Obserwuj nas

Felietony

Jeden z nas. Filip Bereza i sukces, jakiego jeszcze nie było

Filip Bereza posiadaczem karty PDC. Momencik, chwila… Nic nie przekręciłem, prawda? Wszyscy widzieliśmy to samo?

Filip Bereza wywalczył kartę PDC podczas Q-Schoola (fot. X/@KlamkaByczqu)

Tak – Filip Bereza wygrał kartę PDC. DartConnect tak pokazuje, PDC i Łączy Nas Dart tak napisało, sam zainteresowany na Facebooku też by raczej nie oszukiwał. Nie obudziłem się w jakiejś alternatywnej rzeczywistości. Szczypanie się też nie pomogło, więc w takim razie musi być to prawda. Niebywałe. Z siedmiu dni całego Q-Schoola zagrał jedynie dwa, bo tylu potrzebował. Nie wiem, czy my wszyscy zdajemy sobie sprawę, jakie to ogromne osiągnięcie. Czy sam Filip to wie…

Wiadomo, Polacy byli już członkami ProTouru i cały czas są. Ten sukces trafia jednak do mnie zupełnie inaczej. Po pierwsze – co wiadome – to wspaniałe, gdy człowiek, którego widywałeś na turniejach przy jednej tarczy lub kilka obok dostępuje takiego zaszczytu. Kiedy ktoś, z kim mogłeś porozmawiać, dotknąć go, napić się z nim, po prostu znajomy staje się panem darterem.

Krzysztof Ratajski, Krzysztof Kciuk, Tytus Kanik i Radek Szagański to ludzie trochę innego darterskiego pokolenia. Tego, które już gra od dekad, zęby na tarczy zjadło. Z kolei Sebastian Białecki to chłopak, któremu po prostu wróżono wielką grę i pytanie raczej było “kiedy?”, a nie “czy?” dojrzeje do oczekiwań. Z Filipem jest kompletnie inaczej. Lotki chwycił ledwie około trzy lata temu. Grał jak my wszyscy. Wyciągnąłem najstarszy turniej Złotej Bili z Nakki, jaki byłem w stanie znaleźć (Filip, wybacz, ale wytłumaczę się zaraz!).

27 kwietnia 2024. Nasz nowy kartowicz dotarł co prawda do finału, ale w grupie zajął drugie miejsce. Średnie? 59.25, 63.51, 50.69. Jak było w fazie pucharowej? A zresztą…Zobaczcie sobie sami. Po co to wyciągam? Był taki sam jak my – amatorzy, którzy tylko marzą o sukcesach, scenach i grze z wielkimi nazwiskami. Trzy lata. Tyle potrzebował, aby z ambicji przejść do czynów. Dlatego to inny przypadek niż wcześniejsze. To pierwszy “produkt post-mistrzowsko-ratajowy” (nazwa umowna), który przebrnął tak daleko. Człowiek znikąd, który przeszedł przez większość plansz tej gry. Jeśli to nie da wam kopa motywacyjnego, to już nie wiem, co może.

Ja na przykład czuję się nieprawdopodobnie podekscytowany i już jutro biorę lotki, robię solidny trening, a później pakuję przybory i lecę na turniej. Skoro Filip mógł, to dlaczego nie mogę ja? Dlaczego nie możesz ty? To nic, że dziś może jeszcze nie gramy na takim poziomie, ale nikt nie powiedział przecież, że jutro nie będzie lepiej. Że za miesiąc średnia nie skoczy o pięć punktów. A po roku o dziesięć. Wiecie ile matematyka dawała szans Berezie na awans przed startem fazy finałowej? Jeden procent. JEDEN.


Wiecie co jest najzabawniejsze? Jak coraz częściej ludzie zaczęli zwracać uwagę na loteryjność Q-Schoola. Rozmawiałem wczoraj o tym z Arkiem Salomonem. Że może lepiej dać szansę darterom z Challenge Touru, że może tę “losowość” należy ograniczać… Zgodnie też jednak stwierdziliśmy, że 8 stycznia 2026 r. to nie jest najlepsza data, aby z powrotem przeprowadzać tę dyskusję. Los czasami zadrwi z nas okrutnie, dlatego na tym zdaniu myśl kończę.

Szans na rozwój otwiera się coraz więcej. Filip przeszedł przez ścieżkę “złotobilową”. Turnieje Promodart Teamu “Go to PDC” okazały się nie tylko chwytliwą nazwą. Co tydzień mogliście je oglądać na kanale Łączy Nas Dart i będziecie mogli to robić dalej. Z tego miejsca wyrazy uznania dla Ananasa, który co prawda lotek za podopiecznego nie rzucał, ale myślę, że zrobił wszystko, aby ten w Kalkarze mógł myśleć tylko o graniu. Nie tylko dla niego – także dla pozostałych zawodników z Warszawy, którzy trafili na Q-Schoola. Inicjatywa okazała się wspaniałomyślnym przedsięwzięciem i już w pierwszym roku zebrała potężną reklamę. Kamil, brawa także dla Ciebie i Twojego zespołu.

A co przed Filipem? Dalsze spełnianie marzeń. Powinienem raczej powiedzieć – odhaczanie celów. Może pierwsze protourowe zwycięstwa? Może awans na European Tour? Turnieje telewizyjne? Gra przy jednej tarczy z Lukiem Littlerem i Michaelem van Gerwenem? Wspaniała wizja. To nie jest czas na zadawanie pytań: “a co będzie za dwa lata?”. A kogo to obchodzi? Jest tu i teraz, a ta teraźniejszość nie pozwala na wybieganie w przyszłość. Niech ona zostanie tajemnicą.

Na koniec parę słów od serca. Filip, cholernie zazdroszczę Ci tego sukcesu. Cholernie też żałuję, że gdy szukałeś zastępczego partnera do debli na mistrzostwa Warszawy, to musiałem odmówić i że nie wygrałem tego jednego, jedynego bezpośredniego meczu, jaki zagraliśmy w Złotej Bili. Ale chyba jak nikt dałeś mi jeszcze większą motywację do rozwoju. Baw się, ciesz się, jesteś naszym nowym oczkiem w głowie. Jesteś jednym z nas. Daj czadu – my pomożemy, jak tylko potrafimy!

5 komentarzy

1 Komentarz

  1. Roko

    9 stycznia, 2026 o 08:03

    “Lotki chwycił ledwie około trzy lata temu” – to znaczy, że 3 lata temu dopiero zaczął grać?

  2. Markoni

    9 stycznia, 2026 o 11:23

    Ja po dwóch latach nadal jestem na średniej 45 🤣. Widać że niektórzy mają po prostu smykałkę do tego sportu.

    • Kuba Łokietek

      Kuba Łokietek

      9 stycznia, 2026 o 13:29

      Ja po dwóch latach grałem okolice 50. Obecnie okolice 65-70 regularnie. Nic straconego, trzeba cisnąć 😉

  3. Dawidos

    9 stycznia, 2026 o 16:50

    W kwietniu 2024 zagrał w turnieju lokalnym na średniej 55, a w styczniu 2025 był na pierwszym Q-schoolu grając na średniej 71, ale zdobywając 2 punkty w pierwszej fazie.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Maksymalny rozmiar przesyłanego pliku: 2 GB. Możesz przesłać: zdjęcie, audio, video, dokument, etc. Linki do YouTube, Facebooka, Twittera i innych serwisów wstawione w tekście komentarza zostaną automatycznie osadzone. Drop files here

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama