Newsy
„Jestem zdolny do rzeczy wielkich”. Littler przed finałem w Blackpool
Luke Littler rozgromił w półfinale tegorocznego World Matchplay Dirka van Duijvenbode 17:5 i jest o krok od sięgnięcia po trofeum imienia Phila Taylora drugi rok z rzędu. Teraz musi pokonać Gerwyna Price’a.

Littler wygrywa w tym sezonie na wielkiej scenie wszystko, co tylko się da. Teraz bardzo pewnym krokiem zmierza po obronę tytułu w World Matchplay. Zdaje się, że w Blackpool nie ma nawet momentów słabości i idzie, jak po swoje.
109,53, 113,68, 109,57 i… 110,88 – to średnie Anglika osiągnięte w tym roku w Winter Gardens. Jego średnia turniejowa wynosi więc na ten moment 110,92 i jeżeli na ostatniej prostej nie zwolni zadziwiająco tempa, przebije ustanowiony przez Phila Taylora w 2010 roku rekord, wynoszący 106,31. Jak sam się na to zapatruje? – Muszę po prostu zrobić swoje. Jeśli utrzymam się w tych okolicach, to jasne, że pobiję ten rekord. Ale w ostatecznym rozrachunku jedyne, co się liczy, to zwycięstwo.
Podczas konferencji prasowej po meczu z Dirkiem zapytano go przy tej okazji o to, czy śledzi np. w przerwie spotkań, swoją aktualną średnią. – Nie powiedziałbym, że sprawdzam w trakcie przerw, ale kiedy wracamy na scenę, średnie są wyświetlane na ekranach. Pamiętam, że po dziesiątym legu miałem 117, a ktoś mi wspomniał, że po trzech pierwszych legach średnia wynosiła 133. Więc tak, widzę te liczby, ale po prostu muszę pilnować roboty. Może niekoniecznie wykręcać 133, ale regularnie dostarczać te punktacje w okolicach 110.
– Wiem, że jestem zdolny do rzeczy wielkich. Jeśli jutro zagram na tym samym poziomie, to mam nadzieję, że znowu podniosę puchar. Zawsze śledziłem statystyki i to, co wyczyniają inni gracze. Doskonale pamiętam gigantyczną średnią Michaela [van Gerwena – red.] przeciwko Michaelowi Smithowi w Premier League. Wtedy nawet nie marzyłem, że zostanę zawodowcem i będę robił podobne rzeczy, a dzisiaj jestem już bardzo blisko tego poziomu – kontynuował.

Price postraszy?
W drugim półfinale Gerwyn Price okazał się lepszy od Giana van Veena i to właśnie z nim, przyjdzie Littlerowi zagrać w ostatnim meczu turnieju w Blackpool. Po walce z Holendrem, Walijczyk wystosował apel, aby go nie lekceważyć i faktycznie nawet sam obrońca tytułu przyznał, że też jest tego zdania. – Nikogo nie można lekceważyć, a zwłaszcza w finale. Zresztą Niko Springer momentami mocno mnie przycisnął w pierwszej rundzie i musiałem wrzucić wyższy bieg. Mam nadzieję, że ja i Gez stworzymy jutro świetne widowisko i to ja wyjdę z niego zwycięsko.
Patrząc na formę, ranking i tak naprawdę cokolwiek i gdziekolwiek, rysuje się jeden obraz… Littlera jako gigantycznego faworyta. Czy on sam uważa się za takiego „pewniaka”? – Nie, nie czuję się tak. Wiem, że każdy zawodnik zagra przeciwko mnie co najmniej dziesięć razy lepiej niż w poprzedniej rundzie, bo po prostu jest do tego zmuszony. Jeśli jednak będę regularnie dowoził takie liczby, to ktoś będzie musiał zrobić coś naprawdę kosmicznego, aby mnie pokonać.
Przed tym finałem ma też w głowie poprzednie mecze z Waljiczykiem. – Mecze z Gezzym zawsze są genialne. Graliśmy kapitalne spotkanie w Dublinie, gdzie wyciągnąłem wynik ze stanu 0:5, a potem w O2 on o mało nie zrobił mi tego samego.
– Kiedy on celebruje na scenie, staram się w to nie angażować, ale zazwyczaj i tak daję się wciągnąć. Widzieliśmy to wielokrotnie, ja wchodzę w te gierki, on wraca do meczu i prawie ze mną wygrywa. Wygrałem z nim dziewięć ostatnich pojedynków i mam nadzieję, że jutro dobiję do dziesięciu – skwitował.
Finał wystartuje ok. 21. Z polskim komentarzem można obejrzeć go w serwisie streamingowym CANAL+, a także na CANAL+ SPORT 5. Za mikrofonem zasiądą Kuba Łokietek i Arek Salomon. Spotkanie dostępne będzie również do obejrzenia za pośrednictwem aplikacji oraz strony internetowej Superbet.


















































