Obserwuj nas

Wywiady

„Dart kobiet się rozwija. Szkoda, że w żółwim tempie”. Gemma Hayter dla ŁND

W najbliższy weekend miną dwa lata odkąd Gemma Hayter wróciła do gry w darta na najwyższym poziomie. Po ośmiu latach przerwy zdołała przebojem wedrzeć się do czołówki Women’s Series i zadebiutować w czempionacie PDC. W rozmowie z Łączy Nas Dart opowiedziała więcej o swoim powrocie do sportu i problemach, z jakimi mierzy się dart kobiet.

Gemma Hayter wróciła do profesjonalnej gry z przytupem (fot. PDC / Taylor Lanning)

Wiedzą powszechną dla fanów darta jest to, że w kobiecym cyklu PDC dominatorka jest jedna – Beau Greaves. Jego częścią jest jednak jeszcze jedna ciekawa postać. Zawodniczka, która wróciła do gry na najwyższym poziomie po ośmiu latach przerwy. Przez dwa sezony zdobyła dwa tytuły Women’s Series, a stając się stałą bywalczynią finałowych etapów, wywalczyła sobie także udział w Matchplayu kobiet i mistrzostwach świata PDC. Mowa o Gemmie Hayter, która odpowiedziała na kilka pytań dla Łączy Nas Dart.

Ochraniacze na piórka? A co to?

Wróciłaś do profesjonalnego darta po ośmioletniej przerwie. Co sprawiło, że wtedy przerwałaś karierę?

– Przerwałam karierę, bo czułam, że reprezentowanie Anglii to najwięcej, co mogłam osiągnąć. Nie chciałam grać w tourze BDO, a wtedy była to jedyna opcja. Wydawałam dużo na podróże, by móc grać w różnych turniejach i to się nie zwracało. Poznałam też wtedy moją partnerkę i poczułam, że lepiej będzie odłożyć te pieniądze na kredyt hipoteczny.

Jak bardzo zmienił się świat kobiecego darta przez te osiem lat?

– Kiedyś było zupełnie inaczej. Tak jak wspomniałam, był tylko jeden cykl turniejów dla kobiet. Co dziwne, wydaje mi się, że liczba kobiet grających w darta spadła – czyli, że więcej kobiet grało w darta dawniej, wtedy, kiedy nie było tak wielu możliwości. Polepszył się jednak poziom ich gry. Więcej kobiet jest w stanie regularnie grać na wysokich średnich.

– Zmieniła się też technologia. Kiedyś grywałam w turniejach, gdzie markerzy zapisywali po prostu wyniki ołówkiem na żółtej kartce. Teraz na każdych zawodach są tablety, iPady. Sprzęt do gry to kolejna sprawa. Do Women’s Series wróciłam z tym samym zestawem lotek, co osiem lat wcześniej: standardowe piórka (dziurkowane z pierścieniami), krótkie shafty i ochraniacze na piórka. Ktoś nawet spytał, co mam na końcu lotki i musiałam tłumaczyć, czym jest ochraniacz na piórka.

Ten sprzęt z ochraniaczami na piórka był przez te osiem lat zupełnie nieużywany, czy jednak dart był przez ten czas obecny w Twoim życiu?

– Nie powiedziałabym, że był obecny codziennie. Moja babcia ciągle była wielką fanką darta i grała aktywnie. Ja przez kilka lat grałam w lokalnych wtorkowych zawodach, a potem już tylko raz na rok w turnieju charytatywnym.

Jedziemy do Wigan

– Żałujesz, że nie było Cię w grze przez tyle lat, czy wręcz przeciwnie – może czujesz, że ta przerwa była potrzebna?

– Czuję, że to była potrzebna i dobra decyzja. Podczas tej przerwy zmarły moja babcia i ciocia. Obie bardzo mnie wspierały. Po śmierci babci czułam, że już nigdy więcej nie zdołam wrócić do gry. To właśnie ona zabierała mnie na wszystkie turnieje, kiedy byłam nastolatką. Ta przerwa zrobiła mi dobrze. Odeszłam jako 22-letnia młoda dorosła, a wróciłam jako silna psychicznie właścicielka domu, będąca w bardzo dobrym momencie swojego życia.

W innych wywiadach wspominałaś, że inspiracją dla Twojego powrotu był Luke Humphries, z którym wspólnie grałaś w młodzieżowej lidze, i jego zwycięstwo w mistrzostwach świata. To była nagła decyzja, czy potrzeba powrotu do sportu rosła w Tobie stopniowo?

– Powiedziałabym, że trochę jedno i drugie. Zaczęłam znów trenować jeszcze przed „efektem Littlera” i tytułem Humphriesa. Później uderzyła mnie śmierć cioci, przez co całkowicie zrezygnowałam z treningów na jakiś rok. W końcu zadziałał efekt Littlera, Humphries zdobył mistrzostwo i w styczniu 2024 zdecydowałam wrócić do grania.

– Trenowałyśmy razem z partnerką i obie zauważyłyśmy, jak dobrze mi idzie. Pewnego dnia wysłała mi smsa z pracy, że w marcu odbędą się turnieje Women’s Series w Wigan. Napisała, że wzięła wolne na ten weekend i że jedziemy. Postawiłam sobie za cel wygrać w ten weekend 400 funtów. A stało się tak, że już w pierwszym turnieju dotarłam do półfinału i wygrałam 500.

Bardzo udany powrót

Pamiętasz konkretny moment, kiedy zrobiło się wokół Ciebie głośno i pojawiło się zainteresowanie mediów, sponsorów?

– Tak, pamiętam go bardzo dobrze. To był mój trzeci turniej Women’s Series. Zagrałam naprawdę dobry mecz z Fallon Sherrock, na średniej 97+. To była sobota. Wiadomości i zapytania zaczęły przychodzić do mnie jeszcze zanim zdążyłam wrócić do pokoju hotelowego. Niezbyt wiedziałam, co z tym wszystkim zrobić – to był dla mnie całkiem nowy świat. Pojawiło się zainteresowanie mediów. Następnego dnia podeszła do mnie Trina Gulliver. Zapytała, czy wszystko w porządku i powiedziała, że gdybym kiedykolwiek potrzebowała jakiejś rady, to mogę śmiało do niej napisać. To było dla mnie wtedy duże wsparcie.

To wszystko było tylko początkiem Twojego świetnego powrotu do gry. Przez dwa sezony udało Ci się zdobyć tytuł Women’s Series, a także zagrać w mistrzostwach świata i Matchplayu kobiet. Jest jakiś przepis na taki sukces?

– Zdecydowanie ciężka praca. Myślę, że mogę być wśród kobiet zawodniczką, która trenuje najwięcej. Motywację z kolei dają zwycięstwa – regularnie zwyciężałam w tourze WADC (Women’s Amateur Dart Circuit – przyp. red.) i zachodziłam daleko w Women’s Series. To właśnie chęć zdobycia jak największej liczby tytułów wciąż mnie motywuje.

Wspomniałaś wcześniej, że kiedyś za swoje największe osiągnięcie uważałaś grę w reprezentacji Anglii. Czy zdarzyło się coś, co było w stanie to przebić?

– Gra w Ally Pally była dla mnie czymś niesamowitym. Nie wierzyłam, że będę miała kiedykolwiek taką możliwość. Miałam szczęście, że Beau dostała się na mistrzostwa przez Development Tour i dzięki temu zwolniło się miejsce dla mnie. Niemniej jednak, teraz chyba muszę uznać za swoje największe osiągnięcie bycie ostatnią osobą, która pokonała Beau Greaves w Women’s Series (seria 114 zwycięstw Greaves zakończyła się w weekend po wywiadzie – red.). Ta dziewczyna jest na fali!

Czy dzięki swoim osiągnięciom możesz teraz określić się profesjonalną darterką, czy wciąż pracujesz „na etat”?

– Wciąż pracuję na cały etat – jestem technikiem laboratoryjnym.

Równość płac? Na pewno nie w darcie

W kwestii zarobków w darcie – różnica pomiędzy nagrodami w darcie kobiet i w kategorii open ciągle rośnie. Czy uważasz to za coś zrozumiałego, czy jest to kolejny czynnik hamujący rozwój tej dyscypliny wśród kobiet? Jak daleko lub blisko jesteśmy tego, by topka zawodniczek mogła w pełni skupić się na profesjonalnej grze?

– Ta różnica jest w pełni zrozumiała. Dart kobiet nie ma tak szerokiego grona fanów i nie gramy też na tym poziomie, co mężczyźni. Liczba zawodniczek biorących udział w turniejach kobiet to może 1/3 frekwencji na turniejach open. Nigdy nie żądałam równości płac w darcie i myślę, że nigdy nie będę. To już możliwe, by zawodniczki mogły grać w pełni profesjonalnie – wystarczy spojrzeć na Beau czy Fallon. W kwestii inwestycji w darta kobiet – myślę, że powinno się zacząć od inwestowania w jego dostępność i promocję.

Zarzuty wobec PDC

Co zmieniłabyś w obecnym podejściu PDC do darta kobiet? Tak, żeby – na przykład – więcej osób zainteresowało się Women’s Series?

– Wyrażałam dużą krytykę w stosunku do PDC. Kiedy wróciłam do darta i zaczęłam grę w Women’s Series, cała relacja z turnieju kobiet na mediach społecznościowych była ograniczona do półminutowego filmiku ze zwycięskim doublem. Tyle. Na początku istnienia Women’s Series na YouTubie były publikowane urywki z meczów, wywiady z zawodniczkami, po prostu było więcej treści. Wyraziłam się na ten temat publicznie i bardzo się to poprawiło.

– Uważam, że kobiecy dart powinien być bardziej promowany. Mamy zawodniczki, które uzyskują sponsorów, grają na transmitowanej tarczy, a potem z tych spotkań nie są nawet publikowane krótkie fragmenty. Wszyscy wiemy, że media społecznościowe są w tych czasach kluczowe, ale mam wrażenie, że nie są wciąż wystarczająco wykorzystywane.

Tę krytykę wobec PDC wyrażałaś głośno właśnie za pomocą mediów społecznościowych. Masz wrażenie, że właśnie to przyczyniło się do zmiany na lepsze? Jak na Twoje posty reagowali fani? Czy odezwało się PDC? I czy czujesz, że inne zawodniczki mają podobne zdanie?

– Głosy od fanów były różne. Myślę, że PDC wzięło moje uwagi do serca – całe finałowe spotkania Women’s Series trafiły na ich YouTube. Kiedy zaczęto je publikować, osiągały około 40 tysięcy wyświetleń – więcej niż niektóre urywki z meczów posiadaczy kart PDC. Są więc ludzie, których kobiecy dart interesuje. Nie rozmawiałam o tym bezpośrednio z PDC, choć nawet bym chciała, ale nie wiem też, szczerze mówiąc, do kogo konkretnie się z tym zwrócić. Jeśli chodzi o inne zawodniczki, popierają mój punkt widzenia w rozmowach twarzą w twarz, ale nie wyrażają tego głośno – co też rozumiem i szanuję.

Kolejny major koniecznie potrzebny

Czy w kalendarzu PDC powinno znaleźć się miejsce na więcej turniejów tylko dla kobiet? Jeśli miałby to być kolejny major, to który wypromowałby grę kobiet najlepiej?

– Zdecydowanie potrzebne są mistrzostwa świata kobiet PDC. Także Matchplay mógłby być poszerzony do 16 zawodniczek. Powinno się spróbować połączyć mecze kobiet z głównymi sesjami tego turnieju – tak, żeby zawodniczki dostały trochę więcej uwagi, a także zdobyły doświadczenie na dużej scenie. Myślę, że ogółem dart kobiet się rozwija – szkoda tylko, że w żółwim tempie. Kolejny major? Oczywiście, że jest potrzebny. W tym momencie nie jest ważne, w jakim formacie – ważne, żeby po prostu był.

W tym momencie – również niezależnie od formatu – łatwo byłoby wytypować zwyciężczynię kolejnego majora. Mowa oczywiście o pewnej Angielce, która pisze niesamowitą historię dla kobiecego darta. Czy efekt Beau Greaves wpływa jednoznacznie pozytywnie na jego popularność, czy jednak jej dominacja w Women’s Series może uczynić rywalizację w tym cyklu mniej ekscytującą dla widza?

– Myślę, że po części jedno i drugie. Beau jest wspaniała i bez wątpienia to najlepsza darterka wszech czasów. Napędza też zainteresowanie kobiecym dartem. Naszym zadaniem jest dorównanie jej poziomowi. To fakt, że wiele fanów traci zainteresowanie sportem, kiedy jest w nim jeden dominator, więc to w naszych rękach jest kwestia włożenia większej pracy w treningi i uczynienie rywalizacji bardziej wyrównaną.

WDF też spełnia swoją rolę

Mówimy wciąż o PDC, jest jednak wiele kobiet i dziewcząt, które regularnie grają w turniejach WDF. Sukcesy odnoszą Emine Dursun czy Nicole Regnaud. Czy w WDF są nazwiska, które mogłyby zamieszać w tabeli Women’s Series? Jak myślisz, czemu zawodniczki wybierają grę w WDF?

– Tak, zdecydowanie mogłabym wymienić kilka nazwisk. Te dwie, o których wspomniałaś, byłyby wspaniałym dodatkiem do rywalizacji w Women’s Series. To samo mogę powiedzieć o Priscilli Steenbergen, Lerenie Rietbergen czy Lovely-Mae Orbecie. Myślę, że zawodniczki wybierają WDF choćby dlatego, że prawie wszystkie turnieje Women’s Series są rozgrywane w Anglii – dla zawodniczek spoza tego kraju koszty regularnych wyjazdów są ogromne. WDF z kolei rozgrywa turnieje w wielu miejscach na całym świecie – bliżej „domu” wielu zawodniczek z kontynentalnej Europy.

– Ostatecznie to jednak Women’s Series jest miejscem, gdzie można się najbardziej sprawdzić – tam grają najlepsze zawodniczki i bardzo chciałabym zobaczyć więcej osób próbujących się w tym cyklu. WDF jednak spełnia swoje zadanie jeśli chodzi o danie kobietom przestrzeni do rozwoju. Mają tam naprawdę świetne zawodniczki, co w przyszłości tylko pomoże w rozwoju kobiecego darta.

Tak na koniec – co powiedziałabyś teraz, w 2026 roku, zawodniczce, która tak jak Ty kiedyś czuje, że doszła do ściany i chce pożegnać się z dartem?

– Wszystko zależy od sytuacji osobistej. Dla mnie przerwa od darta była zbawienna, chociaż wiele osób mówiło mi, że nie mogę przerywać kariery, że nie powinnam. Powiedziałabym, że powinna zrobić to, co czuje, że jest dla niej właściwe. Ja przerwałam karierę w wieku 22 lat. Miałam sporo czasu, żeby po prostu pożyć, ale także by zakochać się ponownie w darcie. Przy ciężkiej pracy i odrobinie szczęścia, wszystko koniec końców wyszło mi na dobre.

Może skończyć się dylematem

W ostatni weekend Women’s Series w Wigan – tam, gdzie zaczął się powrót Gemmy Hayter do poważnej gry – minęły dwa lata, odkąd wróciła do sportu. Angielka póki co ostatnim zwycięstwem w turnieju open kobiet WDF na Wyspie Man zapewniła sobie miejsce w Lakeside, mistrzostwach świata organizowanych właśnie przez tę federację. Jeśli w Women’s Series Hayter będzie szło tak dobrze jak do tej pory, to pod koniec sezonu będzie miała dylemat, z którym kiedyś mierzyła się także Beau Greaves. Jak na razie Angielka skupia się na tym, co ma.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Maksymalny rozmiar przesyłanego pliku: 2 GB. Możesz przesłać: zdjęcie, audio, video, dokument, etc. Linki do YouTube, Facebooka, Twittera i innych serwisów wstawione w tekście komentarza zostaną automatycznie osadzone. Drop files here

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama