Obserwuj nas

Newsy

Van Veen o krok od wicelidera rankingu. „Nie czuję, że gram na tym poziomie”

Gian van Veen uzupełnił grono półfinalistów World Matchplay 2026 po tym jak wyeliminował Jamesa Wade’a. Przyznał, że zdaje sobie sprawę z tego, że nie gra na swoim najwyższym poziomie, mimo to jednak najważniejsze jest dla niego przechodzenie do kolejnych etapów. Co więcej, kolejny krok wyniesie go na drugie miejsce światowego rankingu.

Gian van Veen, World Matchplay 2026
Gian van Veen zagra o finał World Matchplay 2026 z Gerwynem Price'em (fot. Taylor Lanning / PDC)

Luke Littler, Dirk van Duijvenbode, Gerwyn Price oraz Gian van Veen – to półfinałowa czwórka, która w sobotę powalczy o wejście do wielkiego finału tegorocznego Matchplaya. Holenderski numer jeden pokonał w piątkowy wieczór Jamesa Wade’a. Wie, że potrafi zaprezentować się lepiej niż do tej pory miało to miejsce w Blackpool, ale – jak sam podkreślił – to sprawia, że zwycięstwa smakują jeszcze lepiej.

To świetne uczucie, szczególnie, że w ćwierćfinale nie zagrałem najlepiej. Myślę, że to daje mi jeszcze większą pewność siebie. Świadomość, że nie grając tak dobrze, jak bym chciał, wciąż potrafię awansować do półfinału World Matchplay sprawia, że jestem w siódmym niebie – mówił na konferencji prasowej.

Wygrana z Anglikiem to też w pewnym sensie osobisty rewanż Holendra, bo przecież przed rokiem przegrał z nim w ćwierćfinale w Winter Gardens. Czy podczas tego meczu dostrzegał jakieś podobieństwa do tego sprzed roku? – Nie, bo rok temu to on miał nade mną przewagę, prowadził bodajże 9:4 czy 9:5. Cały czas musiałem go gonić. Teraz było zupełnie na odwrót. Kiedy zbliżył się na 11:10 pomyślałem tylko: „dobra, teraz musisz zacząć dobrze punktować”. Na szczęście się udało.


Publika dała się we znaki?

Podczas ich meczu ćwierćfinałowego publiczność – rzecz jasna – wspierała Wade’a. Gian przyznał, że dawał się momentami ponieść nieco przez to emocjom. – Usłyszałem gwizdy, raz gdy na liczniku miałem 64, a potem przy zejściu ze 118. Zazwyczaj staram się w to nie angażować, ale dzisiaj, prawdopodobnie przez to, że nie czułem się komfortowo, trochę dałem się ponieść. Wiem, że nie powinienem tego robić, ale w tamtej chwili uznałem to za właściwe. Jak tylko zamknąłem to 118, pomyślałem: „dobra, ta lotka była dla ciebie”. Nawet jeśli ten gość pewnie mnie nie zna, a ja nie znam jego.

Jeśli dasz się wkręcić, robi się ciężko. Z doświadczenia wiem, że lepiej zachować dystans. Zareagowałem dwukrotnie przy zamknięciach, nie robiłem tego w trakcie legów – dodał.

Na ten moment van Veen traci do drugiego Luke’a Humphriesa, w rankingu „na żywo” 9,5 tysiąca funtów. Pokonanie więc w sobotę Price’a i awans do finału w Blackpool sprawi, że zostanie nowym wiceliderem światowej klasyfikacji. – Byłoby miło, ale powtarzałem już we wcześniejszych wywiadach, że na ten moment nie czuję się, żebym grał jak druga czy trzecia siła świata. Jeśli będę jednak wygrywał kolejne mecze, mam gdzieś średnie punktowe. Chcę po prostu wygrywać.

Z Gezzym czeka mnie piekielnie trudny mecz. Wiem, że jeżeli zagram dobrze, mam duże szanse. Jeśli się uda, to super. Jeśli nie, będę bardzo szczęśliwy z bycia numerem trzy. Jeżeli zagram tak jak dzisiaj wieczorem, będzie niesamowicie ciężko – skwitował.

Sesja półfinałowa ruszy ok. 21. Transmisję z polskim komentarzem przeprowadzi CANAL+. Mecze można oglądać także w Superbet.

5 1 głos
Oceń artykuł!
Skomentuj
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama