PDC
Młodzież w finale pożegna legendy. Ostatni mecz McDonalda i Noble’a
Kiedy spojrzy się na historię współczesnego darta, nietrudno zauważyć, że jego rozwój to nie tylko nazwiska największych mistrzów, rekordowe średnie, spektakularne dziewiąte lotki czy pełne emocji finały. Na te wydarzenia składa się także grupa ludzi, których nie widać w rankingach, ale bez nich turnieje nie miałyby charakteru. John McDonald i George Noble w tym gronie zajmują szczególne miejsce. Przez lata tworzyli klimat najważniejszych imprez, kształtowali atmosferę i byli głosami, które widzowie kojarzyli równie mocno jak największych darterów. Teraz kończą kariery. Po finale MŚ 2026 odłożą mikrofony…
Tekst pochodzi z Przewodnika do mistrzostw świata PDC 2026 redakcji Łączy Nas Dart
Historia McDonalda nadaje się na film. Urodził się w Londynie i w młodości nie miał nic wspólnego z dartem ani z pracą przed mikrofonem. Zamiast tego wybrał służbę wojskową i trafił do jednostki spadochroniarzy. W tej branży nie ma miejsca na pomyłki, a każdy skok niesie ze sobą ryzyko. McDonald doświadczył tego bardzo dosłownie — jeden z jego skoków zakończył się wypadkiem. Spadochron odmówił posłuszeństwa na niewielkiej wysokości i runął na ziemię z około dwudziestu metrów. Przez pewien czas był częściowo sparaliżowany. Lekarze nie mieli pewności, czy wróci do pełnej sprawności. To był moment, który mógł zniszczyć życie, a jednak okazał się początkiem zupełnie nowej drogi.
Po długiej rehabilitacji zrozumiał, że musi przemyśleć przyszłość. Zaczął pracę jako fotograf sportowy. Obserwował wydarzenia z bliska, poznawał realia różnych dyscyplin i ich zaplecza. Z czasem zaczął prowadzić mniejsze wydarzenia jako konferansjer, a jego pewność siebie, donośny głos i wyczucie momentu sprawiły, że szybko zwrócono na niego uwagę. W darcie pojawił się w roku 2004 przy okazji wielkiego wydarzenia, które było połączeniem sportu i wielkiego show — legendarnej walki pokazowej Phila Taylora z Andym Fordhamem. To był moment przełomowy. Od tamtej chwili McDonald pojawiał się na coraz większych scenach – aż w 2007 roku został głównym konferansjerem PDC.

Dla kibiców stał się symbolem turniejów. Jego głos brzmiał przy każdym najważniejszym wejściu zawodników, w momentach największego napięcia, a także przy wręczaniu trofeów. Miał w sobie coś, co wyróżniało go spośród innych mistrzów ceremonii. Umiał podkreślić wagę chwili bez przesady i zyskał reputację człowieka, który potrafi wynieść nawet najprostsze ogłoszenie na wyższy poziom.
Poza sceną angażował i nadal angażuje się w działalność charytatywną. Współtworzył organizację Future Pathway, która wspiera weteranów i sportowców kończących kariery. W jego przypadku to naturalne — sam przecież przeszedł przez życiowy zakręt i wiedział, jak wygląda sytuacja, w której trzeba zacząć wszystko od nowa. To pokazuje, że za donośnym głosem i sceniczną energią kryje się człowiek o sporej empatii.
Twarz i energia młodzieńca
George Noble również nie planował kariery, która uczyni go jednym z najważniejszych sędziów w historii darta. Urodził się w Crawley i jego droga zaczęła się niepozornie. W 1992 roku miał tylko zastąpić chorego konferansjera na lokalnym turnieju. Wydawało się, że to będzie jednorazowa przysługa. Tymczasem okazało się, że ma talent do prowadzenia spotkań. Z czasem zaczął pojawiać się na większych imprezach i w połowie lat dziewięćdziesiątych trafił do BDO. Przez dwanaście lat prowadził mecze w Lakeside, czyli w miejscu, które dla wielu kibiców jest synonimem darta w klasycznym wydaniu.
W 2007 roku przeszedł do PDC. Tam szybko zyskał pozycję jednego z najlepszych specjalistów w swoim fachu. Był znany ze spokojnego, ale bardzo wyrazistego stylu prowadzenia meczów. To on ogłaszał dziewiątą lotkę Raymonda van Barnevelda podczas mistrzostw świata przeciwko Jelle Klaasenowi. To on prowadził starcie w trakcie Premier League w 2010 roku, w którym padły dwa z rzędu perfekcyjne legi Phila Taylora. Te momenty są dziś częścią legendy, a Noble był ich ważnym elementem.
Z czasem dorobił się przydomka The Puppy. Początkowo wynikał z jego młodzieńczego wyglądu i energii, z jaką prowadził turnieje. Ksywka została z nim na lata i stała się sympatycznym znakiem rozpoznawczym. Noble nie był tylko sędzią. Był kimś, kto dbał o rytm wydarzeń. Dzięki temu zyskał zaufanie zawodników i fanów.
Bez nich… to nie to samo?
McDonald i Noble stali się częścią wielkiej transformacji darta. W pierwszych latach kariery oglądali, jak sport wychodzi z pubów, wchodzi do telewizji, przyciąga sponsorów oraz rozwija się w stronę globalnego widowiska. Pracowali przy turniejach, które już dawno przestały być skromnymi imprezami z prostą sceną i kilkoma kamerami. Dziś to produkcje, które pod względem oprawy dorównują dużym wydarzeniom sportowym. Byli w samym środku zmiany. To oni potrafili połączyć sportowy profesjonalizm z elementami show.
Ich odejście po mistrzostwach świata w 2026 roku nie jest zwykłą zmianą personalną. Wielu kibiców traktuje to jako koniec pewnej epoki. Głosy i twarze, które towarzyszyły fanom przez dwie dekady, znikną ze sceny. Wspomnienia pozostaną, ale nowi widzowie będą już poznawać darta z innymi osobami przy mikrofonie. W świecie, który bardzo szybko się zmienia, takie momenty mają duże znaczenie.

Kiedy zawodnicy przechodzą na emeryturę, kibice śledzą ich statystyki, finały, rekordy. W przypadku McDonalda i Noble’a nie ma liczb, które można zapisać w tabelach. Są za to wspomnienia. Pierwsze wejście młodego Michaela van Gerwena, które McDonald zapowiedział z impetem. Napięcie w kluczowych momentach mistrzostw świata, kiedy Noble prowadził mecz i jego głos był tłem przy oglądaniu ulubionych zawodników. Te chwile zostają w pamięci równie mocno jak wyniki.
Warto wspomnieć też o tym, że obaj nie odchodzą z darta z powodu wypalenia. Po prostu wiedzą, że nadszedł czas na kolejny etap życia. Noble od lat angażuje się także w organizację turniejów od kulis, co sugeruje, że może zostać w branży, choć już nie w świetle reflektorów. McDonald ma projekty charytatywne i doświadczenie, które pozwala mu działać w wielu obszarach. Jest wręcz pewne, że nie zniknie tak po prostu. Mistrzostwa świata 2026 będą więc wyjątkowe nie tylko dlatego, że zdecydują o nowym mistrzu globu. Będą też pożegnaniem dwóch ludzi, których praca ukształtowała współczesny wizerunek tego sportu.








