Obserwuj nas

Newsy

„Chcę już skończyć 16 lat!”. Lawrie wyczekuje debiutu w PDC

Na rywalizację z najlepszymi Mitchell Lawrie musi zaczekać co najmniej kilkanaście tygodni. 15-letni lider rankingu WDF ma przed sobą mistrzostwa świata w Lakeside, a później – jak sam przyznał – postara się o zdobycie karty PDC w Q-Schoolu. „Chcę wykonać kolejny krok w karierze” – stwierdził w rozmowie dla Oche180.

Mitchell Lawrie, mistrzostwa świata JDC 2026
Mitchell Lawrie - największy talent w świecie juniorskiego darta (fot. Taylor Lanning, PDC)

WDF, JDC oraz… misje poboczne – takie jak gra w turnieju softowym w Japonii. Mitchell Lawrie organizuje sobie życie przed przyszłorocznym Q-Schoolem. Wprawdzie 4 listopada będzie obchodził 16. urodziny, co teoretycznie uprawni go do gry w PDC, ale zabraknie mu czasu, by w sezonie 2026 w jakikolwiek sposób zanotować swoją obecność w tej federacji.

– Naprawdę chciałbym już skończyć 16 lat! Chciałbym wykonać kolejny krok w karierze. Ale muszę na to zaczekać… – powiedział w wywiadzie podczas jednego z wydarzeń organizowanych przez Targeta.

 

„Czeka mnie jeszcze 30 lub 40 lat gry…”

Na przełomie listopada i grudnia Lawrie ponownie powalczy o zdobycie tytułu w Lakeside, ale jego cel jest oczywisty. – Na razie jestem w WDF, a w przyszłym roku pojadę na Q-Schoola. Co, jeśli nie zdobędę karty? Wtedy Development Tour i Challenge Tour – zdecydowanie. Będę szukał innej ścieżki, by dostać się do ProTouru. Koniec końców chcę być zawodowym darterem. WDF jest świetne, ale kolejny krok to PDC.

Zapytany o cele po potencjalnym dostaniu się do touru, odpowiedział ostrożnie. – Jeśli wygram kartę, nie będę miał jakichś konkretnych celów. Będę się cieszył dwoma latami w ProTourze. Koniec końców dopiero skończę 16 lat. Czeka mnie jeszcze 30 albo 40 lat gry, więc pierwsze dwa lata to dopiero etap nauki.

– Wiadomo – chcę wygrywać, ale to, co wydarzy się przez pierwsze dwa lata, nie jest takie istotne. Ciągle się uczę.

 

W jednym pokoju z legendami

Podczas eventu Lawrie miał okazję spotkać się z Philem Taylorem i Adrianem Lewisem. Jak przyznał, zrobiło to na nim ogromne wrażenie.

– Gdy do pomieszczenia wchodzi Phil Taylor, to po prostu działa na wyobraźnię. Także gdy z tobą rozmawia – zupełnie, jakby był normalną osobą… Tak samo jest z Adrianem Lewisem. Patrzę na nich i się zastanawiam: co ja tu robię i czemu jestem z nimi w jednym pokoju? Niewiarygodne doświadczenie.

Jak dodał, mimo młodego wieku miał okazję śledzić pojedynki Taylora z ostatnich lat kariery. – Gdy skończył grać, miałem osiem lat. Pamiętam jego ostatni finał z Robem Crossem. To był bardzo dobry mecz.

Przyznał jednak, że choć podziwiał Taylora i Lewisa, jego numerem jeden zawsze był Gary Anderson. Przy tej okazji podzielił się anegdotą związaną… z synem dwukrotnego mistrza świata.

– Kiedyś zapłaciłem mu dziesięć funtów, aby policzył za mnie mecz w turnieju. Gary powiedział, że skoro jego syn jest wystarczająco dobry, by grać, to jest też wystarczająco dobry, by liczyć. (…) A Gary’ego spotkałem podczas turnieju pokazowego – to wspaniały gość.

A co by było, gdyby w końcu doszło do pojedynku z samym Andersonem? – Wiem, że jeśli gram swoje, jestem w stanie rywalizować z każdym na świecie. Ale to byłby bardzo ciężki mecz… W PDC każdy jest mocny, choć Gary to jeszcze inna klasa.

 

Porównania z Littlerem

Jeśli Lawrie zdobędzie kartę, nic nie będzie stało na przeszkodzie, abyśmy już w 2027 roku doczekali się jego starcia z Lukiem Littlerem. Szkot nie ukrywa, że podziwia starszego kolegę.

– Jest wielką inspiracją dla wszystkich. Zawsze mówiłem to samo: jeśli zdołam osiągnąć połowę tego, co on, to już będę szczęśliwy. Chyba każdy na świecie byłby szczęśliwy, gdyby tyle dokonał. Ale patrząc na niego zaczynasz wierzyć, że i ty możesz dokonywać podobnych rzeczy – nawet mimo młodego wieku.

Jak jednak podkreślił: chce pozostać sobą i nie potrzebuje porównań z innymi. – Nie chcę być jak ktoś inny – chcę wytyczać własną ścieżkę.

 

5 2 głosy
Oceń artykuł!
4 komentarze
Subskrybuj
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
MacGyver
Gość
MacGyver
1 miesiąc temu

Fragment „żeby policzył za mnie mecz” brzmi nienaturalnie i zastanawiałem się co te wyciągnięte sformułowanie znaczy. Włączyłem sobie ten wywiad i … ni cholery tej dziwnej wymowy zrozumieć nie umiałem (Garego też mi ciężko zrozumieć ; obydwaj Szkoci). Włączyłem napisy automatyczne po angielsku i jeszcze większe nonsensy „I played Gary Anderson’s son a ten-out in mark for me”. Że jak? Dopiero zapis tego zdania po angielsku „I paid his son a tenner to mark for me” z X nabrał sensu 😉
A wracając do początku: lepiej by brzmiało ”żeby podliczał mi punkty w meczu” albo „żeby był moim markerem (od liczenia punktów)”.
Oki? 😉

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez MacGyver
MacGyver
Gość
MacGyver
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Tomek Przyborowski

Faktycznie, masz rację. Wtedy bym napisał „żeby (sędziował mecz i) podliczał punkty zamiast mnie”, bo bez całego kontekstu zdarzenia (zawodnicy zarówno grali hak i sędziowali sobie w meczach), to nie jest takie oczywiste.
Nadal jednak nie jestem pewien co miał na myśli Gary w tej anegdotce. Czy chodziło o żart ze szkockiego podejścia do kasy w domyśle „to niech bierze dychę i liczy”? 😉

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez MacGyver
MacGyver
Gość
MacGyver
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Tomek Przyborowski

Wracam jeszcze raz w tej samej sprawie, bo zajrzałem do niezamkniętej karty z tym cytatem i mnie olśniło: że to może zupełnie błędna interpretacja.
Mitchell Lawrie cytował Garego Andersona, który powiedział do swojej żony „If he’s good enough to play…”. X-owy wpis od oche180 sugeruje że „he” to Tai, syn Garego. Jeszcze dalej posuniętą interpretację tego cytatu dało google z AI, które potwierdza tę samą wersję (że chodzi o Taia), a na dodatek wyjaśnia, że syn Garego miał liczyć … i zrobić to za darmo. Niby skąd takie dopowiedzenia? Po co miałby oczekiwać od swojego syna, aby liczył punktację w meczu, w którym nie musiał tego wcale robić?
ML tego nie doprecyzował, kim jest wspomniany w wywiadzie „he”.
Wszystko nabiera sensu, gdy przyjąć, że „on” to właśnie Lawrie, a nie Tai. Wtedy by to brzmiało jak typowa celna riposta Garego: jak umie grać, to umie też liczyć (i tu dopowiem), a nie przekupywać za dychę Taia, żeby robił za Lawriego robotę.

Może się mylę, a ta biznesowa wersja interpretacji była właściwa, ale jakoś krążyło mi to głowie i musiałem o tym napisać 😉
To tylko pokazuje, że napisanie newsa to wcale nie taka prosta sprawa ;D

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez MacGyver

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama