Newsy
Bunting po ośmiu porażkach. “Im dłużej przegrywasz, tym bardziej w siebie wątpisz”
Berlin będzie kolejnym przystankiem dla zawodników rywalizujących w Premier League. Na przełamanie liczy tam Stephen Bunting, o czym opowiedział w rozmowie ze Sky Sports. Nie ukrywa jednak, że tak długie oczekiwanie na pierwsze zwycięstwo potrafi zachwiać zaufaniem do własnych umiejętności.

Premier League wkracza w drugą połowę rywalizacji, która wyłoni czwórkę zawodników do fazy play-off. Jak na razie w najtrudniejszej sytuacji są Chris Dobey i Stephen Bunting, przy czym The Bullet wciąż nie zdobył ani jednego punktu. – Wiem, że tama w końcu pęknie. Szczerze mówiąc, nie mogę się doczekać mojego pierwszego zwycięstwa. Do każdego meczu w Premier League podchodzę z nastawieniem na zwycięstwo. Na początku miałem tylko nadzieję na wygraną, ale dzięki pewności siebie, jaką zyskałem dzięki swojej grze, naprawdę nie mogę się doczekać czwartkowego wieczoru – powiedział.
Choć na papierze wyniki Buntinga wyglądają fatalnie, to jego gra w niektórych meczach wcale nie była zła. Momentami prezentował poziom zbliżony do rywali, ale zabrakło mu kluczowych detali. Jego ostatnia porażka z Littlerem była rekordowa pod względem najwyższej średniej bez zdobycia lega.
– Im dłużej czekasz na zwycięstwo, tym bardziej zaczynasz w siebie wątpić. Byłem zadowolony ze swoich występów, dobrze punktowałem. Podwójne zawiodły mnie w niektórych meczach, a jeden błąd może całkowicie zmienić przebieg gry. Wszystko może zależeć od wielkiego finiszu, podwójnej lub maksa w kluczowym momencie – podkreślił.
“To będzie mój tydzień”
W stolicy Niemiec Bunting zmierzy się z Nathanem Aspinallem – jednym z rywali, przeciwko którym ma realną szansę na przełamanie. – Mimo że przegrałem osiem meczów w Premier League, jestem pewien, że to będzie mój tydzień. A jeśli nie ten, to następny. Wiem, że to w końcu przyjdzie – przyznał.
Anglik, po powrocie do tych elitarnych rozgrywek, zauważył różnicę w porównaniu do turniejów ProTouru. – W Premier League wszystko zależy od odpowiedniego momentu. Nie masz tej dodatkowej przestrzeni na oddech, którą czasem dostajesz w ProTourze czy w European Tourze, ponieważ grasz z najlepszymi zawodnikami na świecie – wytłumaczył.
Po serii niepowodzeń zawodnik dostrzega problem w zbyt pochopnym podejmowaniu decyzji, co może wpływać na dalszy przebieg rywalizacji. – Muszę to sobie uświadomić i może czasami poświęcić tę dodatkową sekundę, żeby upewnić się w tym, co robię.
– Timing jest kluczowy w Premier League. Przy formacie best of 11 wszystko dzieje się błyskawicznie, więc liczy się przede wszystkim bardzo dobry start.
Wyniki 39-latka w tym sezonie są raczej przeciętne. Mimo to sam twierdzi, że sytuacja w Premier League nie oddziałuje na jego występy w innych turniejach. – Nie pozwoliłem, aby Premier League wpłynęła na grę w turniejach rankingowych. Chodzi o to, by nieustannie dążyć do bycia jak najlepszym. Nadszedł czas, aby pokazać ludziom, na co mnie stać – zakończył.
