Obserwuj nas

Newsy

Van Duijvenbode: tak się stresowałem, że aż zaczął mnie boleć brzuch

Dirk van Duijvenbode właśnie zanotował życiowy sukces w World Matchplay, awansując do najlepszej czwórki. W ćwierćfinale pokonał Gary’ego Andersona, a po meczu przyznał, że ta batalia kosztowała go sporo nerwów.

Dirk van Duijvenbode, Gary Anderson, World Matchplay 2026
Dirk van Duijvenbode zagra o finał World Matchplay 2026 (fot. Taylor Lanning / PDC)

Van Duijvenbode miał już wcześniej odhaczone półfinały takich imprez jak PC Finals czy mistrzostwa Europy. Ba, docierał nawet do finałów w WSoD Finals czy World Grand Prix. Teraz jednak osiągnął swój najlepszy wynik w historii występów w Blackpool.

Choć w mecz z Garym wszedł bardzo dobrze, to pod koniec pojawiło się parę problemów, które nie dość, że przysporzyły mu sporo nerwów, to mogły także pozbawić go wypracowanej wcześniej przewagi. – Zacząłem dobrze i prowadziłem 4:1. Potem znów grałem świetnie, ale po tym jak raz lotka wypadła mi z tarczy, pomyliłem się na podwójnych. To mógł być kluczowy rzut, bo zamiast 7:3 mogło być przecież 8:2, a to spora różnica – mówił podczas konferencji prasowej.

Przed ostatnią przerwą mogłem wygrać jeszcze ze dwa czy trzy legi. W pewnym momencie dopadł mnie jednak potworny stres. Gary bez przerwy trafiał potrójne, a ja myślałem tylko „proszę przestań, stresuję się, a tak bardzo chcę wygrać”. Oczywiście żartowałem… ale on naprawdę grał genialnie – dodał.


Nerwy, nerwy, nerwy…

Mimo że cały czas znajdował się na prowadzeniu, to wizja zbliżającego się coraz bardziej Szkota nie pozwalała absolutnie mu się zrelaksować. – Z tych nerwów autentycznie bolał mnie brzuch. Wtedy pomyślałem o moim synu. Za każdym razem, gdy wyjeżdżam z domu on mówi: „Tato, boli mnie brzuch”, bo tak bardzo nie lubi, kiedy się rozstajemy. Zdałem sobie sprawę, że czuję dokładnie to samo co on i pomyślałem, że nie mogę go zawieść. Po tym wróciłem mocniejszy.

Holender przyznał także otwarcie, że nie pomagała mu na pewno publika, ale też zdawał sobie sprawę z tego, że ta będzie po stronie przeciwnika. – Nie sądzę, że kibice mnie nie lubią, ale jasne jest to, że kibicują Gary’emu. A to na ciebie wpływa. Kłamałbym, mówiąc, że jest inaczej. Przez presję, którą tworzą, zaczynasz mylić się na podwójnych.

W poradzeniu sobie z tą sytuacją pomogło mu ostatnie starcie z Michaelem van Gerwenem. – Doświadczyłem już tego wcześniej w meczach z Raymondem van Barneveldem, Michaelem czy właśnie Garym. A ponieważ z Michaelem przytrafiło mi się to całkiem niedawno, doskonale wiedziałem, z jakimi emocjami się zmierzę. Rozpoznałem prędko sytuację, dałem sobie czas, powiedziałem sobie, że to jest ten moment, aby odpowiednio zareagować i… udało mi się to zrobić.

fot. Taylor Lanning / PDC


Zaskoczenie?

Dirk – przynajmniej otwarcie – nie popada w huraoptymizm. Co więcej, zdaje się tym triumfem raczej zaskoczony. – Nie należę do ludzi, którzy chodzą i powtarzają, jacy to są z siebie dumni. Mówiąc szczerze, jestem zdziwiony tym rezultatem, bo przez cały rok męczyłem się z doborem odpowiednich lotek. Szukam ich od siedmiu miesięcy i nadal uważam, że nie znalazłem idealnych.

Podkreślił również, że dużą rolę w tym sukcesie odegrała zmiana nastawienia. – Odbyłem ze sobą męską rozmowę i powiedziałem sobie „przestań narzekać”. Narzekanie niczego nie rozwiąże. Postanowiłem więc grać agresywniej, przed wyjściem posłuchać ostrzejszej muzyki i mocniej rzucać lotkami w tarczę. Wygląda na to, że pomogło, bo znacznie lepiej się trzymały. Nikt inny nie rozwiąże za ciebie twoich problemów. Jeśli nie da się czegoś naprawić, wyciśnij maksimum z danej sytuacji.

Dirk powróci na scenę w sobotę i wtedy zagra o finał z faworytem do tytułu – Lukiem Littlerem. Transmisję z polskim komentarzem przeprowadzi CANAL+. Mecze World Matchplay można oglądać także w Superbet.

0 0 głosy
Oceń artykuł!
1 Komentarzy
Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Filip
Gość
Filip
14 minuty temu

„Postanowiłem więc grać agresywniej, przed wyjściem posłuchać ostrzejszej muzyki (…)” – no tak, rawstyle jako jego walk-on to za mało ostre granie 🙂

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama