Newsy
“To idioci. Robią, co chcą”. Van der Voort oburzony działaniami PDC
Podcast Vincenta van der Voorta oraz Damiana Vlottesa – Darts Draait Door – słynie z niecodziennych i często bezkompromisowych opinii. Tym razem Holendrzy skrytykowali brak jednego z zawodników w obsadzie tegorocznej Premier League, czemu dali wyraz w dosadny sposób w jednym z ostatnich odcinków. Krytyki nie szczędzili również przy omawianiu zasad Q-Schoola.

Vincent van der Voort zdążył przyzwyczaić fanów do kontrowersyjnych opinii. W jednym z odcinków podcastu Darts Draait Door był on wyraźnie sfrustrowany brakiem Danny’ego Nopperta wśród wytypowanej do rozgrywek Premier League ósemki graczy. Sam Noppert jest dobrym znajomym prowadzących podcastu, na którego łamach miał się pojawić, w czym jednak przeszkodził występ w Bahrain Darts Masters.
Van der Voort oraz Damian Vlottes nie szczędzili ostrych słów pod adresem PDC, używając przy tym zwrotów, które mogłyby zostać uznane za obraźliwe.
– Myślałem o tym cały tydzień i nie zmieniłem zdania. Dalej uważam, że jest to haniebne. Jest to haniebne, że go tam nie będzie. Jednak jeśli zobaczymy, jak mało ludzie o tym mówią, widać, że wszyscy już przyzwyczaili się do tego, jak niedorzeczne decyzje podejmuje PDC. Wszystko sprowadza się do tego, że to po prostu paru idiotów, którzy robią, co chcą – grzmiał van der Voort.
– Danny Noppert po raz czwarty w karierze musi patrzeć, jak niżej notowani zawodnicy dostają zaproszenie. – dodał Vlottes.
– Wydaje się, że powinien decydować aspekt sportowy, a nie to, kto najbardziej pasuje. Jest to więc kolejny błąd, co jest przykre. Każdy boi się powiedzieć cokolwiek negatywnego, bo wtedy już nigdy nie dostanie zaproszenia. PDC robi, co chce. Oni myślą tylko o tym, żeby zrobić show i nic więcej ich nie interesuje – podsumował van der Voort.
World Series jako bandaż
Danny Noppert został zaproszony na rozgrywki World Series of Darts w Bahrajnie oraz Arabii Saudyjskiej. Vlottes oraz van der Voort uznali to jako swego rodzaju bandaż, który ma zakryć rany po braku powołania do Premier League.
Vlottes powiedział, że te zaproszenia dla wielu są czymś w rodzaju oferty pokojowej. Van der Voort również ma jasne zdanie:
– Jeśli to ma być sposób na wynagrodzenie, to powiem: niech sobie to wsadzą tam, gdzie nie będę musiał na to patrzeć. Premier League ma znacznie większą wagę. Pod względem sponsoringu i komercji. Tego po prostu nie da się porównać.
Krytyka zasad Q-School
W tym samym odcinku panowie skrytykowali również zasady Q-Schoola, zwracając uwagę na różnicę w poziomie między strefami.
– Jestem lekko krytyczny. Masz szczęście, jeśli grasz w strefie europejskiej, ponieważ poziom w Anglii jest znacznie wyższy. Wygranie karty jest świetne, ale dla niektórych zawodników jest to ostatni cel. A tak naprawdę to dopiero początek. Jeśli chcesz grać w ProTourze, to musisz mieć średnią w okolicach 92-93 – powiedział van der Voort.
– Musisz osiągać średnią powyżej 90. Niewielu w Europie to robi. Potem musisz martwić się o następne dwa lata. Zdobycie karty nie oznacza, że już wszystko osiągnąłeś. Trzeba dalej grać dobrze, niektórzy powinni więc podnieść poziom – dodał.
Jednym z zawodników, którzy byli pewni karty PDC przed rozpoczęciem ostatniego turnieju, był Jimmy van Schie. Musiał on jednak i tak zagrać finalnego dnia. Do tej zasady także odniósł się van der Voort, twierdząc, że prowadzi to do nadużyć.
– Jeśli jesteś już bezpieczny, nie powinieneś grać. Co za niedorzeczna zasada. Tacy zawodnicy nie mają już żadnej motywacji, a przecież o to chodzi. Zachęca się do ustawiania meczów i wypaczania rywalizacji. Ktoś może pojawić się bez rozgrzewki i mieć samochód czekający na niego na zewnątrz. W ten sposób oddaje się komuś punkt. Jak to w ogóle możliwe?
Dla zobrazowania sytuacji posłużył się przykładem przyjaźni.
– Spędziłeś z kimś cały tydzień, a potem ostatniego dnia musicie zagrać przeciwko sobie – ty już jesteś bezpieczny, a ten drugi nie. Bardzo trudno powiedzieć, że zamierzasz go wyeliminować. Nie chcesz takich scenariuszy, stawia to zawodników w ciężkich sytuacjach. Mam pomysł na rozwiązanie – dajmy zwycięzcy dnia tysiąc funtów – wtedy mieliby chociaż o co grać. Oni muszą przebudować ten cały regulamin – rzekł.
Tegoroczne rozgrywki Q-School dobiegły już końca. Van der Voort zostawił jednak organizatorom temat do przemyślenia na następne lata.



















































