Wywiady
Łzy po pierwszym zwycięstwie. Karolina Kurpińska o debiucie w Women’s Series
Jej nazwisko na liście startowej Women’s Series było dla wielu sporym zaskoczeniem. Karolina Kurpińska od pewnego czasu rzadziej pojawiała się na turniejach, skupiając się przede wszystkim na pracy zawodowej. Mimo to zdecydowała się na wyjazd do Wielkiej Brytanii, by zadebiutować w najbardziej prestiżowym kobiecym cyklu organizowanym przez PDC. Jak sama przyznaje, była to jedna z najlepszych decyzji, jakie mogła podjąć.

28-letnia zawodniczka PromoDart Team jest znana polskim kibicom. Na swoim koncie ma między innymi tytuły mistrzyni Warszawy i Opola, a część fanów kojarzy ją również z komentowania turniejów transmitowanych w Złotej Bili. Tym razem role się jednak odwróciły.
„Po prostu musiałam tam być”
Pomysł wyjazdu dojrzewał od dłuższego czasu. Kurpińska regularnie rywalizuje z kobietami w Polsce, ale coraz częściej słyszała, że warto zrobić kolejny krok. – Lubię podróżować i grać w różnych miejscach za granicą. Kiedy Wiktor (Kęska, partner Karoliny – red.) powiedział mi, że mogę po prostu pojechać na Women’s Series i zmierzyć się z najlepszymi, stwierdziłam, że muszę tam być – opowiada.
Co ciekawe, o swoim wyjeździe nie mówiła praktycznie nikomu. Nie zapowiadała startu w mediach społecznościowych, nie budowała wokół niego żadnego szumu. Jak sama przyznaje, chciała przede wszystkim przeżyć tę przygodę i sprawdzić się w rywalizacji z najlepszymi. – Dlatego nie mówiłam o wyjeździe zbyt wielu osobom. Nawet Karolina Ratajska dowiedziała się, że jestem na miejscu… od Was – śmieje się Kurpińska.
Cisza, która zaskakuje
Pierwsze chwile po wejściu do hali okazały się zupełnie inne, niż sobie wyobrażała. – Najbardziej zaskoczyła mnie… cisza. Nie było muzyki ani niepotrzebnego zamieszania. Każdy był po prostu normalny. Nikt nie gwiazdorzył, mimo że wokół chodziły jedne z najlepszych zawodniczek świata.
Zaskoczyły ją również kwestie organizacyjne. Przed wyjazdem sporo stresu kosztował ją regulaminowy strój, szczególnie dobór butów i spodni. Na miejscu okazało się jednak, że przepisy są znacznie bardziej elastyczne, niż mogło się wydawać.
Stres większy, niż się spodziewała
Choć uchodzi za jedną z najbardziej opanowanych zawodniczek w Polsce, Women’s Series pokazało jej, że emocje potrafią dopaść każdego. – Myślałam, że jestem osobą, która mało poddaje się stresowi. A wystarczyło wejść do tej ogromnej hali i zobaczyć poziom organizacji. Do tego świadomość, że dzięki Wam (turnieje Women’s Series były relacjonowane na kanale YouTube ŁND – red.) praktycznie cała Polska patrzy na każdy mój rzut, powodowała, że lotka z ręki już nie wychodziła tak łatwo.
Najbardziej pamięta jednak pierwszy wygrany mecz. – To był ogromny stres i jednocześnie wielka ulga. Pojawiły się łzy, a przez chwilę dosłownie nie mogłam złapać oddechu.
Jak sama podkreśla, właśnie ten moment sprawił, że kolejne starty będą już zdecydowanie łatwiejsze.
Wyjazd ważniejszy niż wynik
Kurpińska nie ukrywa, że nie jechała do Wielkiej Brytanii z wygórowanymi oczekiwaniami sportowymi. Ostatnio znacznie mniej trenowała, a obowiązki zawodowe sprawiły, że rzadziej pojawiała się na krajowych turniejach. Dlatego postawiła przede wszystkim na zdobycie doświadczenia. – Pod względem mojego rozwoju był to najlepszy wyjazd, jaki mógł mi się przydarzyć. Takiego doświadczenia po prostu nie da się niczym zastąpić.

Women’s Series obudziło nową motywację
Choć jeszcze kilka miesięcy temu dart musiał ustąpić miejsca pracy zawodowej, dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. – Dawno nie czułam tak dużej chęci do trenowania i regularnych wyjazdów na turnieje. Chyba właśnie tego potrzebowałam, żeby mentalnie wrócić do siebie sprzed roku.
To chyba najważniejszy efekt całego wyjazdu.
Karolina nie chce jeszcze zdradzać konkretnych planów dotyczących kolejnych startów. Jak sama przyznaje, wiele zależy od obowiązków zawodowych. Jedno jest jednak pewne – apetyt zdecydowanie wzrósł. – Na pewno zrobię wszystko, żebyście mogli jeszcze popatrzeć na moje występy, bo… polubiłam to uczucie.
I właśnie dlatego jej nazwisko na listach startowych Women’s Series prawdopodobnie nie pojawiło się po raz ostatni. Wręcz przeciwnie – wszystko wskazuje na to, że chociaż był to pewnie najważniejszy, to nie ostatni krok w większej przygodzie z dartem w wydaniu międzynarodowym.















































