Newsy
Littler: gwizdy w Liverpoolu? Nigdzie nie było tak źle, jak w Rotterdamie
Luke Littler znów znalazł się na zwycięskiej ścieżce, wywożąc statuetkę z Liverpoolu. W powtórce z zeszłotygodniowego finału, tym razem ograł Jonny’ego Claytona i skrócił tym samym dystans między nimi w tabeli. To jego drugi triumf w mieście Beatlesów.

W ramach dwunastej kolejki tegorocznej Premier League, Littler – jako zadeklarowany fan Manchesteru United – przyjechał na teren wroga – do Liverpoolu. Został przywitany tak, jak można było się spodziewać, czyli… salwą gwizdów. Samego zainteresowanego jednak tym razem te zdawały się nie deprymować, lecz motywować.
Na start zmagań zmierzył się ze znajdującym się w sporych – jeśli chodzi o tabelę – tarapatach Lukiem Humphriesem. Urzędujący mistrz Premier League ciągle nie może przemóc się na podwójnych. Mimo lepszej gry na dystansie, skuteczność 18,2% (2/11) na zewnętrznym pierścieniu to za mało, aby w ogóle zagrozić rodakowi. Chwilę później The Nuke odprawił z kwitkiem świetnie prezentującego się MvG. Holender zagrał ze średnią 107,54, lecz przegrał po deciderze. A w finale? Powtórka z rozrywki, tym razem jednak Anglik nie dał szans Jonny’emu Claytonowi i zrównał się z nim pod względem liczby wygranych nocy.
𝗧𝗬𝗠 𝗥𝗔𝗭𝗘𝗠 𝗟𝗜𝗧𝗧𝗟𝗘𝗥 🏆
— Łączy Nas Dart (@LaczyNasDart) April 23, 2026
✅ 6:2 z Humphriesem
✅ 6:5 z van Gerwenem
✅ 6:1 z Claytonem
Luke Littler wygrał czwartą w tym sezonie noc Premier League, robiąc na przekór publiczności w Liverpool Arenie!
Na cztery noce przed końcem fazy ligowej ma już tylko trzy punkty… pic.twitter.com/Jkmd0wihkh
Pogoń trwa
Trzy punkty – tyle dzieli na ten moment Claytona i Littlera w tabeli. Anglik przyznał, że zdaje sobie z tego sprawę i nie chce zadowalać się fotelem wicelidera. – Jestem bardzo blisko Jonny’ego, więc będę go gonił. Po raz kolejny chcę zakończyć na szczycie. Przed nami jeszcze cztery kolejki.
Nawiązał także do gwizdów i stwierdził, że to co go spotkało nad Mersey ze strony kibiców, wcale nie było najgorsze. – Dużo głośniej było przed tygodniem w Rotterdamie. Już wtedy pokazałem, że potrafię wygrywać mecze w niesprzyjających warunkach. Ale wiedziałem, że dziś na pewno nie będzie gorzej niż wtedy.
– Naprawdę spodziewałem się w Liverpoolu czegoś gorszego, ale tak jak mówiłem, w Rotterdamie było najgorzej, nigdzie nie doświadczyłem czegoś takiego, jak tam – kontynuował.
Na konferencji prasowej ponownie został zapytany o incydent z Gianem van Veenem sprzed kilku tygodni. – Nie rozmawialiśmy jeszcze. Może on liczy na to, że podejdę i porozmawiam, ale to nie w moim stylu. Wydaje mi się jednak, że obaj już o tym zapomnieliśmy. Jeśli będzie chciał ze mną pogadać, nie mam z tym problemu. Niczego nie żałuję, ja mam swoje zdanie, a on swoje.
– Tak jak mówił Gezzy, 24 lub 48 godzin i ludzie o wszystkim zapominają. Po Manchesterze ustawiłem na Instagramie ograniczenia co do tego, kto może odpowiadać na moje relacje. Teraz jak widzę cokolwiek, to wyłącznie jak samemu przeglądam wpisy – dodał.
Za tydzień Premier League wróci do Szkocji i obierze kurs na Aberdeen. Transmisję z polskim komentarzem przeprowadzi CANAL+. Mecze można oglądać również za pośrednictwem aplikacji i strony Superbet.













































