Newsy
Van Schie rozpoczął przygodę w PDC. „W WDF byłem najlepszy…”
Jimmy van Schie to jeden z nowych posiadaczy karty PDC, którą zdobył po raz pierwszy w karierze na styczniowym Q-Schoolu. Wcześniej święcił triumfy na scenach federacji WDF. W wywiadzie dla Sportnieuws przyznał, że początek sezonu nie należał do najłatwiejszych.

Początki w PDC bywają niezwykle trudne, nawet dla najbardziej utalentowanych zawodników. Przekonuje się o tym między innymi Jimmy van Schie. Podczas styczniowego Q-Schoola zgromadził wystarczającą liczbę punktów, aby zdobyć kartę PDC. Oczekiwania wobec niego były ogromne – do rozgrywek ProTouru wkroczył jako mistrz świata federacji WDF. Ubiegły sezon w WDF upłynął pod znakiem dominacji Holendra. Sięgnął po sześć tytułów i zakończył rok jako niekwestionowana jedynka rankingu.
Gra w PDC to jednak zupełnie inna historia. Jak dotąd najlepszy wynik osiągnął podczas Players Championship 8, gdzie dotarł do 1/8 finału. W wywiadzie dla Sportnieuws opowiedział o trudach sezonu i przyznał, że pierwszy większy sukces – kwalifikacja do Baltic Sea Darts Open – przyszedł w odpowiednim momencie. Już 29 maja wyruszy do Kilonii, aby zadebiutować na scenie European Touru.
– Pogoda podczas kwalifikacji była fatalna, nawet taksówka jechała wolniej niż zwykle. Przez to spóźniliśmy się na odprawę i musieliśmy zostać dzień dłużej. Ale nie przeszkadzało mi to. Po prostu spokojnie odpoczywałem w dodatkowo zarezerwowanym hotelu. Bardzo tego potrzebowałem. Kwalifikacja przyszła później w sezonie niż się tego spodziewałem. Grałem świetnie przeciwko Richardowi (Veenstrze). Kiedy wygrałem, poczułem ogromną ulgę. W końcu mogę pojechać na European Tour – powiedział.
W dalszej części rozmowy Holender zaznaczył, że gra w PDC znacząco różni się od tej w WDF:
– Tam (w WDF) byłem zdecydowanie najlepszy, a tutaj po prostu biorę udział. Jest 127 innych topowych darterów i musiałem się z tym zmierzyć. Dostałem dużo wiadomości od ludzi, którzy wiele ode mnie oczekiwali, dlatego właśnie teraz potrzebowałem kwalifikacji. Trenuję ostatnio sporo i czuję, że moje lotki odpowiednio latają. Wygrana z Gildingiem była również dla mnie wielkim pozytywnym zastrzykiem. Pomyślałem: „widzisz, możesz to zrobić, możesz dobrze grać”.
Debiut w rozgrywkach European Touru może okazać się dla Holendra momentem przełomowym. Nie jest tajemnicą, że posiada on ogromny talent, który może wystrzelić w każdym momencie. Fani niewątpliwie będą uważnie śledzić jego postępy.













































