwały o trzy sety dłużej niż te środowe. Z najlepszej strony pokazali się James Wade i Luke Humphries, a o pechu może mówić Stephen Bunting, który odpadł pomimo najwyższej średniej całej rundy.

Podczas środowej sesji World Grand Prix do ćwierćfinałów awansowali Ryan Joyce, Jonny Clayton, Gerwyn Price i Nathan Aspinall. Druga czwórka – z dolnej połowy drabinki – wyłoniła się w czwartek.
Jeszcze niepokonany
Niels Zonneveld wciąż może o sobie powiedzieć, że nigdy nie przegrał meczu w formule double in, double out. W każdym razie – nie na scenie World Grand Prix. Tegoroczny debiutant rozprawił się z Garym Andersonem, korzystając z nieprzekonującej dyspozycji Szkota.
Na początku meczu Anderson miał wielkie problemy z podwójnymi otwierającymi legi. W pierwszym secie – w pięciu legach – aż trzy razy nie wszedł przy pierwszym podejściu do tarczy. Głównie z tego powodu na przerwę schodził z wynikiem 0:1. Choć w drugim secie wyglądał zdecydowanie lepiej, trafił też na wzrost formy Holendra – ten partię rozegrał ze średnią 102 i podwyższył prowadzenie.
Podwójne wróciły do Szkota – a opuściły Holendra – w trzeciej partii, co pozwoliło na doprowadzenie do wyniku 1:2. Anderson złapał kontakt, ale skrzydła podciął mu pierwszy leg czwartego seta – wówczas lotka wypadła mu z bulla na zamknięcie. Chwilę później został przełamany i musiał uznać wyższość rywala.
Dzięki zwycięstwu Zonneveld awansował już na 29. miejsce w światowym rankingu.
Mecz dnia
Pod względem czystej jakości nic tego wieczoru nie przebiło starcia Jamesa Wade’a ze Stephenem Buntingiem. Pierwszy osiągnął średnią 93, drugi – średnią 96.
Wade imponował zwłaszcza wysokimi wejściami. Aż sześć razy otworzył lega od 160 punktów, czyli od topa i dwóch sześćdziesiątek. Dwa pierwsze sety rozegrał ze średnią 100+. Oba wygrał. Dopiero w trzecim pojawił się zgrzyt – Wade rozegrał go na poziomie 65, Bunting – na poziomie 102. Wygrana bez straty lega doprowadziła Buntinga do stanu 1:2.
Końcówka należała jednak do dwukrotnego triumfatora imprezy. Świetna dyspozycja na zamknięciach – mimo dzielnego oporu rywala – doprowadziła go do szczęśliwego końca.
Inny, lepszy Humphries
Wprawdzie Luke Humphries w pierwszej rundzie pokonał Dave’a Chisnalla 2:0, ale nazwanie tamtego spotkania „najgorszym w całym turnieju” nie byłoby szczególnie ryzykowne. Jednak wtedy były mistrz świata nie musiał wrzucić wyższych obrotów – a pewnym było, że Jermaine Wattimena postawi cięższe wyzwanie.
Widać było to zwłaszcza w pierwszym secie. Holender miał szansę, by na przerwę schodzić przy prowadzeniu 1:0. Nie zamknął jednak 60 punktów, za co rywal szybko go skarcił.
W drugim secie Wattimena od razu został przełamany, z czego nie potrafił już się wykaraskać. Żałować może jednak partii numer trzy, gdy w decydującym legu znów nie potrafił utrzymać licznika, koniec końców przegrywając 0:3.
Humphries skończył z wysoką, 94-punktową średnią i fenomenalnymi podwójnymi. 74% na otwarciach, 64% na zamknięciach.
3:2 – po raz pierwszy
Czasami na dobre rzeczy trzeba trochę poczekać. Nie oznacza to, bynajmniej, że starcie Giana van Veena z Ryanem Searle’em było wybitnym widowiskiem, ale przynajmniej zostało rozegrane na pełnym dystansie – po raz pierwszy w tegorocznej edycji w wymiarze pięciosetowym.
Van Veen podchodził do meczu jako faworyt – i zgodnie z oczekiwaniami wygrał pierwszego seta, po drodze zamykając 152 punkty. Searle zaczął jednak wchodzić na wysokie obroty. Drugiego seta rozegrał ze średnią 92, trzeciego – ze średnią 106. Sam też popisał się świetnym zamknięciem – ze 167, przebijając wyczyn Holendra.
Inna sprawa, że dla niego był to koniec dobrych wieści. W czwartym secie zdecydowanie zbyt łatwo dał się przełamać w deciderze. Jego setowa średnia spadła zresztą do poziomu poniżej 70 punktów. Zrobiło się 2:2 w meczu, a w piątej odsłonie Holender nie oddał ani lega. Na przestrzeni całego meczu był zdecydowanie stabilniejszy.
Ćwierćfinały zostaną rozegrane w piątek, począwszy od godz. 20:15. Transmisję z polskim komentarzem pokaże CANAL+ (w CANAL+ SPORT 5 i w serwisie streamingowym). Wszystkie mecze turnieju można oglądać też w Superbet.
World Grand Prix 2026 – 2. runda (czwartek)
Niels Zonneveld (85,16) 3:1
Gary Anderson (84,58)
James Wade (93,20) 3:1
Stephen Bunting (96,29)
Luke Humphries (94,11) 3:0 Jermaine Wattimena (85,33)
Gian van Veen (85,89) 3:2
Ryan Searle (84,73)
World Grand Prix 2026 – ćwierćfinały (piątek)
20:15 –
Nathan Aspinall -:-
Ryan Joyce
21:15 –
Gerwyn Price -:-
Jonny Clayton
22:15 –
Luke Humphries -:- Niels Zonneveld
23:15 – Gian van Veen -:-
James Wade
World Grand Prix 2026 – wyniki, terminarz

















































