Obserwuj nas

Newsy

„Byłem w dołku, nie chciałem już grać”. Ciężkie chwile za sukcesem Littlera

World Masters, UK Open, a teraz Premier League. Luke Littler wygrał trzeciego majora w tym sezonie i tym samym powrócił na tron elitarnego turnieju, ogrywając po epickim finale – broniącego tytułu – Luke’a Humphriesa.

Luke Littler, Premier League 2026, puchar
Luke Littler wygrał Premier League 2026 (fot. Taylor Lanning / PDC)

Trzy mecze i – jak się okazało – trzy decidery. To zgotowali nam zawodnicy podczas finałowej nocy Premier League. A to wszystko po to, aby po raz trzeci z rzędu w finale rozgrywek zmierzyli się ze sobą Littler z Humphriesem. Obaj udowodnili, że nie bez powodu zajmują dwa pierwsze miejsca światowego rankingu, choć… niewiele brakowało, a któregoś z nich w finale mogło zabraknąć.

W angielsko-walijskich półfinałach bowiem musieli się sporo namęczyć. Littler dał się dogonić od stanu 9:4 Price’owi, zaś Humphries przetrwał lotkę meczową w starciu z Claytonem. Na ostatnim etapie nie mogło więc obyć się bez pełnego dystansu, w deciderze starszy z Anglików nie dał sobie jednak podejścia do zamknięcia meczu, a takowe miał i wykorzystał The Nuke, odzyskując koronę Premier League.


Trudy sezonu Premier League…

Od razu po podniesieniu pucharu – w rozmowie ze Sky Sports – Littler przyznał, że ten sezon Premier League nie był dla niego łatwą przeprawą. – To był istny rollercoaster, przecież pierwsze cztery tygodnie spędziłem na dnie tabeli i dopiero za piątym razem wygrałem noc. Były ciężkie chwile, w których musiałem się podnieść, a teraz mam to trofeum. Po chwili rozmowy z Polly James, Littler przerwał wywiad, potrzebując momentu dla siebie, aby ochłonąć po wyczerpującym emocjonalnie finale.


Wówczas do mikrofonu podszedł Humphries. – Zobaczcie na Luke’a, ile znaczy dla każdego z nas granie w tych finałach. Jesteśmy w trasie przez szesnaście czy siedemnaście tygodni. Niektórzy zabierają ze sobą rodziny, a niektórzy nie – ja niestety jestem w tej drugiej grupie. Dlatego tak zależy nam na tym pucharze, bo potem można na niego spojrzeć i powiedzieć, że warto było się poświęcić.


Zdecydowały detale

Mi dziś zabrakło szczęścia. To był świetny finał, jestem z siebie dumny, że tu dotarłem. W półfinale nie byłem taki pewien, ale przeciwko niemu zawsze jestem już zrelaksowany, ale wiecie… średnia 111, to jest to, co wygrało mu mecz i to jest mentalność zwycięzcy. Czekam na przyszły sezon, ale najpierw na Matchplaya i tam spróbuję go dorwać – dodał.

Przez ten czas młodszy z Anglików zdążył ochłonąć i wrócił do rozmowy. – Przypomniałem sobie po prostu jak zdarzało mi się zagrać na średniej 70 i schodzić wściekłym ze sceny, a potem jeszcze incydent w Manchesterze. Siedziałem potem w domu i mówiłem do Faith [partnerki – red.], że już nie chcę tego robić, przez to co działo się z publiką co tydzień. Byłem w wielkim dołku.

Po tych słowach ponownie się wzruszył i do rozmowy już tym razem nie powrócił. Więcej o tym zdołał opowiedzieć podczas konferencji prasowej. – Dziś pokazałem światu, jak się czułem przez całą Premier League. Pamiętam noce w Brighton i Manchesterze, a teraz udowodniłem wszystkim, że się mylą. Nie mogę uwierzyć w to, że wygrałem.

Finaliści staną już za dwa tygodnie ramię w ramię podczas World Cup of Darts i tam spróbują odegrać się za zeszłoroczną porażkę. Transmisję z turnieju z polskim komentarzem przeprowadzi CANAL+. Mecze będzie można obejrzeć również w Superbet.

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama