PDC
Anglik, Austriak i wcale nie debiutant. Kim jest piątkowy rywal Ratajskiego?
73 graczy postanowiło zawalczyć o prawo reprezentowania Austrii na scenie European Touru. Tak się złożyło, że jedna z czterech przepustek padła łupem… Anglika. Cóż – taki urok tego sportu. Nieuczciwym byłoby jednak stwierdzenie, że Aaron Hardy nie ma z Austrią nic wspólnego. Nieuczciwym byłoby też stwierdzenie, że to gracz z zupełnego przypadku. Wbrew pozorom, o najbliższym przeciwniku Krzysztofa Ratajskiego wiadomo całkiem sporo.

83, 88, 79, 91 i 82 – to średnie, które dały Aaronowi Hardy’emu przepustkę do Austrian Darts Open. W lokalnych kwalifikacjach pokonał pięciu rywali, przy czym tylko raz – przeciwko Rainerowi Sturmowi – był bliski wypadnięcia z gry, zwyciężając po deciderze. Na przestrzeni całych eliminacji był tylko jeden zawodnik, który prezentował wyższy poziom – to oczywiście Mensur Suljović.
„Skąd pochodzisz?”
No dobrze, ale skąd Anglik w austriackich kwalifikacjach? Tak się szczęśliwie złożyło, że dziesięć lat temu w serwisie dartn.de pojawił się krótki wywiad z samym zainteresowanym. Wywiad – nadmieńmy – przeprowadzony po angielsku.
Hardy mieszka w Austrii, gra w darta w Austrii, ale urodził się w Anglii. – W rzeczywistości pochodzę z Londynu. Do Austrii po raz pierwszy przybyłem w 2003 roku – wyjaśnił.
– Zacząłem grać za sprawą mojego ojca. Miałem wtedy 13 czy 14 lat. Po prostu byłem w lokalnym pubie. W domu też rzucałem – i tak to się zaczęło – dodał.
Drugi raz w European Tourze
Wbrew pozorom, dla 46-letniego już Anglika (który w większości miejsc w internecie przedstawiany jest jednak jako Austriak) występ w Grazu wcale nie będzie debiutem na scenie European Touru. Ten zanotował bowiem 18 września 2015 roku podczas jedynej austriackiej edycji European Darts Matchplay. Wówczas grano w Innsbrucku, a Hardy’emu – tak samo, jak teraz – udało się przejść lokalne kwalifikacje.
W pierwszej rundzie trafił na innego reprezentanta Austrii – Maika Langendorfa, wówczas posiadacza karty PDC, który swoją kwalifikację uzyskał poprzez europejskie eliminacje. Hardy przegrał po deciderze, marnując cztery lotki meczowe. Średnie? 79 przegranego, 84 wygranego. Do dziś zachowało się nawet nagranie z tego spotkania (!), choć o jakości znanej z dzisiejszych czasów należałoby zapomnieć.
Przygoda w Playersach
European Tour w Innsbrucku nie był jedyną imprezą Hardy’ego w PDC. Debiut zaliczył sześć lat wcześniej – w 2009 – przy okazji turniejów Players Championship w Salzburgu. Dlaczego Playersa organizowano w Austrii? Cóż, to były inne czasy i zupełnie inny kalendarz rozgrywek – w tamtym sezonie turnieje PC odbyły się też w USA, Kanadzie, Australii czy Gibraltarze. A dlaczego Hardy w ogóle tam grał? Tutaj odpowiedź jest podobna: to były inne czasy. Wówczas turnieje Players Championship były otwarte na graczy z kraju gospodarza.
Dwa austriackie turnieje z 2009 roku Hardy zakończył na etapie last 128, wygrywając w sumie jedno spotkanie. Do cyklu wrócił w 2011 roku, już w Wiener Neustadt. Wyniki były identyczne. Najgłośniejsze nazwiska, z którymi mierzył się w PDC (i z którymi przegrał), to Steve Hine oraz Jamie Caven.
Sumując, jego ogólny bilans w PDC to 2 zwycięstwa i 5 porażek.
Węgry
Jest też jedna rzecz, która ściśle łączy Hardy’ego z Krzysztofem Ratajskim. To turniej Hungarian Open (aktualnie znany jako Hungarian Classic), organizowany przez BDO oraz WDF. Panowie wygrali tę imprezę… rok po roku. Hardy – w 2015, Ratajski – w 2016. Można chyba powiedzieć, że 2015 był dla bohatera tego tekstu rokiem prime time’u.
W przytoczonym wywiadzie dla dartn.de wspominał o zwycięstwie na Węgrzech. – Moim największym sukcesem był prawdopodobnie występ podczas European Touru w Innsbrucku, mimo że wygrałem też Hungarian Open. To było fantastyczne. Byłem bardzo szczęśliwy, że zdobyłem – można powiedzieć – majora federacji BDO.
W tamtej federacji notował także inne udane występy. W latach 2013-2015 wykręcił dwa półfinały i finał domowej imprezy – Austrian Open. Od 2013 do 2019 regularnie występował w World Masters, choć już bez większych sukcesów. W 2020 spróbował swoich sił w europejskim Q-Schoolu, ale poległ w pierwszej fazie, ani razu nie zachodząc dalej niż do rundy last 128.
Czego oczekiwać?
Angielski Austriak potrafi grać w darta. Jeśli – tak jak w przypadku jednego z meczów kwalifikacyjnych – przeciwko Ratajskiemu miałby wzbić się na 90-punktowy poziom, może zrobić się niebezpiecznie. Ale nie ma co czarować rzeczywistości – w pierwszej rundzie imprezy w Grazu los okazał się dla Ratajskiego wyjątkowo łaskawy. O ile z pamięci ciężko wyrzucić niechlubną porażkę z Bruno Stoecklim w Szwajcarii, tak w Austrii ciężko wyobrazić sobie inny scenariusz niż pewne zwycięstwo Polaka.















































