Obserwuj nas

PDC

Perfekcyjne odliczanie – 17 spektakularnych lotek. 10 dni do mistrzostw świata!

Dokładnie tydzień po dziewiątej lotce Deana Winstanleya podczas półfinału mistrzostw świata napisana została nowa historia. Pierwszy raz w jednych mistrzostwach padły takie dwie, a mogło być jeszcze lepiej.

Źródło: youtube.com/@NineDarters

Świeżo upieczony mistrz World Grand Prix przystępował do czempionatu w 2013 roku jako jeden z faworytów. Kapitalną formę utrzymywał już od pierwszych rund, eliminując wielkie nazwiska m.in. Wrighta i Lloyda. W ćwierćfinale czekało go nie lada wyzwanie w postaci obrońcy tytułu, dwukrotnego mistrza świata, Adriana Lewisa. Po wielkim widowisku na przestrzeni pełnego dystansu dziewięciu setów lepszy okazał się młody Holender. Ale to z półfinałowego pojedynku zapamiętana zostanie ta przygoda van Gerwena.

W przedostatnim dniu turnieju Mighty Mike mierzył się z Jamesem Wade’em. Choć Anglik był rozstawiony z trójką, to jednak Holender był faworytem. Założenia jak najbardziej się spełniły, gdyż po czterech setach na Michael prowadził 3-1 ze średnią blisko stupunktową, kiedy to The Machine tułał się po niskich wartościach poniżej 90 “oczek”. Piąta partia przyniosła jednakże jeden z najbardziej nieziemskich chwil tego sportu. Przy stanie 2-0 dla Wade’a van Gerwen rzucił kolejno 180 i 177, by w trzecim podejściu zamknąć na podwójnej dwunastce lega dziewiątą lotką. Pierwszy raz w historii oglądaliśmy dwie dziewiąte lotki podczas jednej imprezy w Ally Pally. Nikt natomiast nie spodziewał się, czego jeszcze mógł dokonać ten łysy 22-latek. W czwartym legu nadal się nie zatrzymywał, dorzucając następne dwa maksy. Po siódmej potrójnej 20 oraz potrójnej 19 MvG ponownie wzrok skierował ku podwójnej 12. Tym razem jednak do wielkiej euforii zabrakło kilku milimetrów.

Ciekawostką, o której raczej mało kto pamięta, jest to, że to James Wade ostatecznie wygrał tamten fenomenalny set. Nie zdało się to na dużo, gdyż grając z średnią 87, nie można zagrozić van Gerwenowi. Po pokonaniu Anglika 6-4 MvG o mistrzostwo świata mierzył się z Philem Taylorem. Koniec końców to The Power zgarnął szesnasty raz ten tytuł. Edycję z 2013 na pewno każdy zapamiętał z dwóch fantastycznych dziewiątych lotek. Najpierw Dean Winstanley, nieco później Michael van Gerwen, Pierwszy raz taka sytuacja, ale nie ostatnia…

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Maksymalny rozmiar przesyłanego pliku: 2 GB. Możesz przesłać: zdjęcie, audio, video, dokument, etc. Linki do YouTube, Facebooka, Twittera i innych serwisów wstawione w tekście komentarza zostaną automatycznie osadzone. Drop files here

Sponsor główny

Sklepy partnerskie

Zostań Patronem

Reklama