Newsy
„Myślałem, że już po mnie”. Littler wygrał, choć nie powinien
Luke Littler dołączył do Jonny’ego Claytona i wygrał właśnie drugą noc Premier League w tym sezonie. Mimo że van Gerwen i Price mieli go już na widelcu, to koniec końców wybili sobie tymże oko, pudłując lotki meczowe i oddając mecz.

Zdaje się, że Littler nie miał prawa wygrać dublińskiej nocy Premier League, a i tak się to stało! Chociaż akurat podczas ćwierćfinału nie musiał drżeć o wynik, bo dość pewnie ograł Stephena Buntinga. Później tak kolorowo już nie było. Zarówno w meczu z Michaelem van Gerwenem, jak i Gerwynem Price’em przegrywał, a w finale było już nawet 0:5. Mistrz świata utwierdził jednak wszystkich w przekonaniu, że jest niezatapialny, a gdy u rywali pojawia się na horyzoncie wizja ogrania go, tracą wówczas umiejętność trafiania podwójnych. Za sprawą zwycięstwa zbliżył się na trzy „oczka” do Claytona.
Absurdalne i niedorzeczne
– Myślałem, że już po mnie. W głowie schodziłem już ze sceny. Ale to jest dart, wszystko może się zdarzyć – tak zwycięstwo skwitował w rozmowie ze Sky Sports tuż po meczu.
– Starałem się nie reagować na zaczepki kibiców. Dałem im trochę od siebie, gdy wygrałem tego pierwszego lega. Wiadomo, że chcieli żebym przegrał do zera, Gezzy też tego chciał. Jak było 1:5, to on był ustawiony na topie, a ja rzuciłem maksa to pomachałem na pożegnanie publiczności, bo wiem, że Gezzy na topie za często się nie myli – dodał.
Kiedy zdał sobie sprawę, że może powalczyć w finale? – Wydaje mi się, że przy 3:5 i gdy on słabo zaczął lega. Wówczas pomyślałem, że go mam. Jednak przy 0:5, wszyscy wątpili we mnie, zresztą ja w siebie także.
Podczas konferencji prasowej nie zabrakło pytania o Josha Rocka, który siódmą noc z rzędu zakończył na ćwierćfinale. Tym razem przegrywając do zera z Price’em. – Nic nie idzie po jego planie, ale na pewno zasłużył, aby się tu znaleźć. Zobaczcie na zeszłorocznego Stephena. Mam nadzieję, że i Josh obędzie się w końcu z formatem i całą Premier League.
Tym razem Littler nie opuści European Touru i pojawi się w belgijskim Wieze, nie obyło się więc także bez pytania o terminarz. – Najcięższy był pierwszy rok. W zeszłym za to, zacząłem brać udział w pokazówkach i jeszcze je trzeba było upakować. Ale teraz? Zawsze potrafię znaleźć trochę czasu na odpoczynek. Jednak należy podkreślić, że terminarz jest przepełniony.
W Belgian Darts Open wejdzie do gry oczywiście w sobotę i po raz kolejny będzie bronił tam tytułu. Rozpocznie od pojedynku z lepszym z pary van Barneveld – Krcmar. Transmisja z polskim komentarzem dostępna będzie na kanale telewizyjnym CANAL+ Sport 5, a także w serwisie streamingowym CANAL+. Mecze można oglądać również w aplikacji oraz na stronie Superbet oraz w PDCTV.













































