Obserwuj nas

PDC

Łatwiej zdobyć niż obronić. Luke Littler zaprzecza temu stwierdzeniu

Od sportowców z przeróżnych dyscyplin często słyszymy, że trudniej jest obronić tytuł aniżeli zdobyć po raz pierwszy. Jednak gdy spojrzymy na drogę Littlera po drugie mistrzostwo świata, możemy odnieść takie wrażenie, że przyszło mu to z ogromną łatwością. A jak wyglądały próby sięgnięcia po drugą koronę przez innych mistrzów?

Luke Littler, mistrzostwa świata PDC 2025
Luke Littler (fot. PDC)

Starsi koledzy po fachu ostrzegali Littlera, że zdecydowanie trudniej jest obronić tytuł niż sięgnąć po niego po raz pierwszy. Nie wiemy, czy The Nuke wziął sobie te wszystkie rady do serca, ale gdyby teraz w jednym z wywiadów powiedział, że zdobycie drugiego mistrzostwa to była bułka z masłem, nie byłoby w tym twierdzeniu wielkich kontrowersji.


Littler zaliczył idealną kampanię? Do rekordu Taylora mu daleko

Bowiem 19-letni Anglik w tegorocznych mistrzostwach świata stracił zaledwie cztery sety. Najwięcej krwi napsuł mu Rob Cross w czwartej rundzie, który przegrał 2:4. The Nuke do zera nie wygrał tylko w meczach z Ryanem Searle’em w półfinale (6:1) i w finale z Gianem van Veenem (7:1).

I mimo że liczba straconych setów przez Littlera w tegorocznych mistrzostwach świata może robić wrażenie, to jednak daleko mu do rekordu Phila Taylora. Ten w 2001 roku przez cały turniej oddał tylko (!) jednego seta – w drugiej rundzie z Lesem Fittonem (3:1). Warto jednak zaznaczyć, że wtedy zagrał w sumie pięć spotkań, a The Nuke musiał wychodzić na scenę w tej edycji aż siedem razy.

Aczkolwiek dodajmy, że Taylor w MŚ PDC 1998 i 2002 stracił tylko po dwa sety. Zresztą gdy przyjrzymy się uważniej innym edycjom, kiedy sięgał po tytuł, to również zauważymy niewielką liczbę utraconych setów, chociażby w mistrzostwach świata 2009 i 2010 było ich po cztery.

Littler prezentował się kapitalnie przez całe MŚ 2026, nie miał sobie równych. Tylko w jednym spotkaniu zanotował średnią poniżej 100, mowa o starciu z Davidem Daviesem w drugiej rundzie, gdzie zagrał z średnią 97,15. Na przestrzeni turnieju wyniosła ona 103.98, co plasuje ją na czwartym miejscu w klasyfikacji najwyższych średnich turniejowych mistrzów świata.


Jak obronić tytuł? “Najważniejsza jest głowa”

Mistrzostwa świata PDC są rozgrywane od 1994 roku. Na rozegrane 32 turnieje wyłoniono 14 różnych mistrzów i tylko Phil Taylor, Adrian Lewis, Gary Anderson, oraz od soboty Luke Littler, byli w stanie rok w rok sięgnąć po najcenniejsze trofeum. Pierwszy to oczywiście niedościgniony dominator, który w latach 1995-2002, 2004-06 i 2009-10 nie miał sobie równych, przekraczał kolejne bariery i śrubował kosmiczne rekordy.

Jak tego dokonywał? Zawsze powtarzał, że najważniejsza jest głowa. – Do każdych mistrzostw świata zacząłem się przygotowywać mentalnie już mniej więcej w sierpniu. Mózg to największy mięsień w twoim ciele. Najważniejsze jest, żeby wcześnie się przygotować. Zadbaj o odpowiednie nastawienie. Chodzi również o odpoczynek, ponieważ wiele osób ćwiczy za długo – podkreślał w rozmowie z “The Sun”.

W tym roku na stole leży milion funtów. Więc każdy będzie pracował po 5-6 godzin dziennie. To za dużo. Musisz grać dobrze przez te trzy tygodnie. Spróbuj i oceń. Nigdy nie wychudź na scenę wyczerpany. Przygotuj się. Upewnij się, że twoje oczy nie są zmęczone – radziła darterskim kolegom legenda tego sportu.

W tej rozmowie Taylor przytoczył też historię, która miała miejsce tydzień przed rozpoczęciem mistrzostw świata PDC 2026, a świadczy o tym jak mentalnie na obronę tytułu był przygotowany Littler. Mowa o turnieju pokazowym w Finlandii, gdzie The Power miał okazję spotkać się i porozmawiać z obecnym mistrzem świata. – Luke nie trenował do tych mistrzostw tak, jak powinien. Ale jeśli przejdzie pierwszą rundę, myślę, że będzie “latał“. Musi tam wejść ze świadomością, że może wygrać. Byłem z nim w Finlandii i jest bardzo pewny siebie – mówił tuż przed mistrzostwami świata Taylor.

Zapytałem go: „nie zabierasz ze sobą tarczy do treningów?”. Przyleciał z Londynu, zatrzymał się w jakimś wynajętym domu. Powiedział: „nie”. Dosłownie, siedział w pokoju w Finlandii, ani razu nie rzucił lotką przez całą noc, a potem wyszedł na scenę bez mrugnięcia okiem, trafił dziesięć razy 180 i zagrał na średniej 110. To szaleństwo. Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił. Ale to jego talent. On naprawdę ma w sobie tyle naturalności. Jest genialny – opowiadał.



Jak radzili sobie inni w drodze po obronę tytułu?

Jednak większość przypadków w historii mistrzostw świata PDC, to nieudane próby obron mistrzowskich. Choć co ciekawe, tylko trzy razy aktualny mistrz ponosił porażkę w pierwszym meczu.

Dennis Priestley był pierwszym mistrzem świata PDC, a w 1995 roku, kiedy przyszło mu ponownie stanąć w szranki w najważniejszej imprezie sezonu, nie był w stanie przejść nawet fazy grupowej. Z kolei John Part, który dwukrotnie sięgał po trofeum, tyle samo razy również odpadał po inauguracyjnym spotkaniu. W 2004 roku przegrał z Markiem Dudbridge’em, a w 2009 z Billem Davisem.

Miałem szansę na dobre wejście w ten turniej, ale nie potrafiłem złapać odpowiedniego rytmu. Nie zacząłem dobrze, a nie możesz sobie pozwolić na to, żeby przyjść na turniej i nie być w najlepszej formie. Byłem przygotowany, ale trudno mi wskazać coś konkretnego, co zawiodło – mówił po jednej z najbardziej sensacyjnych porażek w historii mistrzostw świata PDC, Part w rozmowie z PDC.tv w 2009 roku.

Pozostali mistrzowie wygrywali w kolejnej kampanii przynajmniej jeden mecz. Aczkolwiek warto zaznaczyć, że do tej pory występowała taka zależność, że zawodnik, który po raz pierwszy zdobywał tytuł, a w kolejnym roku docierał do finału, to już go wygrywał. Czy los Littlera w sobotnim finale był już z góry przesądzony? Sam śmiał się w wywiadzie po meczu z Dariusem Labanauskasem, że chyba ta obrona tytułu po prostu jest mu pisana, choć wtedy zwracał uwagę na inną przesłankę… osę latającą koło niego.

Czy Lewis bronił wtedy tytułu? Tak. To może być dla mnie zapisane w gwiazdach – śmiał się Littler, nawiązując tym samym do wydarzenia z mistrzostw świata 2012, kiedy to Adrian Lewis podchodził do obrony tytułu mistrza świata. W pierwszej rundzie przegrywał już 0:2 w setach z Nigelem Heydonem, a gdy schodził na przerwę, na domiar złego użądliła go osa, a mimo to był w stanie odwrócić losy spotkania i wygrać 3:2. – Myślałem, że to nie będzie moja nocPrzegrywać 0:2 i zostać użądlonym przez osę to okropny pech, ale walczyłem do samego końca – mówił po spotkaniu Anglik.



Lewis i jego walka z przeciwnościami losu

Lewis wspomniał, że jego droga po obronę tytułu nie była usłana różami i musiał mierzyć się z wieloma trudnościami, które krok po kroku pokonywał. Był świadomy tego, że nie gra najlepszego darta. Co więcej, w tamtym czasie przyzwyczajał do regularnej gry na średnich 100+, lecz w mistrzostwach świata 2012 ani razu nie przekroczył tej bariery. Najlepszy mecz pod względem liczb zagrał… z Nigelem Heydonem na średniej 96.41.

Co ciekawe, jako kulminacyjny moment, który sprawił, że uwierzył w siebie i w to, że zdoła obronić tytuł, wskazał słowa legendy darta Erica Bristowa, które ten wypowiedział jako komentator podczas meczu Lewisa z Heydonem: “nie ma żadnych szans na to, że on wygra te mistrzostwa“.

Cóż, muszę przyznać, że grałem fatalnie na początku. Zmieniłem lotki, dołączyłem do nowego sponsora – Targeta – i nie mogłem się przyzwyczaić do nowego sprzętu. Dosłownie myślałem: „będę miał tutaj kłopoty”. A Eric Bristow powiedział w komentarzu: „nie ma szans, żeby to wygrał”. Spojrzałem przed siebie, pomyślałem i… zmieniłem zdanie. Od tego momentu tak właśnie się stało. Gdyby tego Bristow nie powiedział, prawdopodobnie nie przeszedłbym do następnej rundy. To naprawdę szalone – opowiadał w rozmowie z Online Darts dwukrotny mistrz świata.

W tamtym turnieju rósł z każdą kolejną wygraną. Zawsze był bardzo pewnym siebie zawodnikiem i podobnie jak Taylor wskazywał, na to, że najważniejsza jest głowa i wyrzucenie z niej wszystkich złych myśli, a każde kolejne zwycięstwo go napędzało. W półfinale mistrzostw świata 2012 stoczył fantastyczny pojedynek z Jamesem Wade’em, który został rozegrany w maksymalnej liczbie setów. Obrońca tytułu wygrał mecz 6:5, choć przegrywał już w pewnym momencie 1:5 w setach (!), a już w samym finale bez większych problemów ograł Andy’ego Hamiltona 7:3.

Wczorajsza walka z Wade’em dała mi zwycięstwo w tym turnieju. Wierzyłem w siebie. Wszystko znoszę z otwartymi ramionami i przede mną pracowity rok. To mój drugi (tytuł) i będę miał ich znacznie więcej – mówił po finale wówczas 26-letni Anglik.


Anderson – ostatni przed Littlerem

Gary Anderson jest dwukrotnym mistrzem świata i dokonywał tej sztuki rok po roku – w 2015 i 2016. Najpierw pokonał po jednym z najlepszych meczów finałowych w historii Taylora 7:6, a rok później rozprawił się z Adrianem Lewisem 7:5, gdzie to spotkanie również należało do bardzo emocjonujących.

Szkot w drodze po drugi tytuł robił rzeczy wielkie. Trzy razy przekraczał średnią 100+, a w półfinale z Jelle Klaasenem zagrał z średnią 107.32 i rzucił dziewiątą lotkę.


Z kolei w wielkim finale popisał się zamknięciem 170 w trzecim legu dwunastego seta, który zdaniem Adriana Lewisa okazał się kluczowym momentem spotkania. – Nie sądzę, żeby którykolwiek z nas grał w darta najlepiej jak potrafi, ale pod koniec grałem naprawdę dobrze, a kiedy on zamknął 170, to chyba mnie wykończyło. Szacunek dla niego. To wielkie osiągnięcie.


Sam Anderson po meczu mówił, że nawet nie pamięta big fisha. – Sposób, w jaki grałem w tym turnieju, sprawia, że uważam, iż zasłużyłem na zwycięstwo. Nie wszystko szło idealnie, ale były też świetne rzuty. Nie pamiętam tego checkoutu 170, ale jeśli się o walczy o tytuł, trzeba wygrać każdy leg, więc było to bardzo ważne. Wspaniale jest obronić tytuł. To fantastyczne uczucie, a osiągnąłem to, grając prawdopodobnie na 85% swoich możliwości.

Anderson był ostatnim zawodnikiem przed Littlerem, który zdołał rok po roku obronić tytuł mistrza świata. Czekaliśmy na to wydarzenie aż 10 lat. Ta sztuka nie udała się nigdy trzykrotnemu triumfatorowi Michaelowi van Gerwenowi, dwukrotnemu zwycięzcy Peterowi Wrightowi, czy takim świetnym zawodnikom jak Gerwyn Price czy Luke Humphries.

Reasumując, obrona tytułu mistrzowskiego to naprawdę kawał ciężkiego chleba, tylko nieliczni są w stanie tej sztuki dokonać. Po prostu Littler jest na tyle niesamowitym zawodnikiem i generacyjnym talentem, że można odnieść takie wrażenie, że dla niego to “kaszka z mleczkiem”. Podobnie w przeszłości było z Taylorem, który wydawało się, że z ogromną łatwością zdobywa kolejne mistrzostwa.

Na ten moment wydaje się, że The Nuke jest na dobrej drodze, żeby iść ścieżką wytyczoną przez najlepszego dartera w historii. Czy czeka nas jego absolutna dominacja w najbliższych latach? Wiele na to wskazuje, ale jakby to powiedział Zenon Martyniuk: “na pewno, no pewnie, jasne, zobaczymy, czas pokaże”.

Tylko jedno w głowie mam - lotki 21 gram. Odlecieć sam w krainę 9-lotki. W głowie myśli mam. Kiedy skończy się ten stan, gdy już nie będę sam i zagram znowu na średniej 40 :D.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Maksymalny rozmiar przesyłanego pliku: 2 GB. Możesz przesłać: zdjęcie, audio, video, dokument, etc. Linki do YouTube, Facebooka, Twittera i innych serwisów wstawione w tekście komentarza zostaną automatycznie osadzone. Drop files here

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama