Obserwuj nas

Newsy

Dart wrócił do domu! „Wiedzieliśmy, co nas czeka w przypadku porażki”

Jak mawiają – co się odwlecze, to nie uciecze. Anglicy w składzie z Littlerem i Humphriesem tym razem spotkali się z przeznaczeniem i pokonując w finale Holenderów, sięgnęli po puchar za triumf w World Cup of Darts.

Luke Littler, Luke Humphries, Anglia, World Cup of Darts 2026, puchar
Anglicy wygrali World Cup of Darts 2026 (fot. Sebastian Doppstadt / PDC Europe)

Nie była to jednak dla Anglików przeprawa bezstresowa i komfortowa. Dla nich World Cup – rzecz jasna – rozpoczął się dopiero w sobotę, od fazy pucharowej. Wówczas trafili na niewygodnych rywali – Hiszpanów, Cristo Reyesa i Jose Justicię. Littler z Humphriesem dojechali jednak do mety po raz pierwszy wspólnie wygrywając w parze.

Jeszcze cięższa batalia czekała ich w ćwierćfinale. To wtedy przyszło im zagrać z Walijczykami mecz na pełnym dystansie. Nick Kenny pozbawił się jednak szansy na wyrzucenie „jedynek” przez błąd w rozmianie. A chwilę później Anglię w ostatnim być może momencie uratował Littler. Sesja finałowa już tylu emocji nie dostarczyła. Rywale – zarówno Szkocja, jak i Holandia – nie weszli na optymalne poziomy, a Anglicy z wysokiego zejść już nie chcieli. Tym samym zespół idealny sięgnął po pierwszy wspólny tytuł, tym samym zdobywając szóstą gwiazdkę dla swojej reprezentacji.


W końcu…

Szczególnej radości tuż po odebraniu medali oraz trofeum nie ukrywał oczywiście Littler, dla którego to pierwszy triumf w tym turnieju. – Jestem absolutnie zachwycony. W finale zagraliśmy najlepszy mecz turnieju, tak musimy grać zawsze, ale wiadomo że to niemożliwe. Mieliśmy sporo wyzwań przez te dwa dni.

Z kolei Humphries pierwsze chwile przy mikrofonie wykorzystał na docenienie Holendrów. – Michael był genialny. On wrócił, gra niebywałego darta. Wiedzieliśmy, że musimy ich pozbawiać każdej szansy, bo kiedy Holendrom da się trochę nadziei to oni to wykorzystają.

Z Walijczykami nam się trochę upiekło. Ale potem pokazaliśmy jak dobrze potrafimy grać jako drużyna. Wiele osób wątpiło, że umiemy zagrać jako zespół. Udowodniliśmy więc jak jest naprawdę. Jestem z nas dumny, bardzo ciężko na to pracowaliśmy – kontynuował.

Okazję do powiedzenia kilku słów otrzymali także finaliści. – Zagrali fenomenalnie. Jakoś w szóstym czy siódmym legu spojrzałem na tablicę, a oni grali na średniej 105. My z kolei zmarnowaliśmy kilka okazji, które mogły nas przywrócić do meczu. Całościowo patrząc na weekend, jestem dumny z naszej postawy – rozpoczął van Veen.

Pozytywy dostrzega też MvG. – Oczywiście, że są pozytywy. Uważam, że zarówno ja i Gian rozegraliśmy w porządku turniej. Moglibyśmy jednak zagrać jeszcze lepiej. Oni [Anglicy – red.] rozegrali absolutnie fenomenalny finał. Mieli sporo szczęścia przeciwko Claytonowi i Kenny’emu i zobaczcie ile im to dało pewności siebie. To było dla nas trudne wyzwanie. Ale ja nigdy się nie poddaję, wierzę w swoje umiejętności i daję z siebie sto procent.

Gian opowiedział także o tym, jak współpracuje mu się z Michaelem. – To pierwszy raz, gdy gram z Michaelem. Mam nadzieję, że będziemy grać razem jeszcze za rok, i rok później i jeszcze w kolejnym roku…

Nie spodoba się to Danny’emu [Noppertowi – red.] – wtrącił van Gerwen

Oby tego nie słuchał. Ale tak serio, to bardzo mnie cieszył ten weekend z Michaelem. Ktokolwiek by nie reprezentował Holandii w przyszłym roku, oby podnieśli puchar. Mam nadzieję, że jeszcze wiele występów przed nami – kontynuował i skwitował Gian.


Co z podłogą?

Przerwa od darta nie będzie jednak długa. Bo już we wtorek ruszy dwudniowy zjazd Players Championship, zabraknie tam ponownie Littlera, który ciągle przekłada debiut w tegorocznym cyklu podłogowym.Players Championship Finals? Przemyślę sprawę, jakby udało mi się do tej pory wygrać wszystkie majory, to chyba będę musiał spróbować. Ale na razie to jutro lecę do Hiszpanii – skomentował.

Obaj panowie udzielili także wywiadu CANAL+, w którym powiedzieli trochę więcej o swoich odczuciach po triumfie. – Ja wiem, że już wygrałem ten turniej wcześniej, ale to zwycięstwo jest bardziej wyjątkowe. Kiedy drużynę reprezentuje dwóch najlepszych graczy świata, oczekiwania są ogromne, bo czujesz, że nie możesz przegrać. Po tym jaką reakcję otrzymaliśmy ze strony kibiców i mediów przed rokiem, wiedzieliśmy co czekałoby nas teraz w przypadku odpadnięcia – przyznał Humphries.

Co ich najbardziej zaskoczyło w tym turnieju? – Szkocja… byłem przekonany, że mocno docisną nas do ściany, bo grali do tej pory najlepiej z całej stawki. Nic więcej mnie nie zaskoczyło. I Hiszpanie i Walijczycy zagrali bardzo dobrze. Ja wiedziałem, że jak wygramy pierwszy mecz, pokażemy samym sobie, że umiemy wygrać, to już to mamy – dodał.


Zwycięzcy pojawili się także na konferencji prasowej. Zapytano tam Littlera czy zamierza zagrać w World Cupie za rok, skoro już go odhaczył na swojej liście trofeów do zdobycia. – Na sto procent. Wygrać żeby tu nie wrócić i nie spróbować obronić tytułu, byłoby bez sensu. Wrócimy tu za rok.

Ja liczę na to, że będziemy wracać przez następne dziesięć lat. Phil Taylor i Eric Bristow to dwaj najwięksi angielscy gracze. To byłby dla nas zaszczyt, móc podążać ich ścieżką. Oczywiście wiem, że ja nie mam pewności, że wrócę tu za rok, bo jeszcze w tym czasie sporo może się wydarzyć, ale Luke na pewno będzie i przez następne pięć czy dziesięć lat będzie miał okazję, aby wygrać znacznie więcej – dorzucił były mistrz świata.

Teraz trzeba wracać jednak do protourowej codzienności. Humphriers – przynajmniej na ten moment – ma zamiar pojawić się w Wigan. Obu Anglików zabraknie natomiast w następny weekend podczas European Touru w Bratysławie. Ten turniej odbędzie się w dniach 19-21 czerwca.

0 0 głosy
Oceń artykuł!
Skomentuj
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama