Obserwuj nas

Wywiady

„Kibicuję tenisistom… i Lewandowskiemu!”. Krzysztof Ratajski i wywiad dla ŁND

Krzysztof Ratajski pojawił się w siedzibie CANAL+ SPORT, gdzie – jako redakcja Łączy Nas Dart – mieliśmy okazję z nim porozmawiać. W wywiadzie z Klaudiuszem Kozą najlepszy polski darter opowiedział o sportowych wzorach, ostatnich miesiącach w PDC oraz o przyszłości Sebastiana Białeckiego.

W siedzibie CANAL+ SPORT odbył się tzw. media day z udziałem właśnie Krzysztofa Ratajskiego. Miejsce nie było przypadkowe – od niedawna CANAL+ jest sponsorem Polskiego Orła. Logo nadawcy widnieje na jego koszulce. W tym samym czasie Ratajski nawiązał współpracę także z Superbetem.

– Nie ukrywam, że to pomaga – przyznał sam zainteresowany. – Jeżdżąc na turnieje, kosztów jest bardzo dużo. Akurat na zawodach nie mogę startować z plakietką Superbetu, ale Superbet mnie wspiera – jest, tylko nie na koszulce – dodał.

 

 

Nadchodzi Winter Gardens

Lipiec w PDC naznaczony jest największym darterskim wydarzeniem lata – mowa o startującym 18 lipca World Matchplay, czyli drugim najbardziej prestiżowym turnieju na świecie. Ratajski uzyskał bardzo pewną kwalifikację – inaczej niż w poprzednim roku, gdy zabrakło mu… jednego miejsca.

Jeszcze tego do końca nie czuję. Wcześniej są Playersy, później lecę prosto na European Tour. W tym momencie koncentruję się na tym, ale za chwilę główną myślą w głowie rzeczywiście będzie Matchplay – stwierdził Ratajski.

– To chyba mój drugi ulubiony turniej po mistrzostwach świata. Tu jest i prestiż, ale i inna atmosfera. Chociażby sala jest inna – nie po długości, ale w poprzek.

Nasz zawodnik ma bardzo dobre wspomnienia z Winter Gardens – w 2021 roku dotarł tu do półfinału. – Może podświadomie dlatego jest to jeden z moich ulubionych turniejów…

 

Krzysztof Ratajski podczas World Matchplay 2024

Krzysztof Ratajski podczas World Matchplay (fot. Simon O’Connor / PDC)

 

Hipotetycznie możliwym jest także, że do Blackpool uda się drugi Polak – Sebastian Białecki. Jest jednak w trudnej sytuacji – traci niemal 9 tysięcy funtów do Damona Hety, który na razie zajmuje ostatnie miejsce premiowane awansem. Do końca wyścigu pozostały tylko dwa turnieje Players Championship.

Jeszcze go nie skreślajmy. Sebastian już kiedyś wygrał Playersa, więc dlaczego nie miałby zrobić tego po raz kolejny? Na pewno będzie ciężko, ale jeszcze go nie skreślajmy – zaznaczył Ratajski, chwaląc też młodszego kolegę za ogromny progres, dokonany w ostatnich miesiącach.

– Widzieliśmy, co zrobił w Development Tourze – wygrał ponad 30 meczów z rzędu. (…) W turniejach rankingowych w PDC radzi sobie świetnie – awans do TOP 64 rankingu jest już pewny. Super – rozwija się, jest młody, więc liczymy na więcej.

 

Duet marzeń?

Ratajski i Białecki dopiero spotkali się w finale mistrzostw Polski. Tam – po decydującym legu – wygrał ten pierwszy, a sam mecz stał na bardzo wysokim, niemal 100-punktowym poziomie. Co ciekawe, to właśnie podczas mistrzostw Polski – ale już dawno temu – doszło do ich pierwszego spotkania.

– Pierwszy raz, jak tak sięgam pamięcią, widziałem go podczas mistrzostw Polski w Tarnowie Podgórnym. Chyba z tatą podszedł – ojciec pokazywał, jak on rzuca. Wtedy to był taki niziutki, mały chłopaczek. Rzucał do tej tarczy – i sam rzut był świetny. Wiadomo, celność jeszcze nie była taka jak teraz, ale było widać, że jest [u niego] duża szansa na sukces. Ten sukces już przyszedł – myślę, że jeszcze wiele innych przyjdzie.

 

 

Niedawno Ratajski i Białecki tworzyli duet w World Cupie – deblowym turnieju, gdzie reprezentowali Polskę. Niestety, nie udało im się osiągnąć pierwszego ćwierćfinału w historii naszej reprezentacji. Po dwóch zwycięstwach w fazie grupowej, w play-offach zatrzymała ich Irlandia.

– Gra w deblu jest zupełnie inna niż w singlu. A druga kwestia – jest na pewno dużo ciężej grać dla reprezentacji, a nie tylko dla siebie – przyznał Polski Orzeł, nie przecząc, że odczuwał pewien stres związany z tym występem.

– Niefortunnie też się złożyło, że zarówno teraz, jak i podczas poprzedniego występu z Sebastianem (2022 – red.), nie czułem się najlepiej fizycznie. Byłem po prostu chory. Wykurowałem się na ostatnią chwilę. Jeszcze dzień wcześniej leżałem całe popołudnie w łóżku w hotelu – źle się czułem.

 

Sebastian Białecki, Krzysztof Ratajski, World Cup of Darts 2026

Sebastian Białecki i Krzysztof Ratajski podczas WCoD 2026 (fot. Jenny Segers / PDC Europe)

 

Małżeński wylot do Blackpool? Było blisko…

W grze o Winter Gardens do samego końca pozostawała też Karolina Ratajska. Dwa finały w cyklu Women’s Series dały jej szansę, by zakwalifikować się do kobiecej edycji turnieju. Koniec końców zabrakło jej paru miejsc, w czym jednak olbrzymią rolę odegrały liczne absencje. Nie zagrała w ośmiu turniejach kobiecego cyklu PDC.

– Bardzo cieszę się z tego, jak idzie Karolinie. Szkoda, że tak wyszło, że niewiele jej brakło do Matchplaya. To ze względu na nieszczęśliwe zbiegi okoliczności – tak można powiedzieć. Ona dwa razy jechała na turnieje, raz byliśmy już praktycznie w Hildesheim, i musieliśmy wracać ze względu na wysoką gorączkę córki. Drugi raz Karolina była już na lotnisku i też nie polecała na kolejny blok Women’s Series.

– Myślę, że gdyby zagrała te osiem dodatkowych turniejów, byłaby bardzo duża szansa, że do Blackpool polecielibyśmy razem.

Karolina ma na koncie nie tylko bardzo dobre wyniki, ale też szereg bardzo emocjonujących meczów. Niedawno pokonała Trinę Gulliver – dziesięciokrotną mistrzynię świata – po spotkaniu naznaczonym licznymi lotkami meczowymi w decydującym legu…

Ja nie oglądałem tego meczu. Za bardzo się denerwuję. Widziałem tylko relację tekstową. Gdy wszedłem na sam koniec i spojrzałem na ostatniego lega, pomyślałem: „o, działo się – dobrze, że nie oglądałem”. To byłby dla mnie niepotrzebny stres – stwierdził Krzysztof.

 

 

Co byłoby korzystne dla Polski?

W rozmowie pojawił się też wątek przyszłości polskiego darta – a konkretnie tego, na co „możemy liczyć” ze strony PDC. Turnieje World Series i European Touru odniosły przecież spory sukces.

– Dla nas najlepszy byłby tour dla Europy Wschodniej na wzór Nordic & Baltic – podkreślił Ratajski. – To przyniosłoby największą korzyść. Kolejny European Tour albo noc Premier League? Wszystko fajnie, ale to bardziej dla kibiców, a mamy też rzeszę zawodników, którzy mogliby się pojawić i podnieść swój poziom. To byłby największy plus dla polskiego darta. Bardzo bym tego chciał – już dawno rozmawialiśmy z kolegami, że szkoda, że czegoś takiego nie mamy.

– Drugi turniej European Touru postawiłbym na drugim miejscu. (…) Noc Premier League? Póki co nie było… więc mogłoby dalej nie być.

 

Superbet Poland Darts Open

Superbet Poland Darts Open 2026 otworzyło tegoroczny cykl European Tour (fot. Paweł Jańczyk / PDC Europe)

 

Ćwierćfinalista mistrzostw świata zaznaczył też, że klucz do rozwoju polskiego darta jest jeden: gracze muszą chodzić na turnieje i zbierać doświadczenie, niezależnie od aktualnego poziomu.

– To najważniejsze. Żeby nie było tak, że trenują tylko u siebie w pokoju, a dopiero jak będą mieć średnią, nie wiem, 60 czy 70, ile tam sobie ktoś wymyśli, że dopiero wtedy zaczną jeździć na turnieje. Nie, niech jeżdżą nawet z gorszą średnią i niech podglądają lepszych od siebie.

 

Sportowe sympatie

Ratajski dodał też parę słów na temat tego, którym polskim sportowcom spoza świata darta kibicuje. Stwierdził, że bardzo interesuje się tenisem.

Kibicuję Idze Świątek, Hubertowi Hurkaczowi, teraz Kamilowi Majchrzakowi. A od niedawna – także Mai Chwalińskiej. Tenisem się interesuję. Piłką nożną niekoniecznie, ale kibicuję Robertowi Lewandowskiemu. A w dawniejszych czasach – wiadomo, to był Adam Małysz.

– Imponuje mi ich profesjonalizm, waleczność, pracowitość. Na przykładzie Roberta Lewandowskiego widzimy, ile lat musiał pracować, by być na obecnym poziomie. To mi imponuje – że ktoś pracuje tak ciężko, aby osiągnąć sukces.

 

5 1 głos
Oceń artykuł!
Skomentuj
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama