Obserwuj nas

PDC

Van Veen wspomniał finał MŚ: wolę przegrać tak, niż marnując lotki meczowe

Gian van Veen rozpoczyna rankingowe granie w sezonie 2026 turniejem World Masters. Finalista mistrzostw świata zmierzy się w pierwszej rundzie z Ryanem Joyce’em i podkreślił, że londyńska porażka z Lukiem Littlerem tylko go zmotywowała.

Gian van Veen, fot. Taylor Lanning / PDC

– Mogło być lepiej, mogło być gorzej. Wiem, czego się spodziewać. Wolę grać z kimś, kogo znam niż z kwalifikantem. Po prostu trzeba sobie z tym poradzić – w ten sposób Gian van Veen skomentował fakt, że w pierwszej rundzie World Masters 2026 jego rywalem będzie Ryan Joyce.

Holender doskonale zna styl Anglika i nie obawia się jego metodycznego tempa gry. Nie jest najszybszy, ale też nie aż tak wolny, żeby to przeszkadzało. Trzeba go po prostu ograć punktowo. Innej drogi nie ma.


Finał mistrzostw świata? Jeszcze nie obejrzany

Od finału mistrzostw świata minęło już trochę czasu, jednak van Veen wciąż nie wrócił do tamtego meczu. – Nie oglądałem go jeszcze. Po mistrzostwach chciałem po prostu mieć kilka dni wolnego. Potem był Bahrajn, Arabia Saudyjska i od razu kolejny turniej. Może kiedyś do tego wrócę, ale nie teraz.

Choć w Londynie musiał uznać wyższość Littlera, nie traktuje tego jako porażki, lecz jako ważną lekcję. Ponieważ przegrałem 1:7, od razu poczułem dumę, że w ogóle byłem w finale. Wolałbym przegrać w taki sposób niż zmarnować sześć lotek meczowych. To była być może jedyna taka okazja w życiu, ale i tak jestem bardzo dumny.

GvV bez wahania wskazał kluczowy moment finału. – Miałem lotkę na podwójnej ósemce, żeby wyjść na prowadzenie 2:0 w setach. Gdy ją spudłowałem, wiedziałem, że to mogła być moja szansa.

Przyznał, że droga do finału była niezwykle wymagająca – zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Mecze z Lukiem Humphriesem i Garym Andersonem kosztowały go mnóstwo energii. – Wyniki nie oddają, jak blisko było w tych spotkaniach. Było mnóstwo decydujących legów i setów. Do tego długie dni, media, presja. Patrząc z perspektywy, to mogło być dla mnie trochę za dużo – ocenił szczerze.

Holender wierzy, że najlepsze dopiero przed nim. – Końcówka 2025 roku była bardzo dobra. Chcę pokazać, że to nie był żaden przypadek i że w 2026 mogę być jeszcze lepszy.


Littler? “Nie daje chwili wytchnienia”

Van Veen nie ukrywa podziwu dla Littlera, podkreślając jego bezwzględność w kluczowych momentach. – On wywiera presję w każdym legu, w każdym secie. Wiesz, że nie możesz pomylić się ani razu. A jeśli mówisz sobie, że nie możesz spudłować – to właśnie wtedy spudłujesz. On się nie załamie, nawet gdy przegrywa. Zawsze czeka na najmniejszy błąd. Dlatego jest tak dobry.

W trakcie mistrzostw świata van Veen stał się holenderskim numerem jeden w rankingu, choć, jak zwykle zachowując spokój i pokorę, nie zamierza ogłaszać zmiany warty w holenderskim darcie. Dla mnie Michael wciąż jest holenderską jedynką. Musiałbym wygrać jeszcze bardzo dużo tytułów, żeby się do niego zbliżyć.  

Nie ukrywa, że wspólny występ z van Gerwenem w WCoD byłby dla niego ogromnym zaszczytem. – Dorastając w Holandii, zawsze myślałem, że trzeba być numerem dwa, bo Michael zawsze będzie numerem jeden. Zagrać z nim w reprezentacji to byłby wielki honor. Jednocześnie docenił zeszłoroczną współpracę z Dannym Noppertem. – Jestem dumny z noszenia tej koszulki, niezależnie od tego, z kim gram. Z Dannym było naprawdę wyjątkowo.


Wszystkie spotkania turnieju głównego World Masters 2026 z angielskim komentarzem będzie można oglądać za pośrednictwem PDCTV, po wykupieniu subskrypcji. Mecze dostępne będą także na stronie i w aplikacji Superbet. 

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Maksymalny rozmiar przesyłanego pliku: 2 GB. Możesz przesłać: zdjęcie, audio, video, dokument, etc. Linki do YouTube, Facebooka, Twittera i innych serwisów wstawione w tekście komentarza zostaną automatycznie osadzone. Drop files here

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama