PDC
Dziękujemy, Krzysztof!
To była wspaniała, a może i najwspanialsza historia w dziejach polskiego darta. Mimo że przygoda Krzysztofa Ratajskiego w mistrzostwach świata dobiegła końca, z tej imprezy zachowamy jedynie dobre wspomnienia.
-
-
dodane przez
Redakcja
Choć wielu wierzyło, mało kto oczekiwał tak dobrego wyniku. Cztery wygrane mecze i ćwierćfinał, który poskutkował powrotem do TOP 32 rankingu – konkretnie na 28. miejsce. O ile sam Krzysztof oceniał sezon jako “przeciętny”, mistrzostwa świata miały prawo zmienić tę perspektywę.
Wiele musiało się zmienić, by wszystko zostało po staremu. Od poprzedniego ćwierćfinału w Ally Pally minęło pięć lat. To był okres pełen nadziei, wielkich chwil, radości z wygranych tytułów, ale także bolesnych rozczarowań, zwątpienia, a nawet strachu – gdy okazało się, że oprócz problemów sportowych pojawiły się problemy zdrowotne.
Potrzeba ogromnej zawziętości, gdy każda aktualizacja rankingu dostarcza złych informacji. Bez wiary w siebie trudno wznieść się ponad głosy krytyki. Tylko niezłomni potrafią stawić czoła trudnościom – i to w taki sposób, by nikt nie zauważył, że cokolwiek było nie tak.
Za długą noc z Alexisem Toylo, za odparcie ataku Ryana Joyce’a, za horror z Wesleyem Plaisierem, za przetrwanie pojedynku z Lukiem Woodhouse’em i za szansę przeżycia największego meczu w historii polskiego darta przeciwko Luke’owi Littlerowi. Krzysztof, dziękujemy. Dostaliśmy więcej niż mieliśmy prawo oczekiwać.
Redakcja Łączy Nas Dart
Łączy Nas Dart - wszystko o darcie w jednym miejscu!









