Obserwuj nas

Newsy

Smith: Premier League? Wszystko zależy od panów Portera i Hearna

Ross Smith po raz w drugi karierze został mistrzem Europy. W finale w Dortmundzie pokonał Martina Schindlera. Dla Anglika to drugi wygrany turniej rangi major w bieżącym sezonie.

Ross Smith, mistrzostwa Europy 2026, puchar
Ross Smith dwukrotnym mistrzem Europy (fot. Sebastian Doppstadt / PDC)

Najlepszy zawodnik cyklu European Tour i zarazem turniejowy numer jeden został teraz mistrzem Europy. Dla Smitha nie była to impreza łatwa, ale w potrafił skutecznie rozwiązywać pojawiające się problemy. Ciężko było już na start, gdzie twarde warunki postawił mu, znajdujący się w dobrej formie, Karel Sedlacek. Anglik wygrał jednak do starcie 6:4.

Potem miał dzień przerwy i powrócił na scenę w sobotę. Wówczas okazał się lepszy od Damona Hety (10:7). Od początku miał to spotkanie pod kontrolą, ale nieco problemów narobić mógł sobie w samej końcówce. Wszystko zakończyło się dla niego jednak szczęśliwie. Ostatniego dnia zmagań – w niedzielę – rozpoczął od pojedynku z Lukiem Woodhouse’em, autorem czwartkowej dziewiątej lotki. Smudger był jednak wyraźnie lepszy i awansował dalej. Był to jego najlepszy mecz w tym turnieju pod względem średniej. Ta wyniosła bowiem równo 107 punktów.

Już w sesji finałowej udało mu się pokonać Gerwyna Price’a, który po raz siódmy w tym sezonie zagrał w telewizyjnym półfinale i ponownie nie zdołał sięgnąć po tytuł. Nawet mimo że w turnieju nie było już Luke’a Littlera (wyeliminowanego przez Krzysztofa Ratajskiego). Zresztą jeśli już o Polaku wspomniano, to gdyby nie przespany początek półfinałowego meczu z Martinem Schindlerem, to właśnie z Ratajskim Smith zagrałby o tytuł. Zmierzył się jednak z Niemcem i pokonał go 11:8, zostając drugi raz w karierze mistrzem Europy. Zwycięstwo wyniosło go na szóstą lokatę w światowym rankingu!

– Trzymać to trofeum w dłoniach i wygrać kolejnego „majora” – nie tylko w tym roku, ale w ogóle… jestem w siódmym niebie. Jestem zarówno wykończony, ale i zachwycony – rozpoczął pomeczową rozmowę z Polly James.

Po drugiej sesji finału Smith prowadził już 8:2, później jednak pozwolił Schindlerowi na nieco więcej i zrobiło się goręcej. Koniec końców Niemca stać było na osiem partii. – Cały Martin, trzeba mu to oddać. Grałem z nim już wiele razy. Jest fantastyczny, ale tak ciężko się z nim gra. Prawdziwy wojownik. A druga sprawa to publiczność: byli dziś niesamowici. Zachowali wielki szacunek i dziękuję im za to.

Czy kolejny tytuł zwiększa apetyt w końcówce sezonu? – Nie mam oczekiwań. Po prostu gram mecz, który mam przed sobą i staram się go wygrać. Każde spotkanie traktuję jak finał. Cieszę się niesamowicie z kolejnego wygranego „majora”. To dla mojej mamy i mojego taty!


Grand Slam w kieszeni

Wielki to był także turniej dla Martina Schindlera. Został pierwszym Niemcem, który zagrał w finale turnieju telewizyjnego. – Kiedy zaczynałem dziesięć lat temu, nie spodziewałem się niczego. A teraz dotarłem do finału „majora”. Robiłem wszystko, aby go wygrać. Wielkie brawa dla Rossa, grał świetnie. Ale ja jestem naprawdę szczęśliwy.

Co ważne, zapewnił sobie tym samym udział w listopadowym Grand Slam of Darts.– Tak, to chyba najlepsza część tego wszystkiego, zagram w Grand Slamie! Kochanie, nie muszę grać w kwalifikacjach – wykrzyczał w kierunku partnerki.

Nie zapomniał również podziękować publiczności, która wspierała go przez cały czas. – Zawdzięczam im wszystko. Zawsze mnie wspierają i ogromnie to doceniam. Dziękuję Dortmund! Zaszliśmy bardzo daleko. Naprawdę bardzo chciałem dać wam więcej, ale trzeba uczciwie powiedzieć: wielki szacunek dla Rossa, grał dziś wybitnie. Ja niestety nie dałem rady wejść na swój najwyższy poziom. Tak to już bywa.


Smith w Premier League?

Smudger jeszcze nigdy nie był tak wysoko w rankingu, na przestrzeni tego turnieju awansował aż o osiem pozycji – prosto na szóstą. – To dziwne uczucie. Będąc całkowicie szczerym, nie uważam, żebym grał w ten weekend jakoś wybitnie. Miałem dobry mecz przeciwko Woodhouse’owi, ale mam wrażenie, że wielu zawodników trochę mi darowało. Czasami jednak trzeba umieć wygrać brzydko. I wiecie co? Jestem z tego dumny, bo ten sport nie zawsze polega tylko na pięknej grze.

Wysokie miejsce i – jak na razie – dwa turnieje telewizyjne wygrane w odstępie kilku tygodni to pokaźna karta przetargowa w dyskusji o miejscu Smitha w przyszłorocznej Premier League. – To wszystko zależy wyłącznie od pana Porteta i pana Hearna, a nie ode mnie. Oczywiście chciałbym tam zagrać, ale decyzja nie należy do mnie.

Kolejny turniej telewizyjny już za niespełna miesiąc. Grand Slam of Darts – bo o nim mowa – odbędzie się w dniach 14-22 listopada. Zagra w nim dwóch biało-czerwonych – Krzysztof Ratajski i Sebastian Białecki.

5 1 głos
Oceń artykuł!
Skomentuj
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama