Obserwuj nas

Newsy

„Wygrać World Cup? To ogromne marzenie”. Polacy gotowi na walkę

Po nerwowym meczu ze Szwajcarią rozegranym podczas piątkowego wieczoru, Polakom udało się wygrać grupę i awansować do fazy pucharowej World Cup of Darts 2026. W sobotę biało-czerwoni zmierzą się z Irlandią.

Sebastian Białecki, World Cup of Darts 2026 vs Szwajcaria
Polacy zagrają w sobotę z Irlandią o ćwierćfinał World Cup of Darts (fot. Jenny Segers / PDC Europe)

4:1 z Portugalią i 4:2 ze Szwajcarią – to wyniki, które reprezentacja Polski osiągnęła w fazie grupowej World Cupu. Piątkowy mecz – po tym jak Helweci ograli Portugalczyków – decydował o wszystkim, można było więc w poczynaniach obu ekip zobaczyć pewną nerwowość. O tym w rozmowie z CANAL+ mówił Krzysztof Ratajski. – Było bardzo nerwowo. Nie czułem się dzisiaj dobrze na scenie, dopadł mnie stres. Były momenty dobre, ale też i słabe. Wiem, że jutro będzie lepiej.

Kiedy jednak Krzysztofowi nie szło, grę na siebie brał Sebastian Białecki, który potwierdził, że na podwójnych radzi sobie w tym roku wyśmienicie. Zanotował tym razem 60-procentową skuteczność i przypieczętował zresztą swoim rzutem awans do drugiej rundy. – Jak zostało na tej ostatniej lotce 20 punktów… dla mnie szczerze to jeden z najgorszych dabli i nie przepadam za jego rzucaniem. Ale w tym momencie wszedł idealnie. Mecz był ciężki, wyrównany. Próbowaliśmy ich przełamać, ja już tylko czekałem żeby domykać, ale zawsze udawało im się znaleźć tę trzecią lotkę.

Jakie oceny wystawili sobie biało-czerwoni – w skali 1-10 – za mecz ze Szwajcarami? – Ja sobie wystawiam co najwyżej szóstkę, bo to był słaby występ. No gdyby weszło to 156 to by było osiem – odparł z uśmiechem na ustach Krzysztof.

Ja czuję się na takie 9,5. Zawsze gdzieś można było więcej dociągnąć, ale ze swojej strony czułem mocne granie i ważne, że te dable wchodziły w ostatnich lotkach. Szczególnie ten pierwszy leg, mimo że Krzysiu nie mógł to udało się troszeczkę poprawiać – ocenił Sebastian.


Zwyżka formy

Sebastian imponuje ostatnimi czasy wysoką formą. Potwierdził ją podczas ostatniego weekendu, kiedy to wygrał trzy kolejne turnieje Development Touru. O odczuciach z tych dni opowiedział nieco więcej na konferencji prasowej. – Nie spodziewałem się tego, że mogę wygrać trzy turnieje z rzędu. Kiedy zobaczyłem wyniki i poziom, na którym grałem, poczułem się naprawdę pewny siebie. Ale to jest coś zupełnie innego, grać w ProTourze czy Development Tourze, a na scenie.

Zgromadzeni na sali dziennikarze nawiązali także do komentarzy, które przed turniejem pojawiały się pod adresem Polaków, jakoby w tym roku mieli szansę na historycznie dobry wynik. – Czy możemy wygrać? Oczywiście – odpowiedział pół żartem, pół serio Krzysztof.

Obaj jesteśmy w dobrej dyspozycji. Sebastian wygrał wiele turniejów w DT, wiele spotkań. Ja gram dobrze w ProTourze. Możemy jednak grać znacznie lepiej niż dziś, spodziewam się, że jutro właśnie będzie znacznie lepiej – kontynuował.

Dla mnie to największe marzenie. My nigdy nie byliśmy nawet w ćwierćfinale. Podnieść puchar byłoby czymś niesamowitym – dodał Sebastian.

Biało-czerwoni otrzymali także pytanie o popularność darta w Polsce. – Ciągle rośnie. Jest o wiele bardziej popularny niż miało to miejsce kilka lat temu. Jest mnóstwo miejsc, w których można zagrać turniej każdego dnia tygodnia. Otwierają się również akademie dla młodych graczy, dart jest więc bardzo wzrastającym sportem w Polsce – opowiedział Ratajski.

Co ciekawe… pojawiło się także o pytanie o to jak poradzi sobie reprezentacja Polski w piłce nożnej na mistrzostwach świata rozgrywanych w Ameryce Północnej. Sebastian przemilczał pytanie, a Krzysztof przyznał, że nie interesuje się piłką, więc na sali nie wybrzmiało głośno, że Polaków na piłkarskim mundialu po prostu nie ma. Niedługo po konferencji zadający pytanie Connor Cain skomentował swoją pomyłkę – Zapytałem Krzysztofa o szanse Polski na mistrzostwach świata FIFA. Właśnie się zorientowałem, że Polacy tam nie grają. Całe szczęście Sebastian się nie odezwał, a Krzysztof nie zna się na piłce.


Plan minimum wykonany

Sebastian Białecki – podobnie jak po meczu z Portugalią – był także gościem Roberta Biskupskiego w rozmowie przeprowadzonej na kanale YouTube Łączy Nas Dart i opowiedział więcej o rywalizacji z Helwetami. – Ja w czwartek dorzucałem trochę gorzej niż Krzysiek, ale dzisiaj czułem się mentalnie lepiej niż na pierwszym meczu. Już udało się trochę obyć i było łatwiej. Napędzało mnie to mentalnie, że dziś po prostu wchodzi.

Przyznał również, że cieszy go fakt, że obaj mają podobne preferencje co do podwójnych. – Lubimy te same dable, szesnastka jest dla nas priorytetem do rzucania. Ten top jest drugorzędny, że jak wejdzie to okej, ale głównie osiemnaście, szesnaście, dwanaście. Nie ma dla nas więc problemu, bo ustawiamy się niby pod siebie, ale i pod partnera.

Dodał także parę słów o tym, co z planu, który zakładał sobie przed turniejem udało się zrealizować. – Dla mnie plan minimum to było wyjście z grupy. Chcemy spróbować się na dłuższym dystansie, bo na tym krótkim pojawia się sporo niespodzianek i trzeba być ciągle skupionym, nawet jak wygrywasz 3:0, to cztery legi są dla rywala w zasięgu. Cel więc został zrealizowany, teraz będą tylko dodatki.

Teraz więc kiedy presja będzie delikatnie mniejsza, być może Polacy wejdą na jeszcze wyższy poziom. Ich mecz z Irlandią, reprezentowaną przez O’Connora i Mansella otworzy sesję popołudniową. Transmisję z polskim komentarzem przeprowadzi CANAL+. Mecze można oglądać także w Superbet.

5 1 głos
Oceń artykuł!
Skomentuj
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama