Obserwuj nas

Newsy

„Jeśli coś działa, to tego nie ruszaj”. Hearn o formacie Premier League

Choć kurz po finale Premier League zdążył już w spokoju opaść, to debaty o formacie turnieju nigdy nie milkną. Teraz głos w tej sprawie zabrał ponownie Barry Hearn, który uważa, że na zmiany w organizacji rozgrywek należy jeszcze trochę poczekać.

Luke Littler, Barry Hearn, Premier League 2026
Format Premier League musi jeszcze poczekać na zmiany? (fot. Taylor Lanning / PDC, YouTube / SkySports Darts)

Temat formatu Premier League wraca jak bumerang. Lada moment miną dwa miesiące od zakończenia tegorocznej edycji, ale już wiemy czego najprawdopodobniej spodziewać się – albo nie – w przyszłym roku.

Obecne zasady, polegające na cotygodniowej rywalizacji ośmiu zawodników w miniturniejach, obowiązują od 2022 roku. Od tamtej pory napływa wiele komentarzy o potrzebie zmian. Czy na takowe można liczyć już podczas najbliższej edycji? Szanse chyba są niewielkie. Tak przynajmniej należy rozumieć komentarz Barry’ego Hearna – byłego prezesa PDC, szefa Matchroom – dla sportowej sekcji The Sun.

Przyglądamy się formatowi co roku. Problem polega na tym, że maksymalnie pięć procent odbiorców, to zagorzali, ortodoksyjni kibice. Pozostałe 95 przychodzi po prostu dobrze się bawić i spędzić czas. Poprzednio sprzedaliśmy 99,28% biletów, co jest wynikiem wręcz niewyobrażalnym. Obowiązuje więc tu ta stara dobra zasada „jeśli coś działa, to tego nie ruszaj” – zaczął.

Jednakże dobrze zarządzane zespoły – a uważam, że taki mamy w PDC – planują przyszłość z wyprzedzeniem. Moja intuicja podpowiada mi, że czeka nas co najmniej jeszcze jeden rok z obecnym formatem, a potem zobaczymy. Stale to analizujemy, aby utrzymać świeżość projektu. I prawdopodobnie – znów takie mam przeczucie – zbliżamy się do etapu, w którym będziemy potrzebować odświeżenia – dodał.

fot. Taylor Lanning / PDC


Dobrobyt

Hearn przyznał także wprost, że dart ciągle znajduje się na ogromnej fali wznoszącej, a to bezpośrednio – rzecz jasna – przekłada się na zarobki graczy. – Kiedy sprzedaż biletów generuje tak ogromne zyski, to pamiętajmy, że to właśnie to stanowi gigantyczną część dochodów w darcie. Ten sport jest naprawdę w świetnym miejscu. To, co teraz widzę, jest niesamowite. Zawodnicy zarabiają już tak duże pieniądze, że nagle zaczynają mówić „to odpuszczę, tamto odpuszczę, tam też nie jadę”. Wcześniej to się nie zdarzało, bo wszyscy byli potwornie głodni zarobku. Gracze powtarzali: „chcemy więcej turniejów”.

Darterzy z topu korzystają z możliwości, które otrzymują i gdy tylko nadarza się okazja coraz śmielej wybiórczo podchodzą do wielu imprez. Hearn nie uważa tego za wielki problem, wręcz przeciwnie – przyznaje, że zawodnicy zasłużyli sobie na to. – Nagrody – słusznie – poszybowały w górę i darterzy robią to, co golfiści, układają własny kalendarz występów. Littler mówi: „nie chcę w tym roku lecieć do Australii i Nowej Zelandii. Robię sobie wolne, bo chcę pojechać na wakacje”. Uważam, że ta możliwość to ukłon w ich stronę i pozycji, jaką sobie wywalczyli.

Czy rodzi to dla nas wyzwania logistyczne? Tak, ale od tego właśnie jesteśmy, żeby takie problemy rozwiązywać. Sukces potrafi generować równie wiele komplikacji, co porażka – skwitował.

Być może wspomniany Littler niedługo pójdzie o krok dalej i zrezygnuje nie tylko z ProTouru, ale i turnieju rangi major – Players Championship Finals. Walkę o występ w tym turnieju uzależnił od triumfu w trwającym World Matchplay.

0 0 głosy
Oceń artykuł!
Skomentuj
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama