Obserwuj nas

Newsy

Duża frekwencja i legendy na polskiej scenie. Tak wyglądał Stomil Cup 2026

Sportowa Polska usłyszała o darcie po raz kolejny. Doskonale było to widać w olsztyńskiej hali Urania, gdzie w ramach imprezy Stomil Cup 2026 rozegrano turniej darta.

Stomil Cup 2026 zebrał ponownie ogromną liczbę uczestników (fot. JOCZ Stomil Cup)

Autor: Adam Wielgosiński

24 i 25 stycznia nasi darterzy mieli w czym wybierać. Turnieje kwalifikacyjne do European Tourów, gdzie sukces odniósł Wojciech Bruliński, turniej Polskiej Organizacji Darta w Krakowie i rzeczony Stomil Cup w Olsztynie. Mimo to wielu czołowych zawodników wybrało podróż na północ. W sobotnim turnieju open na starcie stawiło się ponad 200 zawodników, w tym krajowa czołówka w postaci Jakuba Janaszkiewicza, Sebastiana Steyera, Łukasza Wacławskiego czy Krzysztofa Chmielewskiego.

Mała arena Uranii, gdzie na co dzień rzucają olsztyńscy szczypiorniści, zmieniła się w darterskie centrum północnej Polski. Zamiast piłki, lotki, ale rzucanie pozostało głównym punktem tego miejsca. 32 tarcze, duża przestrzeń dla zawodników, trybuny oraz dużo stołów dla zawodników, na którym tradycyjnie nie brakowało złocistego trunku. Piłkarskie hasło “organizacyjnie Stal Mielec” byłoby w tym przypadku oksymoronem, bo organizatorzy stanęli na wysokości zadania.


Jesteśmy chwaleni!

Zadbali również o obecność legend. Tony O’Shea, 3-krotny finalista mistrzostw świata oraz Darryl Fitton, wieloletni czołowy gracz BDO, przyjechali na turniej jako goście specjalni i również nie szczędzili pochwał organizatorom.

Organizacja jest naprawę sprawna. Podoba mi się format tego turnieju. Mecze w grupach z wieloma zawodnikami sprawiają, że jesteś pewien, że zagrasz co najmniej kilkanaście legów. To dobre dla rozwoju. Jestem pod wrażeniem frekwencji, w tym roku jest jeszcze więcej ludzi niż w ubiegłym – skomentował Fitton.

To naprawdę imponujące. Blisko 300 ludzi, wow! A Polska dopiero raczkuje, jesteście „darterskim dzieckiem”. Nie można was porównać do Anglii, Holandii czy nawet Niemiec, dopiero się rozwijacie. Ale ten turniej robi wrażenie. Byłem kilkanaście lat temu z Darrylem u was na turnieju Polish Open. Wtedy nie było nawet połowy ludzi, co jest dziś tutaj – powiedział O’Shea.


Efekt Littlera i… Ratajskiego

Gołym okiem widać, że za sprawą sukcesu Krzysztofa Ratajskiego dart po raz kolejny wypłynął na szerokie wody polskiego sportu. Kto jest na grupach darterskich, ten widzi, jak wiele nowych osób postanowiło zakupić tarcze, pochwalić się zestawem startowym lub zapytać bardziej doświadczonych graczy o wskazówki.

Zauważalne to było również w turnieju juniorów w Olsztynie, gdzie frekwencja dopisała. Najmłodsi adepci rzucali ze standardowej odległości do tarczy i jej wysokości, co dawało obserwującym niecodzienny widok – do wyciągania lotek z podwójnej dwudziestki potrzebne były krzesła.

W tym miejscu zadać należy sobie pytanie o tradycyjne szkolenie. Jak podkreślał Tony O’Shea, my w darcie raczkujemy. Ale w kraju nie brakuje zajęć dla najmłodszych, prowadzonych chociażby przez Łukasza Wacławskiego. Jednak jak wyglądamy na tle Wielkiej Brytanii?

Luke Littler zrobił wielką robotę. Rodzice przynoszą pociechy na treningi darterskie i mówią „mają być jak ten dzieciak z telewizji”. Każdy Brytyjczyk marzy teraz o tym, żeby mieć w domu swojego Littlera. Gdybyś mieszkał w Anglii i miał dziecko, to zapomnij, że zacznie rzucać w szkółce w darta. Stary, nie ma szans. Wszyscy zapisali dzieciaki na darta, nie ma miejsc dla nowych. Rodzice przelicytowują się, kto więcej zapłaci, byle tylko wybrać jego dzieciaka – stwierdził O’Shea.

Na polskich juniorach sporo czasu oko zawieszał z kolei Fitton. – Pracuję dla Mission i jestem tu w pracy. Szukam dzieciaków i jeśli ktoś wpadnie mi w oko, z pewnością skontaktuje się z jego rodzicem. Wcześniej, jak pracowałem dla Targeta, miałem wkład we wciągnięcie Białeckiego do „stajni”. Sebastian to fantastyczny talent, może tutaj znajdę kolejnego takiego – mówił.


Aspekt sportowy

W Olsztynie w turnieju głównym jednak to nie młodość triumfowała. Pierwszy dzień zmagań wygrał doskonale znany Krzysztof Chmielewski, który – co ciekawe – od kilku lat mieszka właśnie na Warmii i Mazurach. W finale pokonał Janaszkiewicza 6:2, a obydwaj panowie zagrali na średniej 84. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Jakub w niedzielę zostawił wszystkich rywali w tyle, pokonując w finale Tomasza Willamowicza 6:2.

Patrząc na olsztyński turniej, dart w północnej Polsce ma się naprawdę dobrze. W zeszłym roku udział wzięło 160 zawodników, w tym przekroczono barierę 200. Poziom zdecydowanie rośnie, co widać było po średnich w kluczowych meczach. Nie pozostaje nam nic innego, jak czekać nam na kolejnych zawodników, którzy na fali sukcesu Krzysztofa Ratajskiego zaczną pukać do bram PDC. Pierwszy – jak określił Kuba Łokietek – gracz „postratajowy” ma już kartę. Czekamy na kolejne.

Łączy Nas Dart - wszystko o darcie w jednym miejscu!

1 Komentarzy

1 Komentarz

  1. Endru Golara

    14 lutego, 2026 o 22:36

    Fajny artykuł, dodam tylko, że nie można jednocześnie mieszkać na Warmii i na Mazurach 😃

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Maksymalny rozmiar przesyłanego pliku: 2 GB. Możesz przesłać: zdjęcie, audio, video, dokument, etc. Linki do YouTube, Facebooka, Twittera i innych serwisów wstawione w tekście komentarza zostaną automatycznie osadzone. Drop files here

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama