PDC
“Nic na zawsze”. Porter niepewny w sprawie rozwoju formatu Premier League
Dyskusja o formacie Premier League trwa w najlepsze. Niezadowoleni fani od lat proponują nowe rozwiązania, które ich zdaniem miałyby zwiększyć atrakcyjność rozgrywek. Głos w tej sprawie zabrał dyrektor wykonawczy PDC – Matt Porter.

Za nami pierwsza noc tegorocznej Premier League. Inauguracja miała miejsce w czwartek, 5 lutego w Newcastle. Jak co roku słowa krytyki wobec formatu turnieju nie słabną – większości fanów darta nie przypada do gustu jego obecna forma.
PDC postanowiła jednak po raz kolejny pozostać przy znanym schemacie. Sezon składa się z 16 nocy ligowych, podczas których każdy z zawodników mierzy się z innymi rywalami w dwóch cyklach, a całość zwieńczona jest nocą finałową. Awans do niej uzyskuje czterech najlepszych graczy klasyfikacji generalnej. Wielu fanów uważa to za nudne.
Triumfatorem pierwszej nocy Premier League został Michael van Gerwen, który sam wcześniej narzekał na obowiązujący system w jednym z wywiadów. Do tych zastrzeżeń odniósł się CEO PDC.
Trzeba będzie poczekać
Matt Porter udzielił obszernego wywiadu Metro UK. Z jego słów wynika, że na zmianę formatu trzeba będzie jeszcze poczekać. – Kiedyś go zmienimy, ale na ten moment musimy patrzeć na liczby, które mamy przed sobą – zarówno te dotyczące kibiców w hali, jak i przed telewizorem. One pokazują, że ten format działa. Gdyby ludzie przestali kupować bilety i zaczęliby przełączać kanał, wtedy można byłoby mówić o problemie. Tymczasem każda statystyka się poprawia.
– To nie jest format, którego nie da się zmienić, ponieważ nic w Premier League nie jest na zawsze. Format zmieniał się co najmniej sześć razy przez 20 lat. W tym momencie jednak jest to najlepsze rozwiązanie na warunki, jakie mamy. Akceptuję, że jest wiele kontrowersji – mecze się powtarzają – powiedział.
– Patrzycie na to oczami osób, które oglądają Premier League co tydzień w telewizji. Tymczasem kibic, który przyjeżdża do Nottingham, chce zobaczyć mecz Littler – Humphries. Tak samo w Aberdeen czy Brighton. Bardzo trudno powiedzieć fanom: “przepraszamy, ale nie możecie obejrzeć największego spotkania”. W tym formacie i tak oglądamy wiele różnorodnych pojedynków. Oczywiście, mając tych samych zawodników przez 16 tygodni, niektóre mecze muszą się powtarzać. Nie przypominam sobie jednak, by kibice tenisa byli zawiedzeni kolejnymi spotkaniami Federera z Nadalem – dodał.
Noppert był blisko Premier League
Porter odniósł się również do składu Premier League, przyznając, że bardzo blisko angażu znalazł się Danny Noppert. Wytłumaczył także, dlaczego w rozgrywkach w tym roku gra Stephen Bunting.
– Stephen nie skończył poprzednich rozgrywek tak, jak chciałby, ale dalej był siódmy w światowym rankingu. Wygrał sześć turniejów. Jest popularnym zawodnikiem – uznaliśmy, że wykluczenie go po jednym słabym roku nie byłoby właściwe – rzekł.
– Danny prawdopodobnie posiadał dobre argumenty, aby znaleźć się w składzie – miał bardzo dużo pecha. Każdy jest brany pod uwagę, oczywiście do tego momentu. James Wade bardzo dobrze zaczął rok, potem jednak stracił formę. Był w finale UK Open oraz World Matchplay, a później notował rozczarowujące występy. Byli więc zawodnicy, którzy prezentowali się lepiej w drugiej części sezonu – podsumował.
Wszystko wskazuje na to, że rozczarowani fani będą musieli uzbroić się w cierpliwości, ponieważ PDC na ten moment nie planuje zmiany formatu Premier League. Kibice Nopperta oraz Wade’a muszą z kolei liczyć na to, że ich ulubieńcy zanotują kolejny dobry sezon, dając argumenty, że powinni znaleźć się w rozgrywkach w następnym roku.













































pjerr
6 lutego, 2026 o 22:02
To już byłoby lepiej, jakby nic nie mówił. Bunting poza ET miał kiepski sezon, wszystkie duże sceny zweryfikowały go negatywnie. Wade miał gorszą drugą połowę sezonu, ale kto miał lepszą od niego? Bunting właśnie? No nie, Noppert, ale miał dużo pecha, bo nie robi z siebie głupka na tik-toku. Błagam…