Obserwuj nas

Wywiady

“European Tour w Krakowie? Myślę, że nie jesteśmy w błędzie”. Philip Brzezinski dla ŁND

Już w lutym PDC po raz kolejny zawita do Polski – w Krakowie odbędzie się Superbet Poland Darts Open. Przy tej okazji porozmawialiśmy z szefem sportu w PDC Europe, a zarazem człowiekiem, którego zna każdy widz “europejskiego” cyklu. Philip Brzezinski dla Łączy Nas Dart!

Flanders Darts Trophy 2025
Philip Brzezinski (fot. Jenny Segers / PDC Europe)

Tomek Przyborowski, Łączy Nas Dart: – Gdy przygotowywałem się do tego wywiadu i wpisywałem twoje imię i nazwisko w Google’u, pierwsza podpowiedź była związana z pytaniem, skąd właściwie pochodzisz. A więc – jako że zwłaszcza twoje nazwisko brzmi dość polsko – masz jakieś polskie korzenie?

– Philip Brzezinski, szef sportu w PDC Europe, mistrz ceremonii w European Tourze: – Myślę, że w którymś momencie polskie korzenie musiały się pojawić, bo inaczej nie byłoby tego nazwiska. Ileś pokoleń temu musiał być ktoś, kto pochodził z Polski, aczkolwiek w swojej rodzinie nie znam nikogo takiego. Jestem Niemcem – tam się urodziłem, moi rodzice też są Niemcami.

Skąd więc pochodzi pseudonim Swiss Phil?

– Powinieneś zapytać Dana Dawsona. Cóż, wprawdzie moi rodzice nadal mieszkają w Szwajcarii, ale w którymś momencie Dan Dawson po prostu zdecydował, że jestem Szwajcarem, a nie Niemcem. I zaczął mnie nazywać Swiss Phil. Uznałem, że niech już tak zostanie.

– Większość osób zna cię z roli mistrza ceremonii, konferansjera w European Tourze, ale w rzeczywistości jesteś też szefem sportu w PDC Europe. Mógłbyś rozwinąć ten temat? Na czym polega twoja praca za kulisami?

– Praca konferansjera jest dość jasna i oczywista – jestem prezenterem na scenie European Touru, także podczas dużych turniejów pokazowych, które organizujemy. Poza tym zajmuję się wszystkimi eventami w Europie kontynentalnej, które nie są pokazywane w telewizji – to wszystkie kwalifikacje, turnieje ProTouru, Challenge Touru czy Development Touru. To imprezy, które także trzeba zorganizować i przeprowadzić – i to także moja rola.

– W internecie łatwo znajdziemy opinie osób, które widziałyby cię w roli konferansjera również podczas turniejów telewizyjnych w Wielkiej Brytanii. Wyprowadź mnie z błędu, jeśli się mylę: czy te wszystkie obowiązki nie są jednym z powodów, dla których nie zajmujesz się tamtymi turniejami?

– Cóż, przeczytałem trochę komentarzy w mediach społecznościowych. Czuję się zaszczycony, że tak wiele osób poświęciło czas, by napisać, że widzieliby mnie w tej roli. Oczywiście, jestem zajęty rzeczami, które wykonuję dla PDC Europe, ale mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że kiedykolwiek PDC zaoferowała lub poprosiła mnie o zrobienie czegokolwiek, zawsze mówiłem “tak”. Nigdy nie odrzuciłem żadnej propozycji. Po prostu nie pytali mnie o robienie czegokolwiek w Wielkiej Brytanii – i to tyle.

 

Hungarian Darts Trophy 2025

Philip Brzezinski podczas Hungarian Darts Trophy 2025 (fot. Gabor Kiss / PDC Europe)

 

Najważniejszą częścią działalności PDC Europe jest oczywiście European Tour. Czy na tej płaszczyźnie poprzedni sezon spełnił twoje oczekiwania?

– Zdecydowanie tak. Oczywiście, organizujemy turnieje i zawsze musimy patrzeć też na część ekonomiczną. Jeśli spojrzymy na sprzedaż biletów, w poprzednim roku wszystko wypadło naprawdę dobrze. Rozwijamy się z roku na rok, stabilnie rośniemy. Świetnie to widzieć.

– Ale także ze sportowego punktu widzenia – mieliśmy różnych zwycięzców, mieliśmy turnieje stojące na bardzo dobrym poziomie i bardzo wyrównane finały. To także coś wspaniałego. Jeśli spojrzymy na darta jako na całość, dziś w grze jest więcej talentu niż kiedykolwiek wcześniej. Świetnie, że przejawia się to także na scenie European Touru.

W tym roku cykl składa się z 15 eventów – to rekord. Biorąc jednak pod uwagę, że kalendarz ogólnie jest dość napięty, czy 15 to już liczba na granicy limitu? A może znajdzie się jeszcze przestrzeń na coś więcej?

– Cóż, w roku mamy tylko 365 dni, więc w którymś miejscu osiągniemy limit. Ale nie jestem pewien, czy 15 to już szczyt możliwości. Może w przyszłości uda się jeszcze dodać jeden lub dwa turnieje.

– Jasne, gracze mają wiele imprez do rozegrania, ale jak widzieliśmy w ostatnich latach, nie muszą grać zawsze. Mogą wybierać, gdzie chcą wystąpić – zresztą, muszą to robić, a w przyszłości będą to robić jeszcze częściej, gdy kalendarz stanie się jeszcze bardziej obszerny. Ale tak, jest w roku jakaś granica – w tym sensie, że możesz zorganizować tylko określoną liczbę imprez. Choć nie wiem, w przypadku European Touru może być jeszcze miejsce na turniej lub dwa.

Być może szansą byłoby to, o czym było trochę plotek – że kalendarz mógłby przybrać kształt kalendarza golfowego lub tenisowego, gdzie parę turniejów rozgrywa się jednocześnie.

– Nie słyszałem o tym. Nie jestem blisko miejsca, w którym te decyzje są podejmowane. To już coś, o czym przesądza PDC w Wielkiej Brytanii – Matt Porter i jego ekipa.

 

Baltic Sea Darts Open 2025

“Rozwijamy się z roku na rok. Stabilnie rośniemy” – podkreśla Philip Brzezinski. I fakt faktem, dziś zainteresowaniem cieszą się nawet piątkowe sesje European Touru (fot. Sebastian Doppstadt / PDC Europe)

 

W kalendarzu na przyszły sezon znajdzie się Polska. Uważasz, że European Tour to dla nas bardziej naturalne środowisko niż cykl World Series?

– Myślę, że to był dość logiczny ruch. Patrząc na dotychczasowe turnieje World Series, widać, że po prostu było zainteresowanie biletami. Polacy żyją dartem i kochają go oglądać. Świetnie, że tak jest. Zorganizowanie tutaj turnieju European Touru to ruch o niskim ryzyku.

– Myślę, że trafnie to ująłeś – dla polskich imprez European Tour jest prawdopodobnie najbardziej pasującym środowiskiem. Naprawdę czekam na to, by rozpocząć tegoroczny cykl w Polsce.

Co stało za wyborem Krakowa jako miejsca rozegrania turnieju? W Polsce nie brakuje dużych miast – hipotetycznie jedną z opcji mogłaby być nawet Warszawa, jako że jeden z turniejów już się tutaj odbył.

– Potrzeby związane z halą na turniej European Touru są pewnie nieco inne niż potrzeby, które zgłaszałby brytyjski oddział PDC. Dla przykładu, jest dla nas bardzo istotnym, by wewnątrz dało się zorganizować także catering – to zawsze ważne. Nie jestem pewien, czy w przypadku Polski właśnie o to chodziło, bo to nie do końca moja dziedzina, ale próbuję wskazać, na co generalnie patrzymy, gdy wybieramy arenę turniejową.

– Częściej niż rzadziej wybieramy miejscowości, które są nieco mniejsze. Widać to na przykład po Niemczech – organizujemy turnieje w Sindelfingen czy w Riesie, czyli w miejscach zaraz obok Stuttgartu czy Lipska. Z finansowego punktu widzenia takie decyzje mają bardzo duży sens.

– Biorąc pod uwagę sprzedaż biletów na Kraków, myślę, że nie byliśmy w błędzie. Słyszałem też, że Kraków to wyjątkowo piękne miasto, więc mam nadzieję, że będę miał okazję rozejrzeć się i pozwiedzać.

W kalendarzu jest także jeden nieoczywisty wybór – to Słowacja. Skąd pomysł na ten kraj?

– Zawsze bierzemy pod uwagę kilka czynników. Dość wnikliwie obserwujemy różne państwa. Do tej pory PDC nigdy nie zorganizowała turnieju na Słowacji – inaczej niż w Polsce, nie było ani zawodów World Series, ani niczego takiego. Ale czujemy (a także wiemy od naszego lokalnego promotora), że tam jest zapotrzebowanie na darta. Ludzie są nim bardzo zainteresowani.

– Bratysława bardzo dobrze pasuje także pod kątem geograficznym. Austria leży nie tak daleko, a wiemy, że jest mnóstwo austriackich fanów darta, zwłaszcza w Wiedniu. Czuję, że wielu fanów z Austrii przyleci na Słowację.

– Słyszałem też sporo dobrego o tamtejszej hali. Ma potencjał, by stać się czymś w rodzaju kultowego miejsca. Nigdy jeszcze tam nie byłem, więc mam nadzieję, że to będzie pozytywna niespodzianka. Czekają nas bardzo ciekawe czasy w European Tourze, to na pewno.

Wydaje mi się, że Szwajcaria też była takim nieoczywistym wyborem dwa lata temu – a potem się okazało, że do hali przybyły tłumy. Może Słowacja ma szansę na podobny scenariusz.

– Tak, ze Szwajcarią wyszło nam naprawdę dobrze. Jedną z naszych ról jest znalezienie w tych krajach ludzi, którzy wejdą w rolę promotorów eventu. Nam, ludziom osadzonym w Niemczech, w Monachium, ciężko jest zorganizować coś w krajach, w których nie mamy żadnego doświadczenia ani żadnych kontaktów. Znajomość kogoś, kto potrafi wypromować event lokalnie, to także bardzo istotny czynnik.

– Musimy znajdować ludzi z pasją do darta. Takich, którzy chcą coś zrobić i coś zbudować. Szwajcaria i Słowacja bardzo dobrze spełniają te kryteria.

 

Swiss Darts Trophy 2025

Swiss Darts Trophy 2025 (fot. Jan Thoden / PDC Europe)

 

Tegoroczny kalendarz European Touru jest mniej niemiecki – w Niemczech odbędzie się 6 z 15 eventów. Łatwo oczywiście znaleźć opinie, według których niemieckich turniejów jest zbyt dużo – niektórzy nawet by powiedzieli, że skoro jest 15 turniejów, to powinno być 15 różnych państw. Ale realistycznie – i biorąc pod uwagę, że w tym roku zrezygnowano z ikonicznego Hildesheim – sądzisz, że tour może stać się jeszcze bardziej międzynarodowy?

– Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek będzie 15 różnych państw… Nie będę próbował stwierdzić czegoś romantycznego – niemieckie turnieje są dla nas bardzo ważne z ekonomicznego punktu widzenia. Po prostu. Niemcy, poza Wielką Brytanią, to największy darterski rynek na świecie. Musimy zaspokoić popyt także z tamtej strony.

– Wiem, że są opinie, że turniejów w Niemczech jest zbyt dużo, ale – jak już widziałeś – w przeszłości potrafiliśmy przenieść się z imprezami do innych krajów. Coś podobnego może za jakiś czas stać się z innym niemieckim turniejem. W tym roku ciężko było zrezygnować z Hildesheim, bo to miejsce z ogromnymi tradycjami – odbyło się tam mnóstwo wspaniałych eventów, a i publiczność była bardzo wierna. Jednakże biorąc pod uwagę, że w kalendarzu mamy też Getyngę (z większą halą i, w gruncie rzeczy, całkiem blisko Hildesheim), musieliśmy podjąć decyzję, która mogła trochę zaboleć, ale która po prostu miała sens. Tak to działa.

Żeby poruszyć także inne tematy. Niedawno w mediach społecznościowych PDC Europe głośno było o cyklu Next Gen. Do gry w dwóch pierwszych turniejach zapisała się maksymalna liczba graczy – w sumie to prawie 800 miejsc. Czytałem o regułach tego cyklu i o formatach gry – wszystko jest dość… szalone. Ale – jeśli spojrzeć na poziom zainteresowania – być może kreatywność to właśnie przepis na sukces?

– Nie wiem, czy nazwałbym to “szalonym” – ja nazywam to “awangardowym”! To bardzo perspektywiczne myślenie: próbujemy tam nowych rzeczy. Zawsze wierzymy w zasadę, że musisz podejmować odważne decyzje, nie możesz bać się nowości. Jeśli próbujemy coś zrobić, a to później nie spełnia naszych oczekiwań, to nie boimy się z tego zrezygnować.

– W Next Genie chcemy znaleźć nowe talenty i młodych graczy. Chcemy rzucić im wyzwanie, żeby zmierzyli się z nowymi formatami, do których nie są przyzwyczajeni. To coś, co może pomóc w ich rozwoju. Na tym polega nasze myślenie w tym temacie.

Czy myślisz, że możliwym byłoby przekopiowanie jakiegoś formatu z Next Gena – np. legów ze 170-punktowych liczników albo formuły master out – i wtłoczenie go do jednego z większych turniejów? Mówi się na przykład, że Premier League albo World Series są nudne. Może więc warto spróbować z czymś nowym?

– Cóż, tego typu opinie tak naprawdę pojawiają się od zawsze. Są pytania, kiedy PDC włączy jakieś nowe formaty. Na razie jedynym wyjątkiem jest formuła double in double out w World Grand Prix, czasami też pojawia się format setowy.

– Ponownie, ta decyzja musiałaby zostać podjęta w Wielkiej Brytanii, ale czy ja bym chciał zobaczyć jakiś większy turniej ze zmienionym formatem? Nie wiem, może. Może w jednym lub dwóch turniejach European Touru postawimy na jakiś nowy format – czemu nie? Trzeba próbować i patrzeć na skutki. Rozumiem jednak ludzi, którzy mówią, że jeśli coś nie jest zepsute, to nie ma co tego naprawiać. Format legowy, 501 – to działa i dobrze się to ogląda. Ale jasne, dlaczego by nie wypróbować czegoś nowego?

 

Flanders Darts Trophy 2025

Philip Brzezinski i Luke Littler, Flanders Darts Trophy 2025 (fot. Jenny Segers / PDC Europe)

 

Next Gen jest czymś, co świetnie sprawdza się w przypadku państw niemieckojęzycznych. Własny tour ma też strefa nordycko-bałtycka. W międzyczasie jednak w Europie Wschodniej nadal jest przestrzeń do wypełnienia – tutaj nie ma podobnych rozgrywek. To coś, co PDC Europe mogłaby rozważyć?

– Tak, to coś, na co można by było spojrzeć. Ponownie, to byłoby coś, co musielibyśmy zrobić z lokalnymi partnerami – z ludźmi z Europy Wschodniej, którzy poprowadziliby taki tour. W tej chwili, przy naszych zasobach kadrowych, jesteśmy dość blisko limitu pod względem nakładów pracy – potrzebujemy więc mocnych partnerów, by coś takiego zorganizować.

– Jeśli jest na to zapotrzebowanie i są ludzie zdolni do poprowadzenia tego we współpracy z nami, to my nigdy nie mówimy “nie”. Naszym celem jest dotarcie nie tylko do państw niemieckojęzycznych, ale także do państw spoza tego regionu.

Ostatnia rzecz. Na scenie zawsze masz przygotowane tłumaczenie frazy “Are you ready for darts”. Czy tłumaczenie po polsku też jest już gotowe?

– Tak, mam już tekst! Mam w bliskim otoczeniu zaufaną Polkę – to dziewczyna jednego z naszych pracowników. Wysłała mi wiadomość głosową z tym, co mam powiedzieć. Teraz nie mogę tego powtórzyć, ale nauczę się za jakiś czas i będę w stanie to wymówić. Dam radę.

2 komentarze

1 Komentarz

  1. Krycha180

    2 lutego, 2026 o 19:37

    Mega artykuł! Ciekawe informacje, świetnie się czytało. Dobra robota.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Maksymalny rozmiar przesyłanego pliku: 2 GB. Możesz przesłać: zdjęcie, audio, video, dokument, etc. Linki do YouTube, Facebooka, Twittera i innych serwisów wstawione w tekście komentarza zostaną automatycznie osadzone. Drop files here

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama