Wywiady
„Dwa razy byłam w drodze – i musiałam wracać do domu”. Ratajska o grze w Women’s Series
Choć wzięła udział w zaledwie czterech z dwunastu turniejów tegorocznego kalendarza, już teraz znajduje się w TOP 16 klasyfikacji generalnej Women’s Series. Karolina Ratajska – bo o niej mowa – w rozmowie dla Łączy Nas Dart nie ukrywała zadowolenia z niedawnych występów w Leicester. Doceniła także fakt, że tym razem… udało się dotrzeć na same turnieje.

Półfinał, finał oraz ćwierćfinał – w takim stylu Karolina Ratajska rozpoczęła swój sezon w najbardziej prestiżowym kobiecym cyklu darterskim. W trakcie Women’s Series 9-12 pokonała m.in. Gemmę Hayter, Rhian O’Sullivan czy Lorraine Hyde. Rozgrywki są już na półmetku, ale Polka – mimo późnego startu – szybko dołączyła do szerokiej czołówki rankingu.
Wiele musiało się złożyć
O tym, że pięciokrotnej mistrzyni Polski potencjału nie brakuje, wiadomo było już wcześniej. Ale czy sama spodziewała się tak dobrych wyników?
– Zawsze staram się jechać na turniej z pozytywnym nastawieniem i wiarą w swoją grę. Myślę, że inaczej ciężko o dobre wyniki. A czy coś wyjątkowo je zapowiadało? Ciężko powiedzieć. Na finalny wynik składa się wiele czynników, nie tylko aktualna forma, ale też losowanie czy gra przeciwnika – przyznała w rozmowie.
⚠️ 𝗥𝗔𝗧𝗔𝗝𝗦𝗞𝗔 𝗪 𝗙𝗜𝗡𝗔𝗟𝗘 𝗪𝗢𝗠𝗘𝗡’𝗦 𝗦𝗘𝗥𝗜𝗘𝗦 𝟭𝟬 ⚠️
— Łączy Nas Dart (@LaczyNasDart) May 16, 2026
🇵🇱 Karolina Ratajska jako pierwsza Polka w historii zagra o tytuł najważniejszego kobiecego cyklu w świecie darta 😍
Właśnie pokonała samą Gemmę Hayter!#łączynasdart #dart #ratajska pic.twitter.com/5l2OaL1gdN
– W weekend miałam szczęście, że wiele z tych czynników się dobrze poukładało – a w szczególności to, że wreszcie, po kilku nieudanych próbach, udało się dotrzeć na Women’s Series.
Radość z samej obecności to wątek nieprzypadkowy. Karolina – choć nie wystąpiła w turniejach oznaczonych numerami 1-8 – miała to w planach.
– Ten rok był bardzo niefortunny, jeśli chodzi o moje podróże na WS. Na oba wcześniejsze zjazdy byłam już w drodze i musiałam wracać do domu. Chciałabym rozegrać kolejne turnieje tej serii, ale czy się uda – zobaczymy.
Kamera nie generuje presji
Czy tak dobry występ – w najważniejszym cyklu kobiecego darta – można uznać za… najlepszy weekend w karierze?
– Pewnie gdybym wygrała któryś z turniejów, mogłabym tak powiedzieć. To był naprawdę dobry weekend, ale liczę, że te najlepsze jeszcze przede mną.
W finale WS10 nasza reprezentantka zmierzyła się z Beau Greaves. Podjęła rękawicę, ale – jak w niemal każdym przypadku – wygrała Angielka. Jak podejść do meczu z zawodniczką, która wygrywa praktycznie zawsze?
– Szczerze mówiąc, nie myślałam o tym. Podeszłam do tego meczu jak do każdego innego tego dnia. Niestety, słabo rozpoczęłam spotkanie, a grając z Beau trzeba grać swojego najlepszego darta.
– Nie czuję większej presji, kiedy mecz jest transmitowany – dodała. – Plusem takiego nagrania jest to, że mogę później przeanalizować swoją grę. Dodatkowo takie nagranie to swego rodzaju pamiątka.
BEAU DOES THE DOUBLE! 🏆
— PDC Darts (@OfficialPDC) May 16, 2026
Beau Greaves completes yet another PDC Women’s Series double in Leicester!
The Doncaster sensation defeats Karolina Ratajska 5-1 in the Event Ten decider to celebrate her 55th Women’s Series crown! 🤯 pic.twitter.com/FHvZcEVoBE
Dwa słowa o liczbach
Pod względem weekendowej średniej (72,90), Polka była dziewiątą zawodniczką całego zjazdu. Skuteczność checkoutów na poziomie 32,5% uplasowała ją na siódmym miejscu, a średnia z pierwszych dziewięciu lotek równa 80,78 – na 11. Jak ocenić te liczby?
– Najbardziej jestem zadowolona z poziomu gry na podwójnych. Nie sądziłam, że było tak dobrze, więc tu 5+. 72 i 80 pod względem średnich też jest ok, ale będę jeszcze nad nimi pracować.
Dobre statystyki pojawiały się już podczas zeszłorocznych zjazdów. Wtedy jednak „liczby nie oddawały” – nie pomagały trudne losowania. – Z tym oddawaniem, niestety, bywa różnie. Wiedziałam, że chcę grać w tej serii, że trzeba utrzymywać formę, a losowanie to coś niezależnego ode mnie, więc trzeba przyjmować każde i wyciągać z turnieju tyle, ile się da. Fajnie, że na zjeździe WS są aż cztery turnieje.
Jednocześnie – na uspokojenie wszystkich zaniepokojonych – Krzysztof Ratajski tym razem odpuścił śledzenie rywalizacji. Jak przyznawał już wcześniej: „źle to znosi”. – Nie śledził na bieżąco, sprawdzał jedynie wyniki meczów.
W kolejnych dniach Karolina rywalizowała w Chicago podczas zawodów w bullshooterze. Zwyciężyła w kilku kategoriach i została MVP całej imprezy, zaś w najważniejszym, drużynowym turnieju, wraz z resztą polskiej reprezentacji zajęła drugie miejsce.















































