Newsy
Wieze dało ulgę Humphriesowi. „Ciężko pracuję, aby być najlepszą wersją siebie”
Wieze okazało się szczęśliwe dla Luke’a Humphriesa, który sięgnął tutaj w niedzielę po puchar za wygraną w Belgian Darts Open 2026. W finale pokonał Jonny’ego Claytona. To jego dziewiąty triumf w European Tourze.

Z wynikami Humphries miewał ostatnimi czasy problemy, lecz w Belgii wszystko zagrało tak, jak w jego zamyśle zagrać miało. Skorzystał także z faktu, że z horyzontu – podczas niedzielnych zmagań – zniknął największy rywal – Luke Littler, ograny przez Nielsa Zonnevelda.
Na start zmagań w Wieze Anglik zagrał słodko-gorzki mecz z Dirkiem van Duijvenbode. Niby prowadził już 5:1, lecz był bliski wypuszczenia tego z rąk. Koniec końców dobrnął do niedzieli, gdzie „na dzień dobry” rozbił Jermaine’a Wattimenę. W sesji finałowej najpierw przetrwał batalię z Chrisem Dobeyem, a potem już w przekonującym stylu poradził sobie z Michaelem van Gerwenem oraz Jonnym Claytonem. I choć podwójne może i zawodziły, to dystans nie pozostawiał wiele do życzenia i to pozwoliło mu sięgnąć po upragniony tytuł.
𝗠𝗜𝗠𝗢 𝗪𝗦𝗭𝗬𝗦𝗧𝗞𝗢 𝗛𝗨𝗠𝗣𝗛𝗥𝗜𝗘𝗦 🏆
— Łączy Nas Dart (@LaczyNasDart) March 22, 2026
Nie był to może bezstresowy weekend. Nie był to też weekend z chłodną głową w każdym spotkaniu. Ale z drugiej strony – jeśli punktuje się z TAKĄ mocą, można wybaczyć pomyłki na podwójnych.
➡️ 𝗟𝘂𝗸𝗲 𝗛𝘂𝗺𝗽𝗵𝗿𝗶𝗲𝘀 pokonał… pic.twitter.com/pzBxKpRkAv
Kamień z serca
Podczas pomeczowej rozmowy z Philipem Brzezinskim na twarzy zwycięzcy można było zauważyć przede wszystkim wielką ulgę. A sam nie ukrywał, że teraz zeszło z niego trochę presji. – Raz moja gra jest na dobrym poziomie, a raz już nie. Niby punktacja jest dobra, ale podwójne nie do końca. Nakładam tym samym na siebie ogromną presję. Zazwyczaj pewnie w podobnych okolicznościach zakończyłbym mecz w lepszym stylu. Jednak jeśli tak wiele już nie wygrywam, to wszystko staje się coraz trudniejsze i pojawiają się nerwy.
Humphries docenił również klasę Claytona. – Jonny jest jednym z najbardziej niedocenianych graczy na świecie. Nie da się go po prostu ograć, wielki szacunek za walkę do końca. Jednak to także wiele znaczy dla mnie, ponownie doświadczyć to uczucie zwycięstwa, podnieść puchar na dużej scenie.
– Ciężko pracuję, aby być najlepszą wersją siebie. Kocham ten sport i uwielbiam być jego częścią oraz wygrywać trofea. To znaczy dla mnie najwięcej na świecie – dodał.
Swoją szansę na powiedzenie paru słów po przegranym finale otrzymał Clayton. – Kiedy było 1:6, to myślałem, że prędko wrócę do domu. Ale Luke dał mi parę szans i wróciłem do meczu. Będąc szczerym, zmarnował naprawdę dużo podwójnych.
– Ale jest świetnym darterem, jestem dumny, że mogę być częścią tej darterskiej ery wraz ze wspaniałymi kibicami. Daję z siebie, ile mogę. Kiedy muszę mierzyć się z takimi graczami jak Luke tydzień w tydzień, jest ciężko, ale to, że ciągle jestem tego częścią, napawa mnie dumą – skwitował.
W pogoni za MvG
Dziewiąty triumf w European Tourze sprawia, że Anglik wskoczył na drugie miejsce w klasyfikacji zwycięstw w cyklu i znalazł się tam ex aequo z Peterem Wrightem i Gerwynem Price’em. Jednakże do pierwszego MvG tracą 29 tytułów. – Uwielbiam podróżować do tych wszystkich cudownych miejsc w Europie. Belgijscy fani ponownie potwierdzili, że mają klasę. Właśnie dlatego jesteśmy tutaj o wiele częściej niż w jakimkolwiek innym kraju, poza Niemcami.
– To miłe, przybyć do kraju, w którym jest się docenianym. Ja natomiast muszę trenować i trzymać swój poziom. Starać się być drugim najlepszym graczem na świecie – dodał z przymrużeniem oka, w nawiązaniu do ostatniej sprzeczki z jednym z influencerów.
Po raz kolejny Luke’a obejrzymy w czwartek, kiedy Premier League zawita do Berlina. Natomiast następny European Tour już podczas weekendu wielkanocnego (4-6 kwietnia) – w Monachium. Transmisje z obu imprez obejrzeć można – z polskim komentarzem – w CANAL+.

















































